Burmistrz Krynicy: „Okazało się, że krynicki deptak jest z gumy”


Miasto i gmina uzdrowiskowa Krynica-Zdrój jest od początku jednym z współorganizatorów PKO Festiwalu Biegowego. – Wielbię ten festiwal. Do naszego uzdrowiska przyjeżdżają ludzie pełni energii, uśmiechnięci i nie mający roszczeń – podkreśla Dariusz Reśko, burmistrz Krynicy

Jest pan burmistrzem Krynicy od 2010 roku. W tym samym roku zorganizowano pierwszy Festiwal Biegowy. Doskonale wiec pan wie, jak impreza się rozwijała…

Dariusz Reśko: - To jedna z moich absolutnie ulubionych imprez, a jest ich w Krynicy kilkaset rocznie, w tym kilkadziesiąt sportowych. Pamiętam te początki i bodajże niecałe 900 osób na pierwszej edycji. Potem frekwencja zaczęła rosnąć – 1,3 tys., 4,5 tysi. W końcu okazało się, że deptak w Krynicy jest z gumy, bo rok temu w biegach startowało ponad 8 tys. tys. biegaczy i biegaczek, a przez deptak przewinęło się wiele tysięcy kolejnych osób, czy to na targi, do strefy dzieci czy koncerty.

Jaki jest wpływ Festiwalu na Krynicę?

- Po pierwsze zapewnia przez cały weekend komplet gości jeśli chodzi o hotelarzy czy właścicieli restauracji. W Krynicy jest wtedy grubo powyżej 20 tys. dodatkowych osób. To znakomity impuls ekonomiczny dla rozwoju miasta.

Po drugie ta impreza genialnie wpisuje się w umacnianie i kształtowanie wizerunku Krynicy. Wiadomo, że od 225 lat funkcjonuje jako uzdrowisko i absolutnie to się nie zmienia. Dzięki Festiwalowi mocniej rozwija się funkcja turystki aktywnej, w tym właśnie sportowej. Krynica poza miasteczkiem dla kuracjuszy, staje się miejscem wyjątkowych spotkań dla ludzi aktywnych. Wielbie ten festiwal, wręcz i chcę, by zawsze u nas był.

Ważne jest też trzeci aspekt, czyli typ „klienta”, jaki przyjeżdża na tę imprezę. Oczywiście dla nas każdy jest ważny, bo mamy ofertę dla wszystkich, ale na festiwal przyjeżdżają ludzie bardzo radośni, pozytywnie nastawieni, energetyczni i nieroszczeniowi.

Festiwal ma dla biegaczy niezwykle szeroką ofertę. Startują to biegacze zawodowi, dla których jest to rodzaj pracy. Myślę tu głównie o zawodnikach z Kenii czy zza wschodniej granicy. Startują amatorzy w różnym wieku. Mogą biec brzdące na 300 m, mogą całe rodziny, starsi też dla siebie coś znajdą choćby marsze nordic walking. Jest prestiżowy i jednocześnie ekstremalny Bieg 7 Dolin na 100 km, jest też kolejne wyzwanie, czyli Koral Maraton. To fenomenalny produkt marketingowy. Dla mnie to sportowa impreza roku w Krynicy i najlepsza tego typu w Polsce. Dlatego cieszę się, że od siedmiu lat jest z nią za pan brat i jako miasto dokładamy małą cegiełkę. Zygmunt Berdychowski [twórca Festiwalu] jako, że sam biega, próbuje co roku dopracowywać detale imprezy, by była jak najbardziej kompletna i komfortowa dla uczestników.

Słyszałem już kilka razy, że mieszkańcy wolą Festiwal Biegowy od Forum Ekonomicznego.

- To prawda. To trochę pochodna pewnych zmian w formule forum. Wczesnej forum było bardziej otwarte dla mieszkańców, można było spotkać się twarzą w twarz z politykami i z nimi porozmawiać. To się jednak skończyło i forum stało się imprezą bardziej elitarną. Trudno jednak się dziwić mieszkańcom, że wolą biegaczy. Oni nie przychodzą w garniturach nie wygłaszają przemówień, tylko nawet po biegu, kiedy są zmęczeni, to się uśmiechają. Bije od nich pozytywna energia. Nie lubię też bardzo kiedy deptak jest pusty. Dla mnie największa radość jest wtedy, kiedy tętni życiem. A tak na pewno jest podczas Festiwalu Biegowego. Tu dzieje się najwięcej.

Rozmawiał Andrzej Klemba



 

Polecamy również:


Podziel się: