Aleksandra Raczyńska, najstarsza uczestniczka Festiwalu Biegowego: „Przyjadę znowu, żeby się sprawdzić”


Opublikowane w śr., 25/12/2019 - 07:48

Podobno kobiet nie wypada pytać o wiek. Nasza rozmówczyni nie ma z tym problemu. Z dumą przyznaje, że skończyła już osiemdziesiątkę. Jeśli sądzicie, że na Festiwalu Biegowym wybrała najłatwiejsze konkurencje, to jesteście w błędzie.

Dla pani Aleksandry nie ma zbyt trudnych wyzwań ani stwierdzenia „to już nie dla mnie”. W Krynicy wystartowała w Mistrzostwach Polski w Górskim Nordic Walking i wymagającym marszu na szczyt Jaworzyny Krynickiej. W obu konkurencjach pokazała plecy młodszym rywalkom. I to nie koniec jej przygody z Festiwalem, bo zapewnia, że impreza ją zachwyciła.

Jak trafiła pani na Festiwal Biegowy?

Zostałam zaproszona. Myślałam o Festiwalu już od dwóch lat, chciałam pojechać, ale wciąż się nie udawało. W tym roku dowiedziałam się o zmianach i zdecydowałam się w jednej chwili.

Było warto? Festiwal spełnił oczekiwania?

Zdecydowanie. Nie nastawiałam się w żaden sposób. Nie kieruję się opiniami innych, chociaż, oczywiście ich słucham. Nie obciążam myśli i emocji zbędnymi rozważaniami typu „co to będzie, jak to będzie, czy dam radę”. Startuję od lat, mniej więcej wiem, czego się spodziewać i na co mnie stać. Jadę zawsze z radością i ochotą. Zawsze staram się wypaść jak najlepiej, ale ambicje biorą górę dopiero na miejscu. Tak jak podczas drugiego startu, na Jaworzynę, kiedy po prostu nie mogłam nie przyjść w limicie czasu. Ale o tym myślałam dopiero po drodze, wcześniej nie zaprzątałam sobie głowy. Chciałam przyjechać, wystartować i zobaczyć.

W ilu konkurencjach udało się Pani wziąć udział?

Zapisałam się na trzy starty nordic walking i trzy biegowe, ale ostatecznie wystartowałam tylko w tych pierwszych. Na start na dystansie 600 m jakoś się zagapiłam, a z biegu na 3 km musiałam zrezygnować, bo nocowałam w schronisku na Jaworzynie a tam ostatni wjazd na górę był o godz. 17. Wystartowałam w Mistrzostwach Polski w Górskim Nordic Walking, Mistrzostwach w Hill Nordic Walking oraz rekreacyjnym marszu dla zawałowców na dystansie 2 km.

Która była najtrudniejsza?

Hill! Wprawdzie sama byłam zdziwiona, że po pierwszym dniu i starcie nie byłam zmęczona, ale to i tak nie była łatwa konkurencja. Zrobiłam dobre rozciąganie, wieczorem rozmasowałam mięśnie i rano nie bolało mnie nic, nawet najdrobniejszy mięsień. Więc wystartowałam radośnie, bo nic mi nie dolegało. Wiedziałam już, co to jest hill, bo startowałam w takiej konwencji. Miałam świadomość, że nie jest łatwa. W dodatku wcześniej widziałam trasę, bo wjeżdżałam do góry na nocleg. Byłam lekko przerażona, ale pomyślałam: „Sprawdzę się!”.

I nie było pokusy, żeby się wycofać? O wiele młodsze zawodniczki rezygnowały po kilkuset metrach, bo góra je przerosła…

Nie, nigdy nie mam takich myśli, żeby się wycofać, bo to tchórzostwo. A że wycofały się młodsze? Mam tyle lat, że wszystkie są ode mnie młodsze (śmiech). Przecież nawet jak ktoś ma 50 czy 60 lat, to jest o pokolenie młodszy. Ja zawsze idę do końca i się nie poddaję. Wiele razy miałam taką pokusę, ale niósł mnie doping kibiców, jakoś nie mogłam zrezygnować na ich oczach. Zawsze docierałam do mety. I nigdy nie byłam ostatnia! W Krynicy w obu konkurencjach byłam na mecie ponad 20 minut przed ostatnimi zawodnikami. Ta świadomość dodaje mi sił.

Poradziła sobie Pani świetnie i dwukrotnie zwyciężyła w kategorii wiekowej.

Tak, ale nie tylko to jest ważne. Zawsze porównuję się z wszystkimi, a przede wszystkim z młodszymi. W pierwszym dniu na 149 osób byłam 99., a na 82 kobiety zajęłam 46. miejsce. To jest dla mnie znak, że mam nadal robić to, co robię. Nie myślę jeszcze o końcu. Na emeryturę nordikową się nie wybieram.

Jak podobała się pani atmosfera Festiwalu Biegowego?

Zawsze cieszę się spotkaniami z ludźmi. W Krynicy spotkałam ich naprawdę wielu. Były też takie wyjątkowe osoby. Umówiłam się na przykład z Basią Prymakowską. Udało nam się odnaleźć, i się wyściskałyśmy. To była dla mnie najważniejsza osoba. Obie bawimy się sportem, kochamy to, co robimy. To nasz sposób na życie. Spotkałam w Krynicy naprawdę wiele wspaniałych osób. Tylu przyszło się przywitać, uściskać, pogratulować… Bardzo wzruszyło mnie to, że zostałam tak pięknie powitana i zapowiedziana na starcie mistrzostw kraju. Przedstawiono mnie jako nestorkę nordic walking aż łza zakręciła się w oku. Drugi raz podczas rozgrzewki dla seniorów wywołał mnie sędzia główny. Znowu zaskoczenie. To działa na mnie bardzo pozytywnie, wzrusza, ale też napędza do aktywności i bardzo się wzruszam. Udział w Festiwalu to dla mnie ogromne przeżycie i emocje. Tak samo cieszę się z tego, że udało mi się pokonać siebie i wejść na Jaworzynę w limicie czasu, jak i z tego w jaki sposób zostałam powitana w Krynicy.

Czyli… w przyszłym roku powtórka?

(Śmiech) Nie mam innej możliwości! Pojadę, żeby się sprawdzić. Ja co roku sprawdzam się, czy dam jeszcze radę zrobić to, co zrobiłam poprzednio. Chcę wiedzieć czy jestem już słabsza, czy jeszcze daję radę. To mi pomaga utrzymać formę i kondycję. Dlatego Festiwal Biegowy mam już wpisany w przyszłoroczny kalendarz. Będę na pewno!

PROGRAM TAURON FESTIWALU BIEGOWEGO W KRYNICY

ZAPISY

Rozmawiała Katarzyna Marondel

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce