Żelaźni biegacze odprawieni. "Co będzie to będzie"


Opublikowane w pt., 06/09/2019 - 20:21

Namiot Brubeck Iron Run otworzył swoje podwoje. Biegacze spędzą w nim najbliższe 3 dni. Tu będą czekały na nich posiłki, masażyści i informacje. Niektórzy będą tu spali. Dla doświadczonych biegaczy jest jak wyspa spokoju wśród festiwalowych wydarzeń. Tu mogą odciąć się od zewnętrznych impulsów. Debiutanci dopiero poznają zalety tego wyjątkowego miejsca. W tym momencie jednak wszystkich bardziej zaprząta rywalizacja. Cele jak zawsze są różne.

Paweł Żuk, który w Brubeck Iron Run startuje po raz drugi, chce tylko ukończyć każdą konkurencję w limicie. - I bez kontuzji - mówi Żuk, który nie przepada za tak krótkimi dystansami. Nie jest też miłośnikiem biegów górskich.

- Przede wszystkim to nie jest moja impreza docelowa. Przygotowuję się do biegu 48 godzinnego na bieżni mechanicznej w klubie ReShape w Zabrzu oraz do biegu na dystansie 5000 km - wyjaśnia specjalista biegów wielodobowych, który tym razem będzie towarzyszył Natalii Tejchmie.

Natalia najbardziej obawia się krótkich i szybkich biegów. Takich na co dzień nie biega.

Z kolei Krystyna Macioszek, jedyna kobieta, która ukończyła Iron Run trzykrotnie, ma obawy związane najdłuższym dystansem.

- Gdy dowiedziałam się, że ultramaraton będzie miał 80 km, trochę się przeraziłam, ale limit jest taki, że da się to zrobić. Po prostu będzie mniej czasu na sen i odpoczynek. Natomiast o tym, co mogę osiągnąć, porozmawiajmy jutro. To wtedy wszystko się rozegra i zobaczymy, jak będzie - mówi Krystyna Macioszek.

- Co będzie, to będzie - to najczęściej udzielana odpowiedź uczestników festiwalowej etapówki. Do pierwszego biegu Krynickiej Mili zostało kilka minut. Zaczyna się wyjątkowe wyzwanie w programie 10. TAURON Festiwalu Biegowego!

IB


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce