FSZP: Powrót Joanny Jóźwik po kontuzji – „Krok po kroku chcę wrócić do czołówki”


Opublikowane w sob., 07/09/2019 - 19:48

– Bieganie jest moją pasją i musi mi dostarczać emocji związanych z pokonywaniem samej siebie i poprawianiem wyników. Byłam w czołówce światowej i jak najszybciej chciałam do niej wrócić. Nałożyłam na siebie zbyt dużą presją i na razie nie wyszło – przyznała podczas Forum Spot Zdrowie Pieniądze Joanna Jóźwik. – W nowy sezon wchodzę jednak z nowymi nadziejami i marzeniem, by pojechać na Igrzyska Olimpijskie do Tokio.

Po mistrzostwach świata w 2017 roku karierę Jóźwiak przerwała kontuzja biodra. Brązowa medalistka mistrzostw Europy na 800 m przyznaje, że nie spodziewała się, iż powrót na bieżnię zajmie jej aż 17 miesięcy. W końcu to się udało, ale ten sezon trochę ją rozczarował.

– Myślałam, że leczenie kontuzji potrwa kilka tygodni. A tu okazało się, że straciłam najpierw sezon halowy w 2018 roku, a potem cały rok. Mój organizm wariował, bo po 13 latach nie mogłam znów biegać – mówiła Jóźwik. – Złapała mnie depresja, bo nie mogłam robić tego, czemu poświęcałam całą energię. Miałam kilka sesji u psychologa. Jak coś jest nie tak, to warto pójść do lekarza – zapewnia.

W tym sezonie w końcu udało się jej wyleczyć, wrócić do treningów i do startów. Tyle że nie biega tak szybko jakby chciała. – Można powiedzieć, że 2 minuty i 2 sekundy na 800 m to dobry wynik, ale jak się biegało pięć sekund szybciej, to chce się do tego wrócić. Bieganie jest moją pasją i musi mi dostarczać emocji związanych z pokonywaniem samej siebie i poprawianiem wyników. Na razie jest regres i jestem trochę rozczarowana na mecie, ale zdaję sobie sprawę, że dopiero wyszłam z bardzo poważnej kontuzji – podkreśla Jóźwik.

Piąta zawodniczka Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro rozpoczęła sezon z ogromnymi nadziejami i planami. Chciała wywalczyć minimum na mistrzostwa świata w Dausze.

– W tym roku celem był powrót w pełnym zdrowiu na bieżnię i zapoznanie się z nowym treningiem nowego szkoleniowca. Na początku roku wydawało mi się, że wkrótce pojawią się dobre wyniki, ale nie wyszło. Chyba zawiodła głowa i nastawienie psychiczne. Sama na siebie nałożyłam dużą presję. Byłam w czołówce światowej i jak najszybciej chciałam do niej wrócić. Za szybko – przyznaje Jóźwik. – To jednak było dla mnie święto, kiedy mogłam wyjść na bieżnię, usłyszeć szum trybun. Ja fantazjowałem, że biegnę, że jest już za mną 500 m i wtedy mówią do siebie „Joźwik, to teraz zaczynamy pełny gaz”. I oczywiście zawsze pierwsza wbiegam na metę – zdradza.

Zanim rozpocznie przygotowania do sezonu, będzie spotykać się z profesorem Janem Blecharzem. – Priorytetem jest praca nad głową, by znów chcieć trenować, trenować i jeszcze raz trenować. Mam nadzieję, że do października, to się uda załatwić i przygotowania ruszą pełną parą. Wkrótce rozpocznę sesję z profesorem Blecharzem i wierzę, że to mi w tym bardzo pomoże – przyznaje Jóźwik.

Jóźwik będzie trenować do sezonu olimpijskiego w trzyosobowej grupie – z czterystumetrowcem Karolem Zalewskim i trenerem Jakubem Ogonowskim. – Nie ma różnicy, że ja specjalizuję się w 800 m. Ja i Karol jesteśmy szybkościowcami, a on może być moim sparingpartnerem – tłumaczy Jóźwik. – Jeśli chodzi o IO, to na razie marzę o tym, by na nie pojechać. By się zakwalifikować, trzeba pobiec poniżej dwóch minut. Jeśli to mi się uda, to będę też przygotowania na igrzyska.

Na FSZP poruszono trudny problem zawodniczek z podwyższonym poziomem testosteronu. Ta sprawa dotyczy kilku biegaczek m. in. Caster Semenyi.

– Na IO w Rio nie wierzyłam, że jestem w tak dobrej formie. To piąte miejsce było wtedy adekwatne do moich możliwości – stwierdziła Jóźwik. – Caster Semenya nie może startować w mistrzostwach świata, jeśli poziom testosteronu nie spadnie lub nie przejdzie zabiegu. Ale ja się jej nie dziwię, że walczy o to, by jednak móc rywalizować.

AK


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce