Poczet Ambasadorów Festiwalu Biegowego. Wiktor Wołkow: „Nie mogę doczekać się Krynicy”


Opublikowane w wt., 04/02/2020 - 12:18

Wiktor Wołkow od dwóch lat mieszka w Polsce. Przyjechał z Ukrainy. Przygodę ze sportem zaczął od duathlonu biegowo–rowerowego. – Lubię ludzi, polską kulturę, mentalność i standard życia, tradycje i zwyczaje. Mam nadzieję, że zostanę tutaj na długo – podkreśla.

– Start w duathlonie to było rzucenie się na głęboką wodę, bo do przyjechania było 80 km, a do tego jeszcze 20 km biegu – wspomina.

Ale to wystarczyło, bo złapał bakcyla biegania. Wiosną 2019 roku dotarł do mety pierwszego półmaratonu (w Pabianicach), a zaledwie dwa tygodnie później maratonu (w Łodzi). – Znowu bez odpowiedniego przygotowania. Chyba, że tylko kilka treningów siłowych, a biegania było zero. Udało się ukończyć i tak spodobały mi się biegowe wydarzenia, atmosfera, ludzie i emocje, że postanowiłem to kontynuować – przyznaje Wiktor. – Polubiłem bieganie, bo to aktywny tryb życia. A do tego uwielbiam medale. Puchary zdarzają mi się rzadko, ale mam ich już kilka. Bieganie miało duży wpływ na moje stare życie i zmieniło go. Czytam o bieganiu, oglądam transmisje z zawodów, chcę wiedzieć coraz więcej na ten temat.

Teraz trenuje już bardziej rozsądnie i nie rzuca się na głęboką wodę, choć przyznaje, że plany na ten rok ma ambitne. – Wiem tylko jedno, muszę ciężko trenować. Ćwiczę zarówno sam, jak i z kolegami z klubu. Kiedy biegam w pojedynkę, to mogę zostać sam ze swoimi myślami. A w towarzystwie przyjaciół jest o wiele więcej zabawy i czas płynie niezauważony – podkreśla. – Żona wzięła ode mnie przykład i również zaczęła biegać. Ale musiała zrobić sobie przerwę, bo teraz oczekujemy powiększenia rodziny.

Wiktor mieszka w Łodzi i najczęściej można go spotkać na trasach zawodów w tym regionie. Bieganie to dla niego łatwy sposób na poznawania nowych znajomych w Polsce. – Kilka razy wystartowałem także w Warszawie. A poza granicami Polski, w swoim rodzinnym mieście na południu Ukrainy, w Mikołajowie. Lubię poznawać różnych ludzi, znajomych i nieznajomych, czuć atmosferę festiwalu, ducha rywalizacji i zdrową konkurencję – wylicza. – Każdy bieg, w którym uczestniczyłem, był dla mnie wyjątkowy na swój sposób. Może to być adrenalina sztafety Szakala, może być meta w Atlas Arenie. Chciałbym jeszcze wziąć udział w wielu innych startach. Lista byłaby pewnie nieskończona.

Wiktor został ambasadorem Festiwalu Biegowego w Krynicy, choć dopiero w tym roku poczuje atmosferę największego święta biegania w kraju.

– Gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że będę biegać, a tym bardziej zostanę Ambasadorem Festiwalu Biegowego, po prostu nie uwierzyłbym. To brzmi dumnie i jest dla mnie okazją do komunikacji z nowymi ludźmi. Dla mnie osobiście to także okazja do nauki języka polskiego. Ponieważ nie znam go jeszcze na odpowiednim poziomie – przyznaje. – Nie mogę doczekać się jesieni, by pojechać do Krynicy.

Wiktor Wołkow


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce