Urodzinowa dama i 101 Dalmatyńczyków na dziesiąte urodziny Festiwalu


Opublikowane w pon., 09/09/2019 - 15:52

Sobotnie popołudnie w Krynicy to tradycyjnie czas, kiedy wszystko zwalnia, czas przestaje mieć znaczenie a na pierwszy plan wychodzą inwencja twórcza i dobra zabawa. To one są najważniejsze dla uczestników Biegu Przebierańców. Do tej konkurencji jedni przygotowują się całkiem spontanicznie, korzystając z tego, co uda się znaleźć w domu, inni natomiast projektują a później szyją swoje stroje godzinami, tygodniami a nawet miesiącami. Rekordzistce skompletowanie stroju zajęło… 10 lat, czyli tyle, ile liczy sobie Festiwal Biegowy. Jury nie mogło przyznać pierwszej nagrody nikomu innemu.

- Dzisiaj założyłam na siebie kilometry – wyjaśniła Ania Sołtysik krocząca po deptaku w sukni z numerów startowych i kolii z brzęczących medali. – Wszystkie są moje, ale to nie wszystkie, które posiadam. Jest ich ponad 7 kilogramów, więc dzisiaj ubrałam tylko wybrane. Wśród nich są przede wszystkim te z różnych edycji Festiwalu Biegowego. Suknia jest uszyta z numerów startowych, czyli tak naprawdę z kilometrów. Tren ze złotej folii, którą biegacze dostają na mecie. Mamy dziesiątą edycję Festiwalu Biegowego, więc to najbardziej stosowny strój. A do tego sama, jak co roku, świętuję razem z Festiwalem, bo swoje urodziny mam w niedzielę.

Pewien rekord ustanowił też Dominik Gawędzki, który zajął drugie miejsce. W biegu przebierańców wystartował… w zimowym ubraniu i na nartach:

- Powiedzieli mi, że w Krynicy śnieg i uwierzyłem. Zabrałem narty, naostrzyłem krawędzie, jestem gotowy do sezonu… A tu piękne słońce. Ale jestem bardzo zadowolony, bo udało mi się, może nieoficjalnie, ale jednak jako pierwszemu przejechać w nartach po deptaku. Było ciężko, nie mogłem wcześniej przeprowadzić próby, ale dzięki pomocy mojego zespołu wszystko się udało. Jestem bardzo szczęśliwy – mówił, odbierając na mecie gratulacje niczym zwycięzca długodystansowego biegu narciarskiego.

Podium dopełniła Królowa Śniegu, ochładzając nieco atmosferę. W kategorii grup jury doceniło 101 Dalmatyńczyków i Świętego Mikołaja, który przejechał deptak na saniach ciągniętych przez renifera. Tuż za nimi uplasowała się średniowieczna drużyna. Tak naprawdę na nagrodę zasługiwały wszystkie przebrania, zwłaszcza te, których stworzenie było bardzo pracochłonne. Tak jak kostiumy z bajki, które powstawały pięć dni: – To są pokemony. Wzięliśmy je z bajki – mówił z dumą jedenastoletni Kostek, brat Julianki. Oboje mieli na sobie skomplikowane papierowe konstrukcje, które według ich projektu przygotowała mama: - To było pięć dni rysowania, wycinania, usztywniania patyczkami, klejenia… Ale było warto, bo dzieci bawią się świetnie.

KM

Zadanie publiczne dofinansowane ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce