12. Bieg Wedla: Dublet Michała Bernardelliego. "Kilogram czekolady na raz? Żaden problem" [ZDJĘCIA]

12. Bieg Wedla: Dublet Michała Bernardelliego. "Kilogram czekolady na raz? Żaden problem" [ZDJĘCIA]



Warunki w Parku Skaryszewskim nie należały do najsłodszych. Uczestnicy musieli zmagać się z topniejącym śniegiem, piachem oraz lodem. Czekały jednak nagrody - czekoladowe, w formie pitnej jak i tabliczek. Zwycięzcy otrzymywali też ręcznie zdobione torciki.

Popularny „Skaryszak” znów wypełnił się biegaczami. Jako pierwsi zabawę rozpoczęli uczestnicy O-Run, łączącego w sobie bieg na orientację z biegiem przełajowym, a także kijkarze w marszu nordic walking. Uczestnicy tych konkurencji mieli zdecydowanie najtrudniejsze zadanie, bo ich trasy nie przebiegały parkowymi alejkami, tylko - w większości - bocznymi ścieżkami i mokrymi, oblodzonymi trawnikami.

W biegach głównych tradycyjnie rywalizowano na czterech dystansach. Dla najmłodszych przygotowano odcinki 250m i 1,86 km, dla dorosłych 5,4 km (3 pętle) i 9 km (5 pętli). W piątek wieczorem organizatorzy informowali uczestników o złym stanie parkowych alejek. Zachęcali nawet do zabrania kolców, jeśli ktoś je posiada. Apelowali też o ostrożność. Chociaż upadków nie uniknięto (zwłaszcza w strefie już po odebraniu medali), to zdaniem ratowników, impreza przebiegła spokojnie i nikt nie ucierpiał.

Słodki dublet ustrzeli debiutujący w Biegu Wedla Michał Bernardelli. Dystans 5,4 km nabiegał w 17:16, pokonując Wojciecha Kopcia (17:31) i Marka Dzięgielewskiego (17:32). W biegu głównym na 9 km trzykrotny złoty medalista mistrzostw świata weteranów uzyskał wynik 29:25. Dopiero na ostatnim okrążeniu dogonił prowadzącego Rafała Szymborskiego, który ostatecznie był drugi (29:32). Trzeci finiszował znów Marek Dzięgielewski (30:44).

- Zdecydowanie trudniej było wygrać ten drugi bieg. Nie wiedziałem, że będzie taka mocna obsada, więc nie odpuściłem sobie na pierwszym dystansie. Dodatkowo alejki były bardziej wydeptane i w kolcach się tak łatwo nie biegło. Pierwsze okrążenie musiałem trochę odpuścić, bo było za szybko. Potrzebowałem trochę się rozgrzać, bo nie byłem dogrzany tak dobrze jak przed „piątka”. Na szczęście stopniowo niwelowałem przewagę – relacjonował na mecie Michał Bernardelli.

- Na ostatniej pętli udało mi zrównać z prowadzącym zawodnikiem. Biegliśmy razem z 200 metrów. Pomyślałem - wóz albo przewóz. Ostatnia runda chyba była najszybsza. Co prawda trudno było dublować, ale z drugiej strony bałem się, że będzie niska frekwencja. Widać jednak, że potrzebne są biegi o tej porze roku. Ludzie bez względu na pogodę chcą startować zauważył zwycięzca. Zapewnił, że słodycze na pewno się nie zmarnują.

- Żona ( Iwona Bernardelli - red) zawsze mówiła, że to jest idealny bieg dla mnie, bo słynę z tego że zjadam słodycze w kilogramach i to nie jest żart. Zjedzenie kilograma czekolady to nie jest dla mnie problem (śmiech). Koledzy , którymi trenuje żartują też, że moim idealnym sponsorem byłby producent czekolady, bo jestem chodzącą reklamą słodyczy. Apeluję, też żeby zrobić większe opakowanie ptasiego mleczka, gdyż jedno mi nie starcza! - żartował nasz rozmówca.

W rywalizacji ma 5,4 km kobiet zwyciężyła Diana Dawidziuk, która uzyskała czas 20:13. Drugie miejsce zajęła Justyna Śliwiak (20:48), a trzecia była Paulina Prugar-Fukowska (21:34).

- Nie chciałam startować na dwóch dystansach, bo trochę bałam się warunków i tego że będzie lodowisko. Nie chciałam ryzykować, zwłaszcza, że jestem po kontuzji. Miałam problemy ze ścięgnem Achillesa. Do tego informacje z internetu nie brzmiały dobrze. Nie miałam nawet pewności czy wystartuje. Dopiero po rozgrzewce stwierdziłam, że jest ok. Cały dystans biegłam środkiem, tam gdzie były posypane piaskiem – opisywała zwyciężczyni. – Słodycze oddałam dziecku znajomej. Było bardzo szczęśliwe (śmiech) – dodała Diana Dawidziuk.

W biegu na 9 km wśród pań najlepsza okazała się wicemistrzyni polski w maratonie Anna Szyszka, która na mecie zameldowała się z czasem 34:15. Drugim miejscem ponownie musiała zadowolić się Justyna Śliwiak (37:03). Natomiast trzecia była Natalia Sadowska ( 38:31).

– To mój pierwszy start w Biegu Wedla. Już widzę, że będzie dużo czekolady. Bardzo mnie to cieszy. Muszę przyznać, że jestem łasuchem (śmiech). Ostatni raz startowałam w zawodach w Biegu Chomiczówki (drugie miejsce na 15 km -red). Chciałam więc sprawdzić swoją dyspozycję. Był to dla mnie dobry trening. Biegłam bardziej na samopoczucie i nie patrzyłam na czas. Liczyłam, że warunki będą lepsze, bo było trochę ślisko. Biegłam w zwykłych startówkach – mówiła po biegu Anna Szyszka.

Pełne wyniki: TUTAJ

12. Bieg Wedla na dystansie 9 km zaliczany był do Ligi Festiwalu Biegów w klasyfikacji „Najlepszy biegacz 5-10-15”. Finał rywalizacji odbędzie się Krynicy Zdroju podczas 8. PKO Festiwalu Biegowego. Impreza odbędzie się w dniach od 8 do 10 września 2017.

Niebawem więcej zdjęć z imprezy.

RZ


Polecamy również:


Podziel się: