Maraton Podhalański wróci do biegowego kalendarza?


Opublikowane w czw., 13/02/2020 - 09:04

W 2018 roku rozegrano czwarty i jak do tej pory ostatni Maraton Podhalański. Istnieje jednak szansa na wznowienie imprezy. Dotychczasowi organizatorzy chcą przekazać stery następcom. Póki co jednak chętnych brak.

Podhalański maraton, rozgrywany na malowniczej trasie prowadzącej z Nowego Targu do Zakopanego zadebiutował w 2015 roku. W pierwsze edycji udział wzięło ponad 220 osób. Zwyciężyli Michał Talaga (2:56:27) oraz Emilia Zielińska (3:25:29). W kolejnej edycji w programie znalazł się również półmaraton, który startował z Bańskiej Niżnej. Wszystko wskazywało, że zawody rosną w siłę. Niestety przyszedł zawód.

Frekwencja podczas biegu spadała, ale i konkurencja była spora. W latach gdy Maraton Podhalański pokrywał się terminem z Cracovia Maratonem, wielu stawiało właśnie na bieg w stolicy Małopolski. W końcu podjęto decyzję o rozegraniu ostatniej edycji biegu, jak wyjaśniano - z powodów „trudności organizacyjnych”.

Ostatnia edycja zgromadziła łącznie ponad 100 osób, łącznie na dwóch dystansach. Uczestnicy żegnali się imprezę z żalem. Choć wierzyli, że jeszcze się tu spotkają.

Maraton Podhalański: Organizatorzy mówią żegnajcie, uczestnicy do zobaczenia!

Jest jeszcze szansa, że maraton powróci. Od kilku miesięcy na stronie wydarzenia widnieje ogłoszenie mówiące o tym, że bieg jest do wzięcia. Jak się dowiedzieliśmy, póki co nikt nie zdecydował się na przejęcie pałeczki.

– Rozmawialiśmy z organizatorami których znamy, albo takimi, z którymi mamy jakiś kontakt. Niestety większość prowadzi już kilka imprez i nie jest w stanie podjąć się kolejnego wydarzenia. Szkoda, bo wydaje się nam, że ten maraton może być fajną marką i w przyszłości dawać nawet jakieś dochody. Medialnie ten bieg, to jest fajna sprawa. Wsparcie samorządów też jest, choć małe - mówi Krzysztof Mroszczak, jeden z pomysłodawców Maratonu Podhalańskiego.

Choć pod Tatrami rozgrywanych jest wiele biegów górskich, to w kalendarzu nie ma nawet poważnego półmaratonu. Czy w Zakopanem brakuje miejsca dla długich dystansów?

– Niestety, ale uważam, że maratony, które nie sprzyjają biciu rekordów życiowych, nie cieszą i nie będą cieszyły się dużą popularnością. O ile nie mają mocnego sponsora. Chodzi przede wszystkim o profil trasy. W Zakopanem nie ma szans na zrobienie płaskiego maratonu. Jedyną „płaską” drogą jest Zakopianka.… – zauważa Krzysztof Mroszczak.

– Górski maraton zawsze będzie niszowy, który raczej nie przebije frekwencji rzędu 500 uczestników. Większa liczba będzie nawet niekomfortowa i niebezpieczna, a to ze względu na niemożność wstrzymania ruchu przez tak długi czas – dodaje nasz rozmówca.

Dotychczasowy dyrektor imprezy przyznaje wprost, że Maratonu Podhalańskiego nie będzie już organizował. Jednocześnie… uśmiecha się.

– Podobno w życiu nigdy nie mówi się nigdy. Teraz mówię, że nie będę organizował tej imprezy, ale w różnie to bywa. Oczywiście największy problem dotyczy pieniędzy. Ponadto przez lata wiele się pozmieniało w moim życiu rodzinnym. Samemu też ciężko było zrobić ten bieg, potrzebni byliby ludzie do pomocy – dodaje Krzysztof Mroszczak.

Jak usłyszeliśmy, na organizację Maratonu Podhalańskiego potrzebny jest budżet w wysokości minimum 50 tys. złotych.

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce