Festiwal Biegowy... na ostatnią chwilę


Opublikowane w śr., 02/10/2019 - 08:36

Adam Bandel na Festiwalu Biegowym pobiegł już Bieg 7 Dolin (34 km), Runek Run (22 km) i Życiową Dziesiątkę. W przyszłym roku planuje Bieg 7 Dolin (64 km) albo półmaraton lub maraton. – Krynica to kapitalne miejsce spotkań! Wyjątkowy jest bardzo duży wybór biegów, a dzięki temu spotykam tam ultrasów, ale także biegaczy lubiących krótsze dystanse. Chciałbym spróbować wszystkiego po trochu, więc za rok znów wracam – zapewnia.

W tym roku mało brakowało, by Adam w Krynicy się nie pojawił. Plany wakacyjne jednak się zmieniły i zapadła spontaniczna decyzja, by wsiąść w samochód i popędzić na Festiwal Biegowy. Jak wytrawny biegacz Adam prawie wszystko miał poukładane niemal co do sekundy.

– Sobota, godzina 4 rano zapada decyzja, że jedziemy pobiegać na drugi koniec Polski. Pośpiech jest taki, że nawet nie sprawdzam czy wziąłem buty do biegania. Gonimy ile się da i dojeżdżamy na miejsce pół godziny przed biegiem, w którym chciałem wystartować - Życiowej Dziesiątki. To jedna z kultowych konkurencji festiwalu. Bieg do biura zawodów i... okazuje się, że listy startowe zamknięto przed chwilą (numery są wydawane maksymalnie na 30 minut przed startem - red.). Ale się nie poddaje, nie przejechałem takiego kawału drogi na marne. Idziemy na kompromis, dostaje pakiet, ale bez gwarancji, że będę w wynikach. Życiówki pewnie nie zrobię, więc różnicy mi to nie robi – opowiada Adam.

Tyle że przed 34–letnim biegaczem pojawiało się kolejne zadanie – zdążyć na rozpoczęcie biegu. –10 minut na powrót do auta, przebranie się i dobiegnięcie na start. Zbliżając się już słyszę odliczanie, a chwilę potem wystrzał. Ruszyli. Dobiegam na start, ale na szczęście nie wszyscy zdążyli jeszcze wyruszyć. Uff, zdążyłem – dodaje.

– Podczas biegu wreszcie mogę odpocząć. Z tego całego przedstartowego biegania wyszła nawet niezła rozgrzewka i biegło się nie najgorzej. A na koniec złapałem nawet ducha rywalizacji, gdy kilkaset metrów przede mną wypatrzyłem kolegę Dominika.

Adam dobiegł w 44 minuty i 21 sekund. Do rekordu życiowego zabrakło niewiele – około dwóch minut. Wieczorem wystartował jeszcze w biegu na 3 km.

– Wstydu nie było. Za to na mecie niespodzianka, bo medal wręczała mi sama Wanda Panfil (mistrzyni świata w maratonie – przyp. red.). Przygoda kończy się więc sukcesem. Kolejny z kultowych biegów zaliczony – cieszył się Adam. – Z Krynicy wracam z 2 medalami i 13 km na liczniku, co w porównaniu z 56 km w zeszłym roku nie wygląda zbyt imponująco, ale za to moje ambicje zostały rozbudzone na dużo więcej w przyszłym roku – podkreśla.

Adam Bandel w Krynicy startował też rok temu. Wtedy postawił na biegi górskie. Na 34 km był suportem dla siostry. – Chciałem przekonać się czy po przebiegnięciu takiego dystansu nieco spokojniejszym tempem będę miał jeszcze ochotę na więcej. Jak się kiedyś porwę na bieg ultra, to będę wiedział jak się będę czuł w połowie trasy. Aż tak spokojnie to nie było, bo siostrze uaktywniła się wewnętrzna kozica i trzeba było się starać, by dotrzymać jej kroku, bo nie zatrzymywała się nawet na podbiegach. Za metą ciągle była ochota na więcej – przyznał.

I następnego dnia wystartował w Runku (22 km).

– Wszystko mi się podobało, trasa cała leśna, punkt odżywczy na szczycie w sam raz, żeby odpocząć, a do tego dużo smakołyków. Biegło się wspaniale, można było rozwinąć skrzydła na zbiegach i dzięki temu udało się dobiec w czasie znacznie poniżej 2,5 godz. A na mecie czułem się jeszcze lepiej niż na starcie – wspomina Adam. – Bieg 7 Dolin z kolei logistycznie był bardzo dobrze zorganizowany. Trasa była bardzo różnorodna z asfaltowymi odcinkami, przez wioski i pod tym względem ustępował trochę Runkowi, ale w większości również było bardzo urokliwie. Atmosfera była tu o tyle ciekawsza, że biegło się razem z osobami z dystansów ultra, więc na trasie były ciekawe dyskusje – podkreśla.

Czego Adam się nauczył w Krynicy?

– Zrobienie dobrego czasu w biegu i „dorżnięcie” się na nim tak, że następnego dnia nie można chodzić jest fajne, ale fajniejsze jest jednak to, kiedy następnego dnia można jeszcze wystartować w kolejnym biegu. I wtedy się „dorżnąć” – śmieje się Adam.

I rozważa w jakiej konkurencji wystartować za rok: B7D na 64 km czy ewentualnie maraton lub półmaraton.

To my proponujemy: może 64 km w sobotę i półmaraton na „dorżnięcie” w niedzielę. I 85 km w nogach! Warto zapisać się wcześniej - do końca 2019 r. obowiązują najniższe opłaty startowe na krynickie biegi. Szczegóły: TUTAJ

AK


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce