Rzeźnik. Historia kultowego biegu


AutorAnna Dąbrowska, Piotr Skrzypczak

Wydawnictwo: Galaktyka

Rok wydania: 2016

 

Książka godna biegu

Od pierwszej edycji Rzeźnika minęło już niemal 13 lat. Przez ten czas zmienił się świat ultra. Już nie jest kameralną formą aktywności dla wybrańców. Rośnie popularność ultradystansu, a wraz z nią zmieniają się kultowe biegi. Teraz są już często imprezami masowymi.

Rzeźnik również się zmienił. Dzisiejszy Rzeźnik to już wielki bieg z potężnym organizacyjnym zapleczem. Zmieniła się jego trasa, gorsze są stosunki z Bieszczadzkim Parkiem Narodowym, rozbudowała się formuła. Jednak nadal pozostaje imprezą kultową. Dlaczego? Na to pytanie odpowiada książka Anny Dąbrowskiej i Piotra Skrzypczaka.

Autorzy książki „Rzeźnik. Historia Kultowego Biegu” dokonali niezwykłej rzeczy. Chociaż są pasjonatami bieszczadzkiego biegu, nie zachłysnęli się legendą Rzeźnika, nie pisali w pośpiechu, wiedząc, że mają temat, który zyska szerokie grono czytelników. Wykonali solidną pracę reporterką, skrupulatnie zbierając dane, a później pisarską, przekuwając losy pomysłodawców biegu, jego wolontariuszy i uczestników w dobrze napisaną, pasjonującą historię.

Ich doskonały warsztat powoduje, że po książkę mogą śmiało sięgać osoby, które nigdy o Rzeźniku nie słyszały i nie zamierzają przebiec nawet kilometra. Odkryją dla siebie świat pasjonatów i imprezę, która do dzisiaj przyciąga jak magnez biegaczy. Biegacze z kolei, na kolejnych stronach odkryją to, co lubią najbardziej.

Są refleksje i wspomnienia biegaczy, historia biegu, który jak wiele innych wielkich biegów na świecie, rozpoczęła się od pytania „czy to się da zrobić”. Potem był zakład, no i piwo. Nieodzowny trunek, od którego zaczyna się wiele szalonych pomysłów biegaczy. Nieodzowny do dzisiaj na trasie Rzeźnika.

Pozostaje więc sięgnąć po kufel, włączyć muzykę Wiewiórki na Drzewie i spokojnie zanurzyć się w leśną trasę, ból mięśni, halucynacje biegaczy. Poznać lepiej Mirka Bienieckiego i ludzi związanych z Rzeźnikiem, czy wreszcie zajrzeć za kulisy nazwy, założeń, decyzji, organizacji.

Po tej lekturze, z całą pewnością przybędzie Rzeźnikowi nowych zawodników, a zaprawieni w bojach, zechcą to przeżyć jeszcze raz.

IB


Wciąga jak bieszczadzkie błoto

Książka Anny Dabrowskiej i Piotra Skrzypczaka wciąga jak bieszczadzkie błoto, porywa jak wiatr na połoninach, a samo jej przeczytanie sprawia tyle radości co medal i piwo na mecie Rzeźnika! - pisze Cezary Doroszuk, Ambasador Festiwalu Biegów. 

Rzeźnika biegłem już 4 krotnie - 3 razy "normalnego" i raz rzeźnika ultra - i muszę przyznać, że pomimo iż znałem ten bieg dosyć dobrze, to bardzo fajnie czytało mi się tę pozycję. Autorzy przybliżają nam osoby organizatorów biegu, miejsca, przez które przebiegamy a także uczucia jakie temu towarzyszą. Książka napisana jest w lekkim stylu przez co bardzo szybko się ją czyta i czytanie nie męczy.

Przyznam, że choć znałem osobiście z biegów Mirka Bienieckiego, organizatora biegu Rzeźnika, to dopóki nie przeczytałem tego w książce nie zdawałem sobie sprawy, że był takim znakomitym zawodnikiem. Dodatkowo miałem przyjemność trochę bliżej poznać ludzi, których poznałem podczas imprezy i z którymi miałem przyjemność wypić kilka napojów izotonicznych, ale jak wiadomo, o niektóre sprawy człowiek nie pyta. A tu proszę - człowiek czyta i poznaje historię.

Poznając historie i wrażenia zawarte w książce, na mym pyszczku pojawiał się uśmiech. Niektóre przytaczane sytuacje spotkały również mnie, w niektórych opisywanych momentach czy relacjach z biegu widziałem siebie na trasie. Eh… aż chce się jeszcze raz! 

Bieg Rzeźnika jest rewelacyjny (truizm, ale prawdziwy), a sama książka jest bardzo dobra i cieszę się, że powstała. Pokazuje bowiem wszystkim tym, którzy myślą o starcie w Rzeźniku, 'z czym to się je", a pozostałym, którzy już mają go za sobą przypomni chwile spędzone na trasie, odtworzy obrazy w głowie, wywoła uśmiech na twarzy i spowoduje, że za rok znów spotkamy się na rzeźnickim szlaku. 

Polecam!

Cezary Doroszuk, Ambasador Festiwalu Biegów, blog Napędzany Kebabem - Cezary biega, pisze, je 

Tekst promujący: 
Książka Anny Dabrowskiej i Piotra Skrzypczaka wciąga jak bieszczadzkie błoto, porywa jak wiatr na połoninach, a samo jej przeczytanie sprawia tyle radości co medal i piwo na mecie Rzeźnika!
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce