Na Festiwal Biegowy… rowerami! „Zostanie dużo sił na bieganie"


Beata Filipiak i Bogdan Balcerzak wyruszyli na 9. TAURON Festiwal Biegowy już w środę, ale do Krynicy dotrą dopiero w piątek. Mają tak daleko? Nie, po prostu postanowili pojechać… rowerami. Drogę podzielili na odcinki, tak, by zostało im trochę czasu na zwiedzanie i… dużo sił na bieganie w Krynicy-Zdroju.

Skąd pomysł, żeby do Krynicy pojechać rowerami? – Jakoś tak wyszło samo. Ja rzuciłem propozycją w stylu „a może by tak…” a drugiego dnia Beata zapytała „To jedziemy czy nie?” – śmieje się Bogdan Balcerzak. – Nie było długich przygotowań. Sprzęt mieliśmy, bo wcześniej planowałem przejazd rowerowy wzdłuż wybrzeża, od Świnoujścia do Helu, ale później się zorientowałem, że to termin Festiwalu Biegowego. Beata powiedziała, że tam musimy być. Więc pojechaliśmy…

Drogę podzielili na trzy odcinki, po około 80 km dziennie, tak, żeby starczyło sił na podziwianie okolicy i, oczywiście, biegi w samej Krynicy. – Ale dzisiaj zrobiliśmy 90 km, zatrzymaliśmy się na nocleg, gdzie nie było zasięgu ani Internetu… więc pojechaliśmy dalej. I tak wylądowaliśmy w Krakowie, nabijając 120 km – opowiada Beata. – Mamy nocleg 5 minut od Rynku i zwiedzamy miasto zamiast spać.

Na wyprawę zabrali rowery i… psa. Mika, pies Bogdana Balcerzaka, to czworonóg, któremu żadne wyczyny nie są straszne. Ze swoim panem biega, pływa kajakiem, szkoli się na ratownika i startuje w biegach przeszkodowych. Także jeździ rowerem, w specjalnej przyczepce: - Mika jeździ z nami, zwiedza z nami, nawet je z nami lody – żartuje właściciel Miki. – Gdzie może to biegnie obok nas, gdzie nie, jedzie w wózku. Zachowuje się spokojnie, byliśmy razem na Krakowskim Rynku.

Pies wprawdzie nie może wystartować w festiwalowych konkurencjach, ale jego towarzysze mają taki plan: - Do Krynicy jedziemy, żeby biegać, to oczywiste. Tam trzeba być dla atmosfery, pięknych tras, pogody i mojej drużyny, Miechowickiej Grupy Biegowej – mówi Beata Filipiak. – Jestem zapisana na Życiową Dziesiątkę, Runek Run oraz Bieg na Jaworzynę. W tym roku planuję dobrze się bawić a nie walczyć o życiówki. Mam ostatnio problem z kolanami, więc to bardziej rozrywkowy Festiwal. Nic na siłę, to ma być dobra zabawa. A życiówkę to zrobię, ale na rowerze, bo nigdy tyle nie przejechałam…

- Ja nie planowałem tego biegania, ale już dałem się przekonać. Pobiegnę Życiową Dziesiątkę – deklaruje Bogdan Balcerzak. – Nasze buty do biegania przyjadą z Hirkiem, mężem Beaty. On też będzie miał miejsca, żeby nas zabrać do domu samochodem. Ale tak szczerze… jeszcze się zastanawiamy. Zobaczymy, może z Krynicy też wrócimy rowerami?

KM


Polecamy również:


Podziel się: