Joanna Świst: "Za rok przyjadę na Festiwal Biegowy na bonusowy urlop"


Opublikowane w pon., 09/12/2019 - 13:27

Joanna Świst na pierwszą setkę w górach zdecydowała się w tym roku w Krynicy. By zrealizować plan, jechała z Gryfina ponad pół doby. – To było dla mnie jedno z marzeń – przyznaje 34-letnia biegaczka.

Biegać zaczęła w 2016 roku. Najpierw były to biegi po 5, 10 km czy półmaraton. Pierwszy maraton pokonała w 2017 roku we Wrocławiu. Kolejny rok to były już góry i pierwszy ultramaraton Puszczygór, a także długie biegi płaskie.

Ten rok to kolejne ultramaratony w górach m. in. Triada Zimowa czy Dziki Groń. Aż wreszcie w maju pierwszy bieg powyżej 100 km – GWiNT. W końcu przyszła pora na królewski dystans Festiwalu Biegowego – Bieg 7 Dolin na 100 km.

– Setka była dla mnie oczywistym wyborem i jednym z marzeń do zrealizowania. Zdecydowanie polecam Festiwal Biegowy wszystkim, którzy chcą przebiec ten magiczny dystans. Finisz w szpalerze flag i wiwatujących ludzi robi niezapomniane wrażenie – przyznaje Joanna Świst. – To była moja pierwsza wizyta w Krynicy i w Festiwalu Biegowym. Impreza przyciągnęła mnie z różnych powodów. Ze względu na miejsce, czyli góry, które kocham, świetne trasy, ogrom zawodów i zawodników, znajomych, którzy imprezę polecali. Do tego wiedziałam, że spotkam ich na miejscu. Choć podróż zajęła mi ponad połowę doby, to było absolutnie warto.

Joanna Świst przyjechała do Krynicy aż z Gryfina w Zachodniopomorskim. Do pokonania miała prawie 800 km.

Trasa Biegu 7 Dolin przypadła jej do gustu. Pokonała ją w 14 godzin 23 minuty i 57 sekund. To dało jej 140. miejsce w kategorii open, a 14. wśród kobiet. Znalazła się wśród nagrodzonych finansowo biegaczek, bo w kategorii wiekowej K 30 zajęła siódmą pozycję. – Urozmaicona i piękna widokowo. Dla mnie zawsze trochę trudniejsza jest noc, bo to jeszcze wciąż walka z niewyspaniem, chłodem i stresem. Na szczęście zjawiskowy wschód słońca rekompensuje wszystkie niedogodności. Podejście oczywiście pod Wierchomlę nie należało też do najłatwiejszych, ale było przy tym też dużo śmiechu – wspomina Joanna Świst. – No i ta meta. Niesamowite. Emocje tłumione przez całe 100km w końcu tam na mecie znajdują ujście. Jest radość, są łzy wzruszenia i wielka duma.

Pierwsza wizyta w Krynicy i na Festiwalu Biegowym zrobiła wrażenie na biegaczce. – Nie spodziewałam się, że tak duża impreza jest tak dobrze zorganizowana. Wiele też startów czy wywiadów można było zobaczyć online – podkreśla. – Pakiet startowy moim zdaniem był w porządku, trasa bardzo dobrze oznaczona, wolontariusze wspaniali w szczególności punkt przygotowany przez organizatorów Gorce Ultra Trail, na którym grali muzycy i ostatni punkt przed metą, gdzie zostałam otoczona mega troską i szybkim uzupełnieniem napojów i jedzenia. Atmosfera nie do opisania, wszyscy serdeczni, uśmiechnięci, zadowoleni i otwarci – uważa.

Joanna Świst we wrześniu wraca do Krynicy. Ma co najmniej dwa powody. – Muszę poprawić swój wynik. A tak serio, to chcę znów spotkać się też z przyjaciółmi, znajomymi i poczuć tę magię. Jadę na 5 dni i traktuję ten wyjazd jako bonusowy urlop – zakończyła.

AK


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce