Na grzybobranie nie było czasu. VisegRun with Interreg PL-SK 35


Opublikowane w sob., 07/09/2019 - 22:26

Najkrótszy dystans w ramach Biegu 7 Dolin uległ w tym roku znaczącym zmianom. Zamiast w Piwncznej wystartował ze słowackiego Mniszka nad Popradem. Zyskał przez transgraniczny charakter i nową nazwę: VisegRun with Interreg PL-SK. Nwa trasa miała długość 35 kilometrów.

Do mety na krynickim deptaku najszybciej dobiegli: Kacper Piech (2:47:29), Kacper Kościelniak (2:50:07) i Tomasz Kawik (2:53:30) oraz Natalia Tomasiak (3:12:52), Katarzyna Wilk (3:14:26) i Karolina Obstój (3:15:21). Trzy najlepsze panie przybiegły bezpośrednio po sobie na miejscach 11-13 open. Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.

– Biegałem już w tym roku dłuższe dystanse – przyznał zwycięski Kacper Piech – i dzięki temu chyba się podszkoliłem taktycznie. – Zacząłem więc bardzo spokojnie i to się opłaciło. Około 10 kilometra wskoczyłem z czwartego na drugie miejsce, a dopiero na podbiegu na Wierchomlę wyszedłem na prowadzenie. Na końcówce dałem już z siebie wszystko i dowiozłem zwycięstwo. Trasa była sucha, jednak do idealnego biegania mogłoby być 3-4 stopnie chłodniej.

– Mój imiennik to bardzo mocny zawodnik, jeszcze mi trochę do niego brakuje, ale cały czas dążę do poprawy swoich wyników – opowiadał Kacper Kościelniak, który rok temu wygrał ten bieg, jeszcze na starej trasie z Piwnicznej. – Najpierw cały czas się trzymałem Mikołaja Podsiadły, później go wyprzedziłem. Kacpra nie miałem już szans gonić, chociaż jakiś czas go widziałem. Pod względem taktycznym biegam coraz lepiej, już nie mam tej gorącej głowy, na starcie.

– Bardzo długo biegłem na drugiej pozycji i próbowałem ją utrzymać do końca, ale niestety na 27 km przewróciłem się na korzeniu i mocno stłukłem kolano – wspominał trzeci na mecie Tomasz Kawik. – Bałem się, że już dla mnie po wszystkim. Na szczęście Kacper Kościelniak zachował się zgodnie z duchem fair play i pomógł mi wstać. Obitą nogę powoli roztruchtałem i jakoś się utrzymałem na trzecim miejscu.

Natalia Tomasiak zdecydowała się na start w ostatniej chwili, „na wariackich papierach”, jak sama przyznała, tydzień po zajęciu szóstego miejsca w mistrzostwach Europy w skyrunningu we Włoszech. – Teraz dopiero będzie czas na porządną regenerację – stwierdziła. – Dzisiejszy start może nie był zbyt mądry, ale było fajnie. Tutaj jestem w pracy, ale w ostatniej chwili z sentymentu do swojej Krynicy zdecydowałam się pobiec. Wiedziałam, że Kasia i Karolina są bardzo blisko i biegają szybko. Nastawiałam się przede wszystkim na fajną zabawę i nawet jakby ze mną wygrały, to też bym się cieszyła.

– Na trasie widziałam mnóstwo prawdziwków, szkoda że nie było czasu na grzybobranie! – śmiała się Katarzyna Wilk. – Trasa była piękna, ale cały czas tasowałyśmy się z Karoliną. Dogoniłam ją na 17 km, potem ona mnie na 23, siedziałam jej na ogonie do 32 i przypuściłam atak. Na finiszu już walczyłam ze skurczami obu łydek, ale dowiozłam drugie miejsce, i to z niewielką stratą do takiej zawodniczki, jak Natalia, więc jestem podwójnie szczęśliwa. Jestem tu pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni.

– Z Kasią cięłyśmy się cały czas, nawzajem się wyprzedzając – wspominała Karolina Obstój, w ubiegłym roku druga w tym biegu. – Ostatecznie uciekła mi dopiero na zbiegu z Runka. Ale i tak jestem bardzo zadowolona, bo dobiegłam w super czasie. Rok temu miałam 3h20 na trasie o kilometr krótszej, więc się bardzo cieszę. Ta nowa początkowa część trasy z Mniszka wydaje się łatwiejsza od tej dawnej z Piwnicznej, bo jest w dół i po asfalcie, ale przez to trzeba ją szybko pobiec i przez to też można się zmęczyć.

KW


Partnerzy Biegu VisegRun with Interreg PL-SK / VisegRun with Interreg PL-SK partners / Partneri Behu VisegRun with Interreg PL-SK:

  

  


Projekt jest dofinansowany przez Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki / The project is funded by International Visegrad Fund:

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce