"Chyba za bardzo się chwalę, ale to był najlepszy sezon w życiu". Robert Faron triumfator Grand Prix Małopolski


Opublikowane w pon., 17/12/2018 - 21:34

Robert Faron, 44-letni biegacz z Zalesia koło Limanowej, jest jak wino: im starszy, tym lepszy. W kończącym się roku zawodnik Salco Garmin Teamu osiągnął sukcesy takie, jakich nie miał jeszcze nigdy: wygrał aż 4 klasyfikacje generalne dużych cykli biegowych! Co więcej, różnorodność tych seryjnych biegów świadczy o ogromnej wszechstronności Farona. Sezon życia?

– Biorąc pod uwagę wspomniane osiągnięcia - na pewno tak – mówi Robert Faron, z którym rozmawiałem po ostatnim starcie w sezonie, Garmin Ultra Race Trójmiasto w Gdańsku. Biegał nad morzem pierwszy raz w życiu, co nie przeszkodziło mu triumfować na dystansie 52 km.

Nad morzem też można pohasać po gór(k)ach. Garmin Ultra Race Trójmiasto po raz 1

– Wygrałem 4 cykle trwające przez pełny sezon, co świadczy o tym, że cały rok byłem w dobrej formie – cieszy się małopolski biegacz. Przede wszystkim zwyciężyłem w klasyfikacji „Najlepszy Góral” Ligi Festiwalu Biegów, której finał był na Festiwalu w Krynicy (Robert przypieczętował sukces w cyklu czwartym miejscem w Biegu 7 Dolin 100 km – red.). To dla mnie szczególne osiągnięcie, bo nigdy wcześniej nie zdobyłem tego tytułu.

Potem, wygrałem po raz trzeci cykl Pucharu Polski Skyrunning, To dla odmiany bieganie wysokogórskie, długie dystanse o dużej skali trudności.

Bardzo ważny jest dla mnie drugi już triumf w Lidze Biegów Górskich. Mnóstwo imprez przez cały rok, nie można było pozwolić sobie na wpadki.

No i na koniec roku zwyciężyłem w Grand Prix Małopolski w biegach ulicznych, cyklu grupującym  biegi asfaltowe w całym regionie, niektóre o charakterystyce górskiej.

– Oficjalne podsumowanie i dekoracja najlepszych zawodników Grand Prix Małopolski, którego Fundacja Festiwal Biegów jest współorganizatorem, odbędzie się po Biegu Sylwestrowym w Gorlicach, 31 grudnia. Wystartujesz tam?

– Tak, pobiegnę „dyszkę”, wypada, żeby laureat stanął na starcie (uśmiech). Na pewno nie będę się ścigał o życiówkę, bo to nie okres po temu, zresztą jest trochę młodszych, szybszych ode mnie chłopaków. Ale przynajmniej w kategorii wiekowej coś tam spróbuję zwojować.

Grand Prix Małopolski 2018 - podsumowanie cyklu tradycyjnie w Gorlicach 31 grudnia

– No to sezon miałeś rzeczywiście rewelacyjny!

– Był bardzo udany, chociaż… może zabrakło wisienki na torcie, czyli udanego startu za granicą. Mam małe dzieci, trudno mi wyjeżdżać na dłużej, na dodatek termin Mistrzostw Świata ultra skyrunning wypadł tuż po Biegu 7 Dolin 100 km na Festiwalu Biegowym w Krynicy, którego nie  mogłem odpuścić. Miałem powołanie na zawody w Szkocji, ale przeprosiłem i zrezygnowałem z wyjazdu. W przyszłości chcę jednak jeszcze coś osiągnąć na świecie, być chociaż w najlepszej dziesiątce mistrzostw w ultra skyrunningu. Marzy mi się mocna rywalizacja z najlepszymi w wysokich górach. Stać mnie na dobry wynik, przecież w ubiegłym roku we francuskim Val d’Isere zabrakło mi zaledwie 2 sekund do czołowej „dychy”! Byłem jedenasty, ale gdybym w swoim stylu trzykrotnie nie pobłądził na trasie, mogłem zająć, realnie patrząc, nawet ósme miejsce! To była bardzo trudna trasa, najwyższy szczyt miał 3600 m n.p.m., a mnie odpowiadają takie wysokości. I czuję, że stać mnie na dobry wynik, zwłaszcza, że udaje mi się unikać kontuzji, a w związku z tym przerw w treningach i startach na leczenie.

– Sezon biegowy za nami, więc Robert Faron tradycyjnie zawiesza buty trailowe na kołku i… przesiada się na biegówki. Narty to Twoja druga sportowa miłość, tak samo chyba wielka, jak bieganie?

– Tak, choć trochę mi aura pokrzyżowała szyki. Ledwie zdążyłem zrobić kilka treningów na biegóweczkach, przyszła odwilż i śnieg zjechał, zostało mi tylko sztuczne naśnieżanie w Ptaszkowej koło Nowego Sącza, tam mogłem troszkę pokręcić na nartach.


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce