100 km w Krynicy. Festiwal Biegowy to „mekka biegania dla całych rodzin”


Opublikowane w wt., 01/10/2019 - 09:15

Paweł Meissner zawsze znajdzie powód, by przyjechać do Krynicy na Bieg 7 Dolin na 100 km. – Najpierw chciałem po prostu przebiec pierwszy raz w życiu taki dystans. Potem chciałem poprawić czas. W tym roku chciałem sprawdzić, czy forma rośnie i mimo kontuzji to się udało. A za rok chcę spróbować jak to jest biegać z kijkami – opowiada.

Jak to często bywa do biegania Paweł trafił przypadkiem, a właściwie nie chciał być gorszy od koleżanki z pracy. – Ona ciągle coś wymyślała. A to cross fit, a to squash, a raz przyszła i powiedziała, że własne zapisała się na start w biegu na 10 km. Pomyślałem, że skoro ona może, to ja też – opowiada. – Biegać zacząłem półtora miesiąca przed tym startem. Pamiętam, że po pierwszym treningu kolana mi tak spuchły, że przez tydzień nie mogłem chodzić. Doszedłem do siebie i w kwietniu 2014 roku przebiegłem pierwsze 10 km w zawodach. I uzależniłem się od biegania i startów – przyznaje.

Jeszcze w tym samym roku Paweł zaliczył półmaraton, a rok później pierwszy maraton (DOZ w Łodzi). 2016 rok to debiut w biegach trailowych w Kamieńsku, a także kolejne 5 km, 10 km, półmaratony i maratony. Dwa lata temu Paweł został najpierw biegaczem ultra (Trójmiejski Ultra Track, Triada Zimowa), a potem ultra biegaczem górskim (Bieg Rzeźnika na 80 km). Aż przyszedł czas na pierwszy start na dystansie trzycyfrowym. Wówczas 34–letni biegacz wybrał właśnie Krynicę i Bieg 7 Dolin na 100 km.

– Zwykle szykuje formę tak, by wiosną przebiec najpierw półmaraton w Gdyni czy Warszawie, a potem maraton Kraków, Łódź, Dębno. To mi daje odpowiednią formę na lato do biegów ultra – tłumaczy Meissner. – Pierwszy start w Krynicy był przede wszystkim po to, by go ukończyć. Czas ponad 15 godzin był drugorzędny. Festiwal Biegowy to fajna, piękna i duża impreza. W ostatnim momencie można się do niej zgłosić. Z debiutu mam bardzo miłe wspomnienia, a na mecie pociekły mi łzy szczęścia. Od razu wiedziałem, że za rok muszę tu wrócić. Chodziło o poprawę czasu – przyznaje.

Paweł wrócił, a życiówkę w Biegu 7 Dolin poprawił o ponad dwie godziny. 100 km przebiegł w 12:53.28. Wrócił i w tym roku, by znów powalczyć czasem, ale także dla atmosfery.

– Udało się, ale od 75 km zmagałem się z kontuzją ścięgna piszczelowego. Mimo tego urwałem kolejne siedem minut – cieszył się Paweł Meissner. – Kolejne starty na tym dystansie to dla mnie duża nauka przede wszystkim logistyki. W biegach, które zaczynają się nocą, mam problem z toaletą. Przez wstawianie w nocy rytm dnia jest zaburzony. Staram się być dobrze zorganizowany i na przepakach tracić jak najmniej czasu. W plecaku mam właściwie wszystkie potrzebne rzeczy. Za radą kolegi, z którym biegam, ostatnio założyłem rękawki i w Rytrze zatrzymałem się tylko na chwilę.

Pawła Meissnera Krynica przyciąga także świetną organizacją, widokami i uprzejmością mieszkańców. – Trasa jest piękna. Wschody słońca to jedna z cudowniejszych rzeczy podczas tego biegu. Do tego wiem, że około 25–30 km po prawej stronie widać jeszcze rozświetlony Nowy Sącz. Widoki rekompensują ból i zmęczenie – uważa Meissner. – Okoliczni mieszkańcy wiedzą, że co roku będziemy tam biec i czekają na nas. Czują się w obowiązku, by pomagać biegaczom. Stoją wiadra z zimną wodą, można napić się czy zmoczyć czapeczkę. Do tego sporo turystów na trasach, którzy nas dopingują. Na przepakach czy punktach żywieniowych obsługa jest fantastyczna. Błyskawicznie znajdują worek i pytają, czego nam potrzeba – dodaje.

Logistyka, wolontariusze, widoki, punkty żywieniowe, ale na końcu zawsze jest meta. – Już kilkaset metrów przed nią czuję się jak gwiazda. Do mety wiedzie deptak odgrodzony barierkami. Wtedy czuję się najważniejsza osobą, ludzie kibicują i biją brawo, spiker wyczytuje nazwisko, a to wszystko w najbardziej prestiżowym miejscu Krynicy. Dla tych chwil warto wymęczyć się na trasie – podkreśla Meissner i zapowiada powrót w przyszłym roku na Festiwal Biegowy.

Dlaczego? – Może spróbuję z kijkami, bo jeszcze nigdy nie miałem czasu, by się nauczyć tego robić. One czasem bardzo pomagają, odciążają w niektórych miejscach. A poza tym to największe święto biegowe w Polsce. Każdy bez względu na stopień zaawansowania znajdzie to coś dla siebie. Miasto żyje i tętni bieganiem przez te trzy dni. To mekka biegania dla całych rodzin.

Chcesz podzielić się swoimi wrażeniami z biegu w Krynicy? Napisz do nas! info@festiwalbiegow.pl.

AK


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce