“Dziękujemy za piękny weekend. Na pewno wrócimy!” Szwedzcy biegacze zachwyceni Krynicą


Opublikowane w czw., 19/09/2019 - 23:27

Od ubiegłego roku Festiwal Biegowy w Krynicy ma gorących, choć na razie jeszcze nieformalnych, ambasadorów w Szwecji. To małżeństwo emerytowanych biegaczy ze Sztokholmu Barbro i Jan Paraniakowie, o których kilkakrotnie pisaliśmy już na naszym portalu.

Pasjonaci biegania ze stolicy Szwecji to prawdziwi rekordziści. Jan na przypadające w październiku przyszłego roku 70 urodziny planuje przebiec swój PIĘĆSETNY maraton!

W 2018 roku zaprosiliśmy ich na Festiwal Biegowy. Przyjechali do Krynicy w sobotę, w niedzielę Jan przebiegł Koral Maraton, a Barbro dystans o połowę krótszy. Zachwycili się festiwalową atmosferą i od razu zapowiedzieli: „Za rok przyjeżdżamy na cały weekend i w większym składzie, zabierzemy do Krynicy przyjaciół, bo tutaj trzeba być koniecznie!

Jak powiedzieli, tak zrobili. W tym roku pojawili się w Krynicy już w czwartek. I to sześcioosobową grupą! –Zakochaliśmy się w tym miejscu i w samym Festiwalu – powiedziała nam Barbro. – Przywieźliśmy ze sobą przyjaciół i postanowili wziąć udział w możliwie jak największej liczbie różnych biegów. Jeden z kolegów zdecydował się nawet na Iron Run, dla reszty głównymi startami były Bieg 7 Dolin na różnych dystansach i, oczywiście, Koral Maraton – opowiada pani Paraniak.

Jan zabrał z Krynicy do Szwecji 3 medale. Na rozgrzewkę pokonał 600 metrów Biegu w Krawacie, jeszcze w piątek ukończył Bieg Nocny na 7 km, by zakończyć sportowe zmagania wisienką na torcie - niedzielnym Koral Maratonem. – To już mój drugi maraton w Krynicy, a ogółem mam na koncie 484 biegi na królewskim dystansie. Do przyszłorocznych 70 urodzin i jubileuszu pół tysiaca maratonów pozostało mi jeszcze (już tylko?) 16 biegów na 42,195 km – mówi ze śmiechem Jan Paraniak.

– Nasz przyjaciel Robert miał na Krynicę bardzo ambitny plan: zapisał się na Iron Run! – relacjonuje dalej Barbro. – Niestety, mordercza konkurencja była ponad jego siły: musiał poddać się w sobotę na 50-milowej trasie ultramaratonu – mówi z żalem. Szwedzcy biegacze to jednak ludzie bardzo twardzi i ambitni: – Robert nie ukończył zmagań z górami, ale zgłosił się do niedzielnego Koral Maraton i ukończył bieg z Janem oraz z naszym kolejnym maratończykiem Leifem!

Lepiej na szlakach Beskidu Sądeckiego poradził sobie Tord. – W pieknym stylu przekroczył metę Biegu 7 Dolin 64 km. W niedzielny poranek miał zamiar jeszcze z przyjaciółmi przebiec Koral Maraton, ale po górskim ultra bardzo bolały go nogi i... zwyciężył rozsądek. Może powinien zrobić jak Lars-Aake? – zastanawia się Barbro.

Kolejny członek szwedzkiej ekipy w Krynicy, po piątkowej “rozgrzewce” na Krynickiej Pętli 15 km i w Biegu Nocnym 7 km, postawił bowiem na nieco krótszy Bieg 7 Dolin, ten 35-kilometrowy, dzięki czemu w niedzielę zachował siły jeszcze na półmaraton.

– Lars-Aake jest szczęśliwy, bo wywozi z Krynicy aż 4 medale, wygrał w ten sposób nasze wewnętrzne współzawodnictwo! – mówi ze śmiechem Barbro Paraniak. Ona sama, niestety, z zazdrością obserwowała bieganie męża i przyjaciół. – Pozostało mi kibicowanie z ludźmi na deptaku, wciąż jestem kontuzjowana, czynnie mogłam wziąć udział tylko w sobotnim marszu nordic walking “Przegoń zawał” – opowiada Szwedka.

– Nie dość, że na imprezie panowała wspaniała atmosfera, to jeszcze znów przez cały weekend mieliśmy wspaniałą pogodę – dodaje Jan Paraniak. – Gdy sprawdzaliśmy prognozy przed wyjazdem ze Szwecji, zapowiadały znacznie gorszą aurę. Okazało się, że wszystkie ciuchy na deszcz targaliśmy ze sobą niepotrzebnie! Spędziliśmy w Krynicy cudowny weekend!

– Jesteśmy wszyscy, całą naszą szwedzką grupą, pod ogromnym wrażeniem: Festiwal Biegowy to gigantyczna impreza, a mimo to jest perfekcyjnie przeprowadzowana. Widać ogromny wkład pracy organizatorów i całej ekipy wolontariuszy, wszystko jest zapięte na ostatni guzik! Bardzo nam się podobały zarówno część sportowa, jak i wszystko co działo się wokół biegów. To była prawdziwa uczta dla biegaczy! - mówią zgodnie Szwedzi.

– Kolegom, którzy zmierzyli się z wyzwaniami najbardziej wymagającymi, trudy trasy Biegu 7 Dolin w pełni rekompensowały oszałamiające widoki w górach. A po ukończeniu biegów mogli z czystym sumieniem powiedzieć, że są prawdziwymi twardzielami – dodaje Barbro. – Reszta się tego nie podjęła, ale na szczęście Festiwal Biegowy daje ogromną możliwość wyboru. I każdy znalazł biegi dla siebie! – mówi z uznaniem Szwedka o krynickiej imprezie.

– Wpadło nam też do głowy, że może warto by urządzić mniejszą, łagodniejszą wersję Iron Run: bez górskiego ultramaratonu i biegu na Jaworzynę pod koniec rywalizacji. Taką konkurencję można by nazwać “Cotton Run” (Bieg Bawełniany - red.) – mówią ze śmiechem goście zza Bałtyku.

Zgodnym chórem szwedzka szóstka podkreśla: – W Krynicy było cudownie! Spędziliśmy przepiękny biegowy weekend i na pewno znowu wrócimy na Festiwal! Jeśli nawet inne plany nie pozwolą nam zrobić tego za rok, meldujemy się u was w kolejnych latach! – obiecują Barbro, Jan, Lars-Aake, Leif, Robert i Tord.

Piotr Falkowski

zdj. arch. pryw. Barbro i Jana Paraniaków


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce