"Wydłużenie dystansu do 100 mil przyjęłam z uśmiechem". Aneta Ściuba, triumfatorka Iron Run na Festiwalu 2018


Opublikowane w śr., 26/12/2018 - 20:27

Aneta Ściuba dość niespodziewanie wygrała w tym roku rywalizację kobiet w Iron Run na 9. TAURON Festiwalu Biegowym w Krynicy-Zdroju. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że była w towarzystwie „żelaznych biegaczy” zupełnie nowa, a i dla niej rywalizacja w tej formule była dotąd czymś mało znanym.

– To była dość spontaniczna decyzja – mówi triumfatorka najtrudniejszej konkurencji Festiwalu 2018.  – O istnieniu Iron Runa dowiedziałam się… miesiąc przed imprezą w Krynicy. Wcześniej tylko raz brałam udział w biegu etapowym. Bardzo odpowiadała mi taka formuła rywalizacji, a że była wystarczająco przygotowana, zdecydowałam się wziąć udział.

I nie żałowała. Aneta Ściuba wygrała Iron Run, 9 biegów różnego typu o długości w sumie ponad 140 km pokonała w łącznym czasie 14 godzin 6 minut i 47 sekund, drugą w klasyfikacji kobiet Krystynę Macioszek wyprzedziła o ponad godzinę. Wrażenia? – Iron Run zdecydowanie nie jest biegiem dla wszystkich. Aby go ukończyć, trzeba być solidnie przygotowanym i zmotywowanym. Dużą trudnością są nie tylko dystanse, które pokonuje się każdego dnia o różnych porach, ale również, a chyba nawet przede wszystkim, dość rygorystyczne limity czasowe.

W przyszłym roku ma być jeszcze trudniej. Na wniosek wielu dotychczasowych i potencjalnych uczestników, łączna długość Iron Runa wzrośnie do ponad 160 km, czyli elitarnych 100 mil. Stanie się tak poprzez wydłużenie czwartego biegu konkurencji, rozpoczynającego drugi dzień (sobotę) ultramaratonu górskiego, z 64 do 81 kilometrów!

– Dodatkowe 17km na dystansie ultra jest w pewnym stopniu utrudnieniem, bo zawsze większy dystans zwiększa trudność biegu – analizuje biegaczka z Lublina. Uważa jednak, że nie jest to coś, co w drastyczny sposób zmieni charakter konkurencji. – Jeżeli ktoś trenuje na tyle, że jest w stanie przebiec ponad 140 km w 3 dni, to przebiegnie i 160... W przeciwnym razie nie powinien w ogóle stawać na starcie Iron Run – uważa Aneta Ściuba i dodaje: – Moim zdaniem, jeśli ktoś czuje, że jego forma jest „na styk”, powinien rozważyć odłożenie startu na następny rok i przygotować się jeszcze lepiej, głównie po to, by nie zrobić sobie krzywdy.

– Myślę, że przez wydłużenie trasy wzrośnie prestiż tej konkurencji – kontynuuje 31-letnia lublinianka. – Bieg i tak sprawia wrażenie dość elitarnego, jest swego rodzaju wisienką na torcie całego Festiwalu. Dla wielu osób już samo pokonanie 81 km to ogromne wyzwanie, a my stajemy na starcie ultra mając już w nogach 3 wyścigi z poprzedniego dnia, a przed sobą jeszcze 5 kolejnych, w tym bardzo niepłaski maraton. Już sama liczba biegaczy uczestniczących w Iron Run pokazuje, że nie jest to typowy bieg dla każdego. Ale to dobrze. Typowych biegów jest wystarczająco dużo, nawet w trakcie samego Festiwalu w Krynicy. A w Iron Run startuje tylko około setki biegaczy, kończy go - połowa.

Sama zwyciężczyni z roku 2018 przyjęła wydłużenie dystansu ultra z uśmiechem. – Pewnie w trakcie samego biegu będę to przeklinała, ale tak to zwykle bywa na ultra dystansach – śmieje się Aneta Ściuba. – Lubię podwyższać sobie poprzeczkę, rozwijać się i wychodzić ze swojej strefy komfortu, dlatego dla mnie ta zmiana nie jest czymś negatywnym. Będzie, oczywiście, trochę trudniej, ale w końcu po to tam jedziemy: żeby się zmęczyć i dać z siebie jak najwięcej.

Część biegaczy narzeka, że wydłużenie ultramaratonu do 81 km zwiększy szanse biegaczy górskich kosztem „uliczników”. – Teraz połowę stu mil będziemy pokonywać na asfalcie, a drugie tyle w terenie. Teoretycznie wydaje się to podziałem sprawiedliwym, w praktyce jednak wygląda to trochę inaczej. Dla osób, które nie biegają długich dystansów oraz trenują głównie na asfalcie, znacznie trudniej jest pokonać ponad 80 km w trakcie jednego ultra, niż tyle samo w czasie 7 innych biegów. Jest też oczywiste, że aby dobrze biegać w górach, trzeba trenować w górach. Na pewno więc łatwiej będzie rywalizować o zwycięstwo biegaczom, którzy mają duże doświadczenie górskie – ocenia Aneta.

Ale od razu dodaje: – Tak naprawdę nie ma biegów „dla wszystkich”, a tym bardziej Iron nie jest taką konkurencją. Myślę, że powinien pozostać w gronie biegów elitarnych.Atmosfera, która towarzyszy Ironowi, jest niesamowita. To jeden z czynników, który powoduje, że chce się wracać do Krynicy i tej rywalizacji. Spotykasz na odprawie setkę innych biegaczy, ludzi całkiem obcych, a po dwóch dniach masz wrażenie, że jesteście rodziną i rozumiecie się bez słów. Emocje towarzyszące tym biegom są niesamowite i w niezwykły sposób jednoczą. Chyba jeszcze nigdy nie dostałam tak wielu uśmiechów (pomimo ogromnego zmęczenia) oraz tak dużej dawki pozytywnej energii od obcych mi osób. Jest również, oczywiście, masa kibiców, którzy wspierają na każdym kroku – wspomina tegoroczny start zwyciężczyni Iron Run.

– Niesamowita jest także sama organizacja biegu – kontynuuje Aneta Ściuba. – Za naprawdę symboliczną opłatę startową, która zaczyna się od 120 złotych, otrzymujesz naprawdę bardzo dużo. Nie tylko pakiet startowy z drobnymi gadżetami oraz startem w 9 biegach, ale także do dyspozycji namiot, w którym każdego dnia czekają dwa pyszne posiłki, nielimitowana ilość izotonika, wody i owoców. Jeżeli masz ochotę, możesz w tym namiocie nawet odpoczywać pomiędzy kolejnymi biegami. Masz też do dyspozycji masażystów oraz osoby, które nad tobą czuwają, no i całą oprawę na każdym starcie i mecie. Jedyne, czego mi zabrakło, to koszulka finiszera, na którą liczyłam. Akurat w tej edycji ich nie było, a to by była świetna pamiątka (na Festiwalu w 2019 r. każdy, kto ukończy Iron Run znów otrzyma specjalną koszulkę finiszera – red.).

– To był mój pierwszy start w Krynicy, ale chętnie tam znowu wrócę – deklaruje Aneta Ściuba, najlepsza zawodniczka najtrudniejszej konkurencji 9. TAURON Festiwalu Biegowego.

Piotr Falkowski

Polecamy również:


Podziel się: