[DLACZEGO BIEGAM] Amadeusz Bielatowicz: Marzyłem, by pobiec w Życiowej Dziesiątce


Opublikowane w pon., 30/03/2020 - 09:38

– W Krynicy jest świetna atmosfera i z całego serca polecam Festiwal Biegowy każdemu, kto kocha sport, kto kocha bieganie, ale też osobom postronnym, by po prostu przyjechać w tym czasie i pokibicować uczestnikom – podkreśla trzykrotny uczestnik Festiwalu Biegowego w Krynicy.

To artykuł z serii : „Dlaczego biegam?/Dlaczego startuję w Festiwalu Biegowym w Krynicy?”. Chcemy, byście przekazali innym biegaczom, co Was zainspirowało do rozpoczęcia biegania, dlaczego jest to takie fajne i jak to się stało, że zawitaliście do Krynicy. Bądźcie bodźcem dla innych! Jeśli chcesz podzielić się swoją historią napisz: a.klemba@festiwalbiegow.pl

Nazwisko: Amadeusz Bielatowicz

Rocznik: 1992

Miejscowość: Dębica

Festiwal Biegowy w Krynicy: 3 starty (Życiowa Dziesiątka, Krynicka Mila)

Trudno pisać o bieganiu w momencie, kiedy wszystko stanęło. Ale może właśnie to dobry moment, by powspominać? By podzielić się tym, co dało mi bieganie w ostatnich latach. Zacznę od tego, że w szkole, na lekcjach wf-u, nienawidziłem biegać. To była zmora. Siłą rzeczy potem nie uprawiałem tego sportu, miałem do niego uraz. Na studiach pomyślałem, że może jednak warto? W 2012 roku czasami biegałem po 3-4 kilometry dziennie. Dawało to radość, ale trudno było nazwać pasją.

Później zmagałem się z ciężkimi przeżyciami, epizody depresyjne, załamania i przestałem biegać. W tamtym okresie przytyłem sporo kilogramów, a waga sięgała nawet do 124 kg przy wzroście 189 cm. Byłem załamany, ale wiedziałem, że to skutki uboczne choroby. Z tak dużą nadwagą oczywiście ciężko było zacząć biegać. Ciężko było zacząć robić cokolwiek. W pewnym momencie pomyślałem: „Dam radę”. Nie miałem specjalnej diety. Po prostu przestałem jeść słodkie i zacząłem się trochę ruszać. Zaczynałem od 300 metrów wokół bloku... Nie, to nie żart! Padałem na twarz. Wszystko szło mozolnie, ale waga konsekwentnie spadała, aż udało się zredukować blisko 30 kg. Wszystko trwało kilka lat.

Ostatnie trzy lata (2017-2019) były kluczowe dla mojego biegania. Zacząłem brać udział w imprezach zorganizowanych i więcej trenować. W 2017 roku po raz pierwszy pojawiłem się na Festiwalu Biegowym i wystartowałem w Życiowej Dzięsiątce, która od lat była moim marzeniem. Wiedziałem, że ten najważniejszy, pierwszy bieg po żmudnym dochodzeniu do siebie, musi odbyć się w miejscu magicznym - Krynicy. Miejscu, które kojarzy mi się z dzieciństwem. Od tamtego momentu brałem udział w kolejnych edycjach Festiwalu, a także innych biegach, głównie w Krakowie. W październiku zrealizowałem wielkie marzenie i przebiegłem Półmaraton Królewski znacznie poniżej dwóch godzin. Byłem usatysfakcjonowany i szczęśliwy.

Kilka miesięcy później, niestety, znowu pojawiły się spore problemy w moim życiu, pozbawiające mnie pracy, jakichkolwiek chęci, a także m. in. możliwości bycia Ambasadorem Festiwalu Biegowego. Patrząc na obecną sytuację i pandemię, może dobrze, że tak się stało, bo imprez też będzie mało, a ja sam miałbym problemy, by brać w nich udział. Wiem jednak, że kiedy będę znów na siłach i będę znów czuł piękno biegania, a życie wróci do normy, spróbuję sił jako ambasador waszej imprezy. Jestem w niej zakochany.

Wierzę, że w tym roku pojawię się znów na starcie Życiowej Dziesiątki. Po pierwsze, że w ogóle się odbędzie, a po drugie, że sam będę zdrowy. W planie jest też jakiś drugi bieg w Krynicy np. Bieg Nocny na 7 km. W Krynicy jest świetna atmosfera i z całego serca polecam Festiwal Biegowy każdemu, kto kocha sport, kto kocha bieganie, ale też osobom postronnym, by po prostu przyjechać w tym czasie i pokibicować uczestnikom. Jestem zakochany w tym mieście, a także w tej imprezie. A Życiowa Dziesiątka to pozycja obowiązkowa dla każdego! Trzymam gorąco kciuki, by impreza doszła do skutku. Wierzę, że pokonamy pandemię i wszystko wróci do normy, a my wszyscy zobaczymy się na liniach startu, a co ważniejsze - mety,  we wrześniu w Krynicy.

Jako małe przesłanie - bieganie daje wiele. Radość, satysfakcję, motywację. Uczy pokory. I choć nie pomoże w najbardziej kryzysowych momentach życia, kiedy wszystko się sypie i koncentracja jest w zupełnie innym miejscu, tracicie siły fizyczne, to jednak na pewno jest znakomitym środkiem odprężenia, odstresowania od codzienności. Wyznaczajcie sobie cele, ale pamiętajcie też, że oprócz nich, ważna jest droga, może najważniejsza. Rozpisałem się, ale tak to już jest, kiedy oprócz biegania, kocha się również pisać. Mam nadzieję, że nie zanudziłem. Z biegowym pozdrowieniem, Amek!

AK


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce