Cezary Cioch chciał zejść z trasy Biegu 7 Dolin, a okazało się, że... wygrał!


Opublikowane w czw., 28/11/2019 - 13:21

Nie trzeba urodzić się w górach, by wygrywać górskie biegi ultra. Cezary Cioch z Radomia był najszybszy w Biegu 7 Dolin na 117 km. Trasę pokonał w 14 godzin, 38 minut i 25 sekund. – Biegam od trzech lat i z tej może krótkiej perspektywy widzę, że lepiej mi się biega ultra dystanse – mówi.

Skąd pomysł, by w tym roku przyjechać do Krynicy?

Cezary Cioch: Od trzech lat przyjeżdżam na Festiwal Biegowy. W 2017 roku przebiegłem tam mój pierwszy bieg górski. To był Bieg 7 Dolin na 34 km. Są tu ładne, biegowe trasy, super atmosfera na starcie i mecie, może czasem trochę tłoczno, ale to też ma jakiś urok. Bardzo podoba mi się ta trasa.

Dlaczego wybrał pan akurat ten dystans? To był chyba najdłuższy dystans w karierze biegowej?

- Tak, to mój najdłuższy dystans. Zacząłem biegać niespełna trzy lata temu i regularnie zwiększam dystans. Z tej może krótkiej perspektywy widzę, że lepiej mi się biega ultra. Chyba bardziej się męczę na szybkich „dyszkach". Dodatkowo w głowie pojawił się pomysł startu na festiwalu Ultra Trail du Mont Blank, więc punkty ITRA się do tego przydadzą.

Jak podobała się trasa?

- Bardzo podobają mi się te ścieżki w Beskidach w i dlatego też wystartowałem po raz trzeci. Jest dużo odcinków dosyć szybkich biegowo, a do tego piękne widoki. Ale nie spodziewałem się, że te dodatkowe 17 km będzie takie ciężkie. Zbieg z grani do Rytra i powrót na Wielki Rogacz to około 900 m przewyższenia. Szczególnie męczący był zbieg - był bardzo stromy, luźne kamieni. Dobrze, że nie było mokro.

Jak przebiegała pańska walka z trasą?

- Początek był dla mnie tragiczny. Po pierwsze wystartowaliśmy razem z biegaczami na 100 km więc nie wiedziałem, na której pozycji biegnę. Gorszym problemem jednak była awaria czołówki. Po włączeniu świeciła najciemniej jak mogła i nie mogłem jej rozjaśnić. Niestety musiałem „przytulać " się do innych biegaczy i korzystać z ich światła. Skutek był taki, że trzy razy zaliczyłem wywrotkę. Na punkcie w Rytrze chciałem już zrezygnować. Jednak po informacji od kolegi, który mnie supportował, że biegnę w czołówce, postanowiłem powalczyć. Zbiegając drugi raz do Rytra wiedziałem już, że biegnę drugi co dodatkowo mnie zmotywowało. Prawdziwych skrzydeł dostałem jednak w Piwnicznej gdzie wyszedłem na prowadzenie. Później to już typowa walka z samym z sobą, ale tego dnia czułem się mocny więc, kiedy wbiegałem na Runek wiedziałem, że pierwszej pozycji już nikt mi nie odbierze.

Tauron Festiwal Biegowy w Krynicy czymś pana zaskoczył?

- Raczej nie. Za każdym festiwal fajnie zorganizowany, duże expo, fajna oprawa, raczej same plusy.

Był pan w Krynicy rok temu. Wiele osób mówi, że pierwszą setkę należy właśnie pobiec w Krynicy. Jakie ma pan wspomnienia z tamtego startu?

- To była dla mnie zupełna nowość. Kompletnie nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać zarówno po trasie jaki i po swoim organizmie. Do tamtej pory najdłuższy mój dystans to było 57 km. Pobiegłem więc naprawdę ostrożnie z długimi odpoczynkami na punktach. Ogólnie polecam B7D na 100 km. Częste punkty, dużo przepaków, fajna trasa, w sam raz jako pierwsza "stówka".

AK


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce