Pocztówka z Krynicy: „Skupić się tylko na bieganiu”


Opublikowane w czw., 12/09/2019 - 12:18

Jubileuszowy 10. TAURON Festiwal Biegowy przeszedł do historii. Był tort, koncerty, ale przede wszystkim - było bieganie przez trzy dni, niemal do świtu do zmierzchu. Na dystansach od 600 m do 117 km. Jak wspominać będą uczestnicy tegoroczną edycję? Zapytaliśmy.

Za każdym z blisko dziewięciu tysięcy uczestników stoi inna historia. Jakiś pretekst żeby stanąć na starcie. Jedni chcą walczyć o wygraną, trenują by poprawić życiówkę, inni ćwiczą by po prostu ukończyć rywalizację i dobrze się bawić. Przyjeżdżają z różnych stron Polski w piękne tereny Beskidu Sądeckiego.

– To mój pierwszy raz w Krynicy. Biegłem na 80 km i chciałem po prostu ukończyć ten dystans, w czasie poniżej 13 godzin. Udało się i jestem zadowolony (12:53:59 - red). Trenowałem prawie trzy miesiące. Robiłem po ok. 400 km miesięcznie – powiedział nam Łukasz Zając.

– Sam bieg ułożył się bardzo spokojnie. Trasa była bardzo fajna. Chciałem pochwalić wolontariuszy, bo jeszcze nie wbiegłem na przepak, a już miałem wszystko przygotowane. Szybko miałem uzupełniany camelbak, więc tym byłem bardzo zaskoczony. Dla nich wielkie brawa i podziękowania – zaznaczył nasz rozmówca. Nie wyklucza, że za rok wystartuje w Biegu 7 Dolin na koronnym dystansie 100 km.

Oprócz debiutantów nie zabrakło też stałych bywalców. Oni mają już swoje ulubione dystanse, zapewne też ulubione miejsca w których spędzają czas między biegami.

– Już po raz czwarty jestem na Festiwalu Biegowym. Zawsze w piątek wybieram Krynicką Milę, w sobotę Życiową Dziesiątkę, a w niedzielę, od dwóch lat - Runek Run. Mimo prognoz w tym roku pogoda dopisała. Miałam wolną głowę i mogła się skupić tylko na bieganiu. Co prawda, nie zrobiłam życiówki na 10 km, ale i tak nie jest źle. Trzeba po prostu trenować – opowiadała Magdalena Szymuś.

– Przez te lata widzę jak impreza się rozwija, a uczestników przybywa. Poznajemy tu nowych ludzi. Atmosfera jest wspaniała, wszyscy są dla siebie mili. Na Runku pod górę maszerowało się bardzo towarzysko, ale na zbiegach już rura w dół – dzieliła się wrażeniami.

O atmosferze panującej w Krynicy-Zdroju powiedziano jeśli nie wszystko, to na pewno wiele. Biegacze lubią tu przyjeżdżać, bo przez trzy dni kurort liczące ok. 10 tys. mieszkańców niemal podwaja swoją liczbę. Dzięki temu staje się jednym wielkim „miasteczkiem biegowym”.

– Chciałam się po prostu dobrze bawić, a w Krynicy-Zdroju jest najlepsza atmosfera. Przez te trzy dni widać wszędzie biegaczy. Można spotkać mnóstwo znajomych. Biegam od prawie trzech lat i systematycznie zwiększam dystanse. Teraz był mój debiut na 64 km. Dwa lata temu startowałam tu na 34 km – mówiła Kama Guzik.

– Co do biegu, to taki mój limit to było 10 godzin. Okazało się, że dam radę go złamać (9:25:23 -red). Przypadkowo spotkałam jednego biegacza na Wierchomli i stwierdziliśmy, że razem mamy ten sam czas. Tak się razem napędzaliśmy.

– Jestem bardzo zadowolona. Nie było żadnego kryzysu. Na koniec tylko same duże emocje! – dodała.

Jadąc do Krynicy większość z biegaczy miała sprecyzowane plany. Opuszczając Festiwal Biegowy... kreślili już nowe. Wystarczyło tylko spojrzeć na uczestników Brubeck Iron Run, ich walkę z dystansem i słabościami...

– Największe wrażenie na mnie zrobili uczestnicy etapówki. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy jaka to mordęga. Bardzo podziwiam tych ludzi. Jestem tu pierwszy raz i na pewno tu wrócę. Kto wie, może właśnie żeby sprawdzić się w tej wymagającej konkurencji. Nie ma co się rozdrabniać! Bardzo podoba mi się skala tego wysiłku. Zaczyna ich ponad setka, a kończy koło czterdziestu – mówił nam Cezary Kupiński, który na 10 km uzyskał rezultat 39:01 (11. miejsce w kat. M50-54).

Ze wszystkimi osobami rozmawialiśmy w niedzielę na krynickim deptaku. Niemal za każdym razem słyszeliśmy, że biegacze chcą tu wrócić i wystartować także w innych, ale już trudniejszych konkurencjach. Teraz więc teraz chwila odpoczynku, a później niemal rok czasu na przygotowania.

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce