57. Bieg Westerplatte: 3500 osób na mecie. Wygrywa... [ZDJĘCIA, WIDEO]


Opublikowane w sob., 14/09/2019 - 16:04

Blisko 3500 uczestników z 14 krajów stanęło w sobotę 14 września 2019 r. na starcie 57. Biegu Westerplatte. Najszybszy podczas tegorocznej edycji najstarszego biegu ulicznego w Polsce okazał się Adam Głogowski z Lęborka, który triumfował w czasie 30 minut i 45 sekund. Wśród Pań pierwsza metę przekroczyła Aleksandra Baranowska-Trzasko.

Już od samego rana warunki atmosferyczne panujące w Gdańsku zapowiadały szybkie bieganie. Zza chmur wychodziło nieśmiało słońce, a temperatura była wprost wymarzona do osiągania rewelacyjnych wyników. To potwierdziło się potem na trasie.

Już na samym początku zawodów na czoło biegu wysunął się Adam Głogowski (ATV-Cargo Team WKS-Ekonomik Maratończyk Lębork). Co prawda na chwilę utracił prowadzenie, ale szybko je odzyskał, po czym nie atakowany przez rywali samotnie dobiegł do mety w czasie 30:45, z przewagą niespełna minuty nad Andrzejem Rogiewiczem (Packman Team – 31:43), który do połowy trasy utrzymywał się razem z Głogowskim. Trzeci finiszował Tadeusz Zblewski (LKB  im. Braci Petk Lębork – 31:51). Tym samym zwycięzca powetował sobie wszystkie ostatnie niepowodzenia oraz…przedłużył sezon biegowy:

- Bardzo się cieszę ze zwycięstwa, było mi potrzebne jak rybie woda. Tydzień temu nie wyszedł mi ważny w tej części sezonu start, a przedwczoraj nie ukończyłem treningu. Miałem dosyć. Dziś się bardzo podbudowałem.  Dzięki temu w tym sezonie będę jeszcze chciał postartować. To zwycięstwo dedykuję przede wszystkim żonie! – cieszył się po przekroczeniu mety zwycięzca.

Bar dziej zacięta była walka o zwycięstwo wśród Pań. Ostatecznie triumfowała, zaledwie 9 sekund przed najgroźniejszą rywalką, Aleksandra Baranowska-Trzasko (Kujawscy Runners) z czasem 37:27.

Chwilę później linię mety przekroczyła…żona zwycięzcy, Katarzyna Pobłocka-Głogowska (UKS Ekonomik Maratończyk Lębork – 37:36), a podium uzupełniła Aleksandra Cichosz (SP 27 Team – 38:03).

Zwyciężczyni po przekroczeniu mety była wyjątkowo skromna i podkreśla, że nie spodziewała się zwycięstwa. - Ja jestem taką małą, szarą myszką, a zwyciężyłam przez przypadek. A że wynik był bardzo dobry, to jestem podwójnie zadowolona. Na początku biegłyśmy w grupie. Ja mniej więcej na ósmym kilometrze postanowiłam zaatakować w ciemno. Finisz biegłam prawie że „na umarłego”, nie do końca wiedziałam co się dzieje, ale wiedziałam mniej więcej gdzie znajdują się rywalki. Zawsze trzeba cisnąć do końca – podkreślała najlepsza z Pań.

źródło: Organizator


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce