Bieg na 3 km - bez "energii i powera" ani rusz!


Opublikowane w sob., 08/09/2018 - 21:02

Bieg na 3 kilometry pozwolił uczestnikom 9. TAURON Festiwalu Biegowego zasmakować nowych życiówek

Trzy kilometry, a dokładniej trzy tysiące metrów, to dystans znany głównie ze stadionów lekkoatletycznych. Mimo to w Krynicy-Zdroju nie zabrakło chętnych. Szybka „trójka” była dla nich idealnym uzupełnieniem festiwalowego programu.

W jedynej serii rozgrywanej wśród pań najlepsza okazała się młoda biegaczka. Monika Węgrzyn, bo o niej mowa, kilka godzin wcześniej w Biegu Kobiet na 600 m stanęła na drugim stopniu podium. Na 3 km zawodniczka z Kolbuszowej sięgnęła już po pełną pulę. Na mecie zameldowała się z wynikiem 11:16.

Póki co, największym sukcesem w karierze biegaczki jest srebrny medal mistrzostw Polski juniorek w biegach górskich.

– Cieszę się, że można tu wystartować na różnych dystansach. Młodzież może się sprawdzić a także cieszyć z tego, że jest zdrowa. Starałam się biec luźno i kontrolowałam gdzie są rywalki. Mój rekord życiowy z bieżni na 3000 m to 10:38.06 i uważam, że to jest dobry czas. Trenuję lekką atletyką, ale dobrze czuje się w biegach górskich. Często jest tak, że to co wypracuję w górach przenoszę na dobre wyniki na bieżni – powiedziała po biegu zwyciężczyni.

Mężczyzn podzielono na dwie serie pod względem wieku. W pierwszym rzucie wygrał Grzegorz Wowry, z czasem 10:02. Rano biegacz z Cieszyna poprawił rekord życiowy na 10 km biegnąc z Krynicy do Muszyny. Był to jego pierwszy udział w Festiwalu Biegowym.

– Wystrzeliłem jak z procy i chciałem utrzymać tempo do końca. Po 10 km zrobiłem krótką regenerację, odpocząłem i znów wystartowałem. Z czasu jestem zadowolony. Było tu małe wzniesienie, na płytkach zrobiło się ślisko i nogi uciekały. Trzeba było uważać. Cieszę się jednak, że miałem energię i „power”. Wieczorem wyjeżdżam. W przyszłości przyjadę tu na trzy dni, bo jest tu fajna biegowa zabawa – podkreślił Grzegorz Wowry.

Druga grupa uczestników nie wiedziała jeszcze jakie wyniki notowała konkurencja, ale nikt nie miał zamiaru kalkulować. Od początku stawka ruszyła mocno do ataku. Wygrał mieszkający na co dzień w stolicy Włoch Rafał Nordwing, z rezultatem 8:56. Rano w Życiowej Dziesiątce uplasował się na wysokim piątym miejscu.

- Było ciężko. Spadło trochę deszczu, zrobiło się chłodniej. Musiałem chwilę poczekać na swój start i nie trafiłem z rozgrzewką. Do tego doszła Życiowa Dziesiątka, która poszła mi dobrze, ale nie tak jak się spodziewałem. Mokra nawierzchnia utrudniała nam trochę bieg na nawrotkach, gdy trzeba było praktycznie zwolnić do zera. Do 2 km czułem jeszcze, że goni mnie rywal. Starałem się jednak biec luźno, tak żeby się dogrzać. Później postanowiłem się oderwać i wygrać. Cieszę się, że tak się stało – relacjonował Rafał Nordwing, który w niedziele jeszcze w biegu na 1 km.

RZ

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce