Poczet Ambasadorów Festiwalu Biegów – Marcin Suski. "Bieganie było najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała w życiu"


Opublikowane w czw., 30/01/2020 - 08:09

- Bieganie było najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała w życiu. Kiedyś też byłem kanapowcem ze sporą nadwagą. Teraz mam 35 lat i jestem w najlepszej formie swojego życia. Codziennie przesuwam granice swoich możliwości, a dzięki bieganiu zwiedziłem fantastyczne miejsca i mam wspaniałe wspomnienia. Czego chcieć więcej?! - pisze Marcin Suski, nowy Ambasador Festiwalu Biegów. Podkreśla, ze nigdy nie jest za późno, by zacząć swoją przygodę z bieganiem!

Nigdy nie byłem typem sportowca...

Marcin Suski: - Przez większość swojego życia miałem sporą nadwagę, zero kondycji a moja lodówka była lodówką „prawdziwego faceta” – tylko parówki i piwo… Powiedzmy to szczerze – nigdy nie byłem typem sportowca. Kiedy w okolicach trzydziestki przejrzałem na oczy i zrozumiałem, że muszę schudnąć, bieganie miało stać się drogą do osiągnięcia tego celu.

Pierwsze kilometry wydeptałem w 2012. Prawie umarłem, ale nie poddałem się. Do biegania dołożyłem regularne ćwiczenia i z czasem było coraz lepiej. Bieganie z cardio - obowiązku zaczęło zamieniać się w pasję, a potem w styl życia. Testując wszystko na swoim organizmie zacząłem uczyć się o technice biegu, mięśniach, ścięgnach i mechanizmach zachodzących w organizmie podczas wysiłku.

Rok później, o 20 kg lżejszy, przebiegłem swój pierwszy maraton – omal nie zemdlałem przed metą, ale zrobiłem to! Od tego momentu ciągle mam apetyt na więcej – zdobyłem koronę maratonów, potem były triathlony i biegi górskie.

W 2015 przebiegłem swoje pierwsze „ultra” – w najgorętszy dzień roku spiekłem się na skwarkę, pokonując 52 km w Beskidzie Żywieckim. Potem były już „setki” i więcej – w najróżniejszych warunkach, po szlakach ale i bezdrożach, w błocie, śniegu albo w palącym słońcu. Pokonywanie kolejnych granic stało się moim życiem. Moim największym odkryciem było to, że każdy kryzys kiedyś przechodzi.

Napędza do działania

Bieganie daje mi wiele: Bieganie jest tym co mnie napędza. Dzięki bieganiu pokonuję własne ograniczenia i przekonuję się, że te są tylko w głowie. Z drugiej strony bieganie jest wspaniałą odskocznią od codziennych stresów, pozwala się zrelaksować i wyczyścić głowę.

Cały czas jestem „na”, „przed” lub „po” treningu! Biegam zwykle 5 dni w tygodniu, a w dni niebiegowe robię trening uzupełniający (sprawność, rower, wspinaczka). Stanowczo jestem gadżeciarzem i uwielbiam analizować wszelkie statystyki. Rozbijam każdy trening na atomy i próbuję wycisnąć najwięcej wartości ile tylko można. Każdy trening jest zaplanowany i stanowi część większej całości.

Jestem ambitną bestią... ale muszę te nadmierne ambicje uspokajać. Najlepiej wychodzi mi nie patrzenie na innych, ale walka z samym sobą. Dlatego lubię kilkakrotnie brać udział w tych samych zawodach. Mam okazję zmierzyć się z własnym czasem, a poprawa jest dla mnie zawsze jak stanięcie „na pudle”!

Radość, satysfakcja...

Zwykle trenuję sam. Jestem samotnikiem, a bieganie jest czasem, który spędzam sam ze sobą. To trochę jak medytacja – najlepiej wychodzi samotnie. Zdarza mi się jednak prowadzić treningi grupowe – wtedy jestem dla innych i to oni są najważniejsi. Z tych chwil czerpię energię i dają mi dużo satysfakcji. Ale jednak potem wracam na swoją pętlę i tam czuję się najlepiej.

Rodzina najważniejsza

Na bieganie jest czas tylko z samego rana, jeszcze zanim siądę do pracy. Na weekendy zostawiam sobie te najdłuższe wybiegania, często w terenie i w górach, które uwielbiam odwiedzać kiedy tylko jest okazja. Zawsze jednak staram się jak najwcześniej zrobić trening żeby mieć czas dla rodziny i znajomych.

Mam ogromne wsparcie od wszystkich znajomych i rodziny. Żona jest moim najlepszym supportem – zawsze czeka na mecie, a często i na punktach kontrolnych na trasie.

30 na 30

5 lat temu, w urodziny, które mam w styczniu, wybrałem się pobiegać. W trakcie biegu pomyślałem sobie, że właśnie kończę 30 lat... A czemu by nie przebiec na tę okazję 30 kilometrów? Wprawdzie przy minus 10 stopniach, ale tak zrobiłem. Oczywiście zrobiłem sobie z tego urodzinową tradycję i z każdym rokiem dokładam kilometr

Moje góry

Startuję głównie w górach, przede wszystkim na dystansach ultra. Wybierając bieg, nie kieruję się jego renomą – wybieram raczej te, które mają wyjątkową atmosferę lub bardzo ciekawą trasę. I wymagającą! Im bardziej wymagającą, tym lepiej!

Zdarzają mi się też starty asfaltowe – to głównie tradycyjny bieg sylwestrowy czy Półmaraton Marzanny w Krakowie.

Nie mam jednej ulubionej imprezy. Każdy bieg ma swoją duszę. Lubię zaczynać sezon Biegami w Szczawnicy – tam zaczynałem swoją przygodę z biegami górskimi i lubię tam wracać. Mam też fantastyczne wspomnienia z Chudego Wawrzyńca czy Beskidów Ultra Trail, ale w każdej imprezie biegowej jest coś, do czego tęsknię. Za granicą najpierw zachłysnąłem się atmosferą UTMB, ale rok później podczas Lavaredo Ultra-Trail stwierdziłem, że Dolomity biją masyw Mont Blanc na głowę!

Marzę o wzięciu biegu wielodniowym i pokonaniu np. Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Biegowo zakręcony

Interesuję się dietetyką i zdrowym odżywianiem... ale to przecież jest związane z bieganiem. Założyłem stronę https://lepiejbiegac.pl... Kurcze, to też związane z bieganiem! A poza bieganiem? Niedawno odkryłem wspinaczkę, która wciąga mnie coraz bardziej, chociaż... już myślę jak ją połączyć z bieganiem!

Impreza z duszą!

Festiwal Biegów w Krynica to jedna z tych imprez „z duszą”. To też moje tereny. Kiedyś biegłem już w Krynicy (64 km) i na ten rok zaplanowałem sobie „setkę”. I nagle zobaczyłem, że jest nabór na ambasadorów. Nie wahałem się ani chwili!

Nigdy nie jest za późno!

Bieganie było najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała w życiu. Kiedyś też byłem kanapowcem ze sporą nadwagą. Teraz mam 35 lat i jestem w najlepszej formie swojego życia. Codziennie przesuwam granice swoich możliwości, a dzięki bieganiu zwiedziłem fantastyczne miejsca i mam wspaniałe wspomnienia. Czego chcieć więcej?!

Marcin Suski, Ambasador Festiwalu Biegów

Moje media:


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce