"Wracamy do Krynicy! Na więcej biegów i w większym gronie!" - zapowiada Jan Paraniak


Pamiętacie małżeństwo maratończyków-emerytów ze Szwecji, którzy we wrześniu ubiegłego roku po raz pierwszy przyjechali do Krynicy i tak zauroczyli się Festiwalem Biegowym, że zapowiedzieli powrót w większym składzie?

"Za rok wracamy na dłużej i dużo większą grupą!" Zakręceni Szwedzi pokochali Krynicę

Barbro i Jan Paraniakowie ze Sztokholmu dotrzymują słowa! Jan, który w przyszłym roku skończy 70 lat i chce do swego jubileuszu przebiec 500 (pięćset!) maratonów, napisał do nas, że właśnie zapisuje się na start w 10. TAURON Festiwalu Biegowym!

– Zgodnie z zapowiedzią, przyjeżdżamy we wrześniu do Krynicy po raz drugi – napisał Jan. – Tym razem, oczywiście, nie dopiero w sobotę, jak przed rokiem, a na cały długi weekend, żeby więcej pobiegać, nacieszyć się wspaniałą atmosferą imprezy i spędzić kilka dni w pięknym Beskidzie Sądeckim! – zapowiada.

W ubiegłym roku Jan Paraniak wystartował w Krynicy na swoim ukochanym dystansie. Przebiegł Koral Maraton w czasie 4:37:17. Na 10. TAURON Festiwal Biegowy ponownie zgłasza się do startu w tym biegu. – Maraton to mój priorytet, do października 2020 roku muszę przebiec królewski dystans jeszcze 36 razy! Moim celem jest pięćsetny maraton na przypadające właśnie wtedy 70 urodziny – śmieje się Jan.

Jako przetarcie przed niełatwym Koral Maratonem („to był jeden z najtrudniejszych maratonów w moim życiu” – mówił po krynickim debiucie Jan, choć wcześniej miał już na koncie przeszło 400 maratonów, w tym ponad 60 w Polsce!), Jan Paraniak zamierza wystartować w Życiowej Dziesiątce.

Nie wiadomo natomiast na razie, czy i na jakim dystansie pobiegnie w Krynicy towarzyszka życia i biegania Jana, Barbro Paraniak. Małżonka naszego szwedzkiego przyjaciela już we wrześniu w Krynicy borykała się z urazem kolana i w ostatniej chwili zamieniła maraton na półmaraton. Po powrocie do Szwecji okazało się, że kontuzja jest poważniejsza. Barbro miała zmęczeniowe złamanie nogi i decyzją lekarzy musiała wziąć długi, 6-miesięczny rozbrat z bieganiem. – Ma wrócić do aktywności w marcu i dopiero wtedy zdecydujemy, do jakiego biegu (a może biegów) ją zgłosimy w Krynicy – informuje Jan.

– Ale bez względu na stan kolana, Barbro będzie ze mną w Krynicy, podobnie jak całkiem spora grupa naszych biegowych przyjaciół. Dużo dobrego opowiadamy szwedzkim biegaczom o krynickiej imprezie i liczni są już chętni, by z naszą ekipą „Marathon Guiderna” pojawić się we wrześniu w Perle Beskidu Sądeckiego – mówi Paraniak.

A co słychać u Jana na początku nowego roku? – Właśnie zgłosiłem się do Maratonu w Dębnie, w którym biegłem już w poprzednim roku, w ten sposób ponownie rozpoczynam cykl Korony Maratonów Polskich. Wiem na pewno, że w kwietniu po raz kolejny wystartuję w Gdańsk Maratonie oraz, już po krynickim Festiwalu, w Maratonie Warszawskim w końcu września – zdradza biegowe plany. – To oczywiście nie wszystko, na maratonach w Polsce pojawię się w tym roku jeszcze wielokrotnie! – zapowiada Jan Paraniak. A po raz pierwszy w tym roku stanie na starcie już w najbliższą sobotę w Sztokholmie, uczestnicząc w Stadion Maratonie rozgrywanym na 24 pętlach przy stołecznym stadionie.

Powodzenia zatem, Janie! I do zobaczenia w Krynicy!

Piotr Falkowski


Polecamy również:


Podziel się: