Marathon Eindhoven: Kamil Jastrzębski z życiówką, ale... [WYNIKI POLAKÓW]


Opublikowane w pon., 14/10/2019 - 14:40

Z nowym rekordem życiowym w maratonie - 2:16:25 - poprawionym aż o ponad trzy i pół minuty, wraca z Eindhoven Kamil Jastrzębski. Zawodnik czuje jednak niedosyt, bo plany były bardzo ambitne.

Jeszcze pod koniec września, podczas wygranego przez siebie Biegu przez Most na warszawskiej Białołęce i ustanowieniu rekordu tej imprezy (30:48 - red) biegacz tryskał optymizmem. Do Holandii (czy też Niderlandów, jak niedługo będziemy nazywać ten kraj) jechał z konkretnym celem. Chciał powalczyć o minimum na Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

To oznaczało, że musiałby pobiec w Eidhoven wynik 2:11:30 lub lepszy. Na polskie minimum olimpijskie miała być prowadzona grupa zawodników. Zadanie wydawało się jednak trudne, biorąc pod uwagę, że w owym czasie rekord życiowy Kamila wynosił 2:19:55. Z drugiej strony z różnych stron dobiegały głosy, że biegacz wykonuje mocną pracę na treningach.

Jak się okazało, zamiast biegu z grupą, maratończyk osiadły w stolicy musiał stoczyć samotną walkę z dystansem. „O Holender!” - musiał krzyczeć, gdy jego twarz smagały mocne podmuchy wiatru.

- Bieg bez historii - śmiało mogę to powiedzieć. Od początku biegłem samotnie, ale nie zrezygnowałem z założonego celu. Nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby biec zachowawczo - opowiada Kamil Jastrzębski.

Ostatecznie w swoim pierwszym zagranicznym maratonie Kamil Jastrzębski zajął jedenaste miejsce z czasem 2:16:25. I choć jest to spory progres wynikowy, to biegacz nie jest z siebie zadowolony. Tymczasem w tym sezonie tylko siedmiu Polaków złamało barierę 2h20’…

- Pierwsza część trasy była bardzo przyjemna, z lekkim bocznym wiaterkiem i niemalże pełnym zachmurzeniem. To napawało mnie olbrzymim optymizmem. Czułem się bardzo dobrze, biegłem luźno, trzymałem równe tempo, równy oddech, nie było żadnych niepotrzebnych ruchów, pełna kontrola i swoboda. Czas 1:05.43 na półmetku dodał mi sił do dalszego biegu. Niestety między 25. a 40. kilometrem mocno wiało na długich odcinkach. Straciłem kontrolę tempa oraz dużo sił... - relacjonuje maratończyk.

Zawodnik przyznaje, że próbował jeszcze nadrabiać i przyspieszać w dogodnych miejscach, jednak były to tylko desperackie próby ratowania wyniku.

- Jestem pewny, że zabrakło grupy. Bieg za kimś kosztuje dużo mniej energii, a współpracując byłaby szansa na wynik w okolicach olimpijskiej kwalifikacji. Końcowy rezultat jaki osiągnąłem jest satysfakcjonujący ze względu na rekord życiowy. Jest jednak wielki niedosyt. Niestety w pojedynkę nie da się walczyć i z maratonem i z pogodą - dodaje biegacz.

W Eindhoven wygrywali Kenijczycy - Laban Mutai z czasem 2:06:40, oraz jego rodaczka Betty Chepleting - 2:28:43.

Podczas imprezy rozgrywane były mistrzostwa... Belgii w maratonie. Złoto wywalczyli Gerd Devos, z czasem 2:23:40, oraz Karen van Proeyen - 2:42:13. Dla miłośników biegania z „królestwa czekolady” najważniejszym wydarzeniem weekendu był rekord kraju, który w Chicago ustanowił Abdi Bashir - 2:06:14.

W Marathon Eidhoven 2019 wzięła udział spora grupa Polaków:

Mężczyźni:

11. Kamil Jastrzębski - 2:16:24
61. Mikołaj Skibiński - 2:44:14
239. Mateusz Lipa - 3:07:17
268. Mikołaj Ruta - 3:10:49
461. Krzysztof Kasprzyk - 3:20:58
482. Hubert Wojciechowski - 3:27:01
678. Andrzej Lulko - 3:35:48
964. Jakub Siemion - 3:47:21
1609. Sebastian Piotrowski - 4:19:35
1733. Stanisław Pstrokoński - 4:18:46
1752. Grzegorz Głębocki - 4:24:43
1830. Mateusz Krasnodębski - 4:29:00
1903. Adrian Kostera - 4:27:07
2033. Adam Kaczorowski - 4:38:58
2036. Krzysztof Krasnodębski - 4:36:47
2246. Maciej Burdyna - 4:54:07

Kobiety:

2250. Agata Ligenza-Kowalczuk - 4:57:19

RZ

fot. Organizator


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce