Artur Jabłoński na tronie w Falenicy. Znamy triumfatorów ZBG. Finał 10 marca w Lidze Festiwalu Biegów


Artur Jabłoński i Ewelina Pisarek królewska parą Falenicy! Wygrali piętnasty cykl Zimowych Biegów Górskich. Ewelina zapewniła sobie triumf już tydzień temu, po trzecim zwycięskim biegu, więc dziś na wydmach się nie pojawiła. Artur miał bronić pozycji lidera w ostatnim liczonym do klasyfikacji biegu nr 4. Tuż przed startem okazało się, że nie musi...

Triumfator sprzed tygodnia Piotr Łobodziński tym razem zwycięsko biegał po schodach w wieżowcu Rondo 1 (towerrunning to jego koronna konkurencja). W falenickim cyklu i tak zresztą nie byłby klasyfikowany, bo był to jego pierwszy występ, a niezbędne są trzy.

Zagrozić Jabłońskiemu, wicemistrzowi Biegu 7 Dolin 64 km na ubiegłorocznym Festiwalu Biegowym w Krynicy, mógł tylko Piotr Parfianowicz. Przed finałową odsłoną wyprzedzał rywala o minutę i 9 sekund i nastawiał się na mocne bieganie. Chciał nie tylko bronić przewagi, ale i przypieczętować końcowy sukces zwycięstwem w ostatnim biegu.

Bieg „w trupa” nie był jednak konieczny. Piotr Parfianowicz miał ogromnego pecha. Po rozgrzewce pobiegł do samochodu by się przebrać. Auto było zamknięte, a posiadacz kluczyków jakby zapadł się pod ziemię. W lekkiej puchówce i dresach, bez odpowiednich butów, walka o zwycięstwo nie była możliwa.

Próbował biec w miarę szybko, ale pod koniec drugiego okrążenia zrezygnował, by pomóc w uzyskaniu dobrego wyniku swojej zawodniczce. Przyznał jednak, że nawet w optymalnych warunkach szanse na końcowy sukces były mizerne. – Nie jestem aktualnie w najlepszej formie, a bez formy nie ma szans "zgrzać" Artura – docenił klasę rywala Parfianowicz.

Wczesnym popołudniem Piotr (już w „normalnym” stroju) wystartował w biegu charytatywnym na 5 km w Lesie Kabackim, a teraz wyjeżdża do Hiszpanii, gdzie w drugiej połowie tygodnia weźmie udział w dwóch imprezach na orientację cyklu World Ranking Event.

A w Falenicy warunki znów były trudne. Mimo nocnych, dość obfitych opadów śniegu, trasa – zwłaszcza na podbiegach i wielu płaskich odcinkach – była śliska, bo pod śniegiem kryło się sporo lodu. Znowu więc bezcenne były buty lub nakładki z kolcami.

Tempo biegu na 10 km przez pół okrążenia dyktował Łukasz Baranow. Po półtora kilometra na pierwsze miejsce wysunął się jednak Artur Jabłoński i samotnie popędził do mety. Wygrał w czasie 34 minuty i 47 sekund, z przewagą 45 sekund przed Baranowem. Nie forsował tempa.

– Wskutek kłopotów Piotra Parfianowicza mogłem sobie pozwolić na spokojniejszy bieg. Prosto z Falenicy jadę do Zakopanego na obóz towarzyski z moją grupą biegową i chcę już w niedzielę zrobić dobrą górską wycieczkę. Siły się przydadzą... – tłumaczył.

Grupa „Dream Run” wyruszyła w Tatry w doskonałych nastrojach, bo Zimowe Biegi Górskie wygrał nie tylko indywidualnie Jabłoński, ale i cała ich ekipa drużynowo. A dziewczyna Artura, Marta Kaźmierczak była dziś na mecie najszybszą kobietą (42'23”), zaś w klasyfikacji generalnej zajęła drugie miejsce, blisko 3 minuty za Eweliną Pisarek.

– W dwóch biegach docierałam na metę druga, za Eweliną, dziś wygrałam. Jestem bardzo zadowolona, bo to mój pierwszy raz w Falenicy i te wydmy były niezłym szokiem dla organizmu – mówiła ze śmiechem Marta Kaźmierczak. – Czasy wykręciłam słabe (najlepszy, przed tygodniem, 41'37 – przyp. red.) i nie było z Eweliną szans. Ona jest w super formie, tydzień temu odjechała wszystkim konkretnie. Ale ja tu jeszcze wrócę i poprawię wyniki – zapowiedziała groźnie.

Za tydzień miłośnicy warszawskich górek będą biegali w Wesołej (Wesołe Biegi Górskie), a w kolejną sobotę, 10 marca – finał Falenicy i dekoracja najlepszych z oryginalnymi, ceramicznymi medalami. 

Odsłona finałowa Zimowych Biegów Górskich należy do Ligi Festiwalu Biegowego, można zbierać punkty w klasyfikacji „Najlepszy Góral”, można też będzie wygrać vouchery na starty w Krynicy. Zachęcamy do zgłaszania się do Ligi, szczegóły - TUTAJ.

BIEG NR 4 - WYNIKI

KLASYFIKACJA KOŃCOWA

ZDJĘCIA

Piotr Falkowski

zdj. Piotr Siliniewicz SIlne Studio

Polecamy również:


Podziel się: