FSZP: "Mówili: Luz, spokojnie dasz radę! Ale to nie była łatwa trasa..." Adam Korol o górskim debiucie w B7D 34 km


-– Mówili mi: Adamie, spoko, niczego się nie bój! Trasa jest łatwa, zrobisz ją na luzie… Powiem tak: to nie była łatwa trasa. Dostałem niezły wycisk – mówił, uśmiechając się, Adam Korol podczas spotkania z uczestnikami 9. TAURON Festiwalu Biegowego w Krynicy. Mistrz olimpijski i 4-krotny mistrz świata w wioślarstwie, a teraz maratończyk-amator, był gościem Forum Sport-Zdrowie-Pieniądze kilka godzin po swoim debiucie w biegu górskim. Wystartował w Biegu 7 Dolin na dystansie 34 km.

– Podchodzenie było ok, w tym jestem niezły, mam dużo siły. Ale zbiegi… Straszne! Zwłaszcza ten trasą narciarską z Wierchomli dał mi popalić – kontynuował jeden z „terminatorów-dominatorów”. – Pierwszy raz w górach miałem biec w niedzielnym Runek Run, oceniałem, że 22 km będą optymalne na debiut. Ale tydzień przed Festiwalem, Piotr Falkowski, który zaprosił mnie na to spotkanie, namówił, żebym wydłużył dystans i „poleciał” 34 km. Dałem się podpuścić, pomyślałem: „Ja nie dam rady?” I wystartowałem w 7 Dolinach. Ostatnie 8 km miało być fajnym, spokojnym zbiegiem do Krynicy… Hahaha, doczekałem do tego momentu i… nic takiego się nie wydarzyło! Ostro w dół, potem pod górę. Biegłem, szedłem, byłem potwornie zmęczony, już tylko czekałem mety. Ostatnie 500 m to znowu ostry zbieg do deptaka w Krynicy, musiałem bardzo uważać, żeby przeżyć! – przekazywał na gorąco Adam Korol swoje wrażenia z biegowego „pierwszego razu” w górach.

Kilka godzin po biegu był wciąż ogromnie zmęczony, ale i… równie bardzo szczęśliwy. – Niezwykle się cieszę, że porwałem się na to wyzwanie. Na mecie było ciężko, ale teraz czuję się już całkiem nienajgorzej – mówił na spotkaniu. Korol mógł być też zadowolony ze swego wyniku – 4:05:31 i 95 miejsce na ponad 850 startujących to w debiucie naprawdę zacne osiągnięcie!

Sportowa emerytura bardzo się podoba Adamowi Korolowi. – Po ćwierć wieku uprawiania wioślarstwa, a kilkunastu latach na najwyższym światowym poziomie, błędem byłoby położyć się na kanapie przed telewizorem – twierdzi mistrz olimpijski z Pekinu (2008). – Miałem pomysł, co robić po zakończeniu kariery. Zawsze bardzo lubiłem biegać, więc szybko znalazłem wyzwanie: przebiec maraton i to poniżej 3 godzin, żeby mieć wytyczony konkretny cel. No i dopiąłem swego: w 2014 r., w drugim starcie na królewskim dystansie, osiągnąłem w Berlinie wynik 2:49:10. A teraz postanowiłem posmakować biegania w górach. Zaproszenie do Krynicy, które organizatorzy Festiwalu Biegowego złożyli mi w kwietniu po Maratonie Gdańskim, przyszło w idealnym momencie. Najkrótsza wersja Biegu 7 Dolin bardzo mi się podobała – stwierdził Adam Korol.

Zapytany, czy w przyszłym roku zobaczymy go w dłuższej wersji B7D, na 64 czy może nawet pełne 100 km, odpowiedział jednak: – Spokojnie, spokojnie… Jestem pełen podziwu dla tych, co biegli dłuższe dystanse. Teraz na krynickim deptaku, a zwłaszcza na każdych schodach, są doskonale rozpoznawalni – uśmiechnął się. Nogi sztywne, wyprostowane… Wcale się im nie dziwię, ja tak samo chodzę już po 34 km – roześmiał się były mistrz wioseł, unikając deklaracji co do długości przyszłorocznego startu.

My jesteśmy przekonani, że tak jak w tym roku, gdy w ostatniej chwili Adam o połowę wydłużył swój debiut, tak i za rok zwycięży w nim żyłka sportowca i będziemy kibicowali mistrzowi w wypełnieniu kolejnego wyzwania.

Piotr Falkowski

zdj. Szkiełko i Oko, Dagmara Korol

Partner Forum Sport Zdrowie Pieniądze

Polecamy również:


Podziel się: