Limanowa Forrest tradycyjnie w upale. Kolejne punkty Grand Prix Małopolski rozdane [ZDJĘCIA]

 

Limanowa Forrest tradycyjnie w upale. Kolejne punkty Grand Prix Małopolski rozdane [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 05/07/2015 - 21:59

Górale żartują, że to już taka tradycja, że Limanowa Forrest odbywa się zawsze w upale, więc kiedy zostanie wyznaczona data kolejnej edycji, już wiadomo, że zapowiada się ładny dzień. Do opalania, bo niekoniecznie do ścigania się na górskim zboczu. Pogoda jednak nie zraża biegaczy i kijkarzy, którzy co roku ściągają do Limanowej. Większość z nich wraca, po raz trzeci, piąty albo siódmy.

W tym roku dopisała frekwencja, nie zabrakło też gwiazd. Pojawił się Kenijczyk Francis Lagat, zwycięzca między innymi półmaratonów w Białymstoku i Wałbrzychu. Wystartował też, i to jako pierwszy, pan Edward Mucha, znany w całej Polsce weteran biegowych tras. Tuż przed startem poprawił spikera, który niechcący go odmłodziło kilka lat. Pan Edward dopomniał się ogłoszenia, że liczy sobie już 87 wiosen. Na trudną trasę biegu ruszył pół godziny przed innymi zawodnikami, żeby pokonać ją w wyznaczonym limicie czasu.

Nie zabrakło też Pawła Meja, Bosego Biegacza z Bochni, który żartował, że tym razem nie wziął ze sobą na trasę zapasowych butów i kamieniste zbocza pokonał naprawdę boso. Na mecie witano go, tradycyjnie już, żartem, by nie zapomniał odpiąć chipa pomiarowe od buta…

Wśród zawodników w konkurencji nordic walking także pojawiła się gwiazda: Marcin Michalec, rekordzista Polski w maratonie nordic walking i wicemistrz świata w półmaratonie.

Mieszkańcy Limanowej mogli więc oglądać rywalizację na bardzo wysokim poziomie. Mimo upału wielu z nich wyszło na ulice, by kibicować oraz… polewać zawodników wodą. Choć ubrania wysychały w rekordowo szybkim czasie, zimny prysznic przynosił ogromną ulgę zgrzanym sportowcom, którzy wylewnie dziękowali mieszkańcom.

Tuż przed startem spiker żartował, że dzisiaj goręcej jest tylko w Grecji i to wcale nie z powodu pogody… 37 stopni na termometrach w cieniu robiło wrażenie, ale nie zniechęciło nikogo do startu. Na szczęście organizator zatroszczył się o odpowiednią ilość wody pitnej i kurtyn wodnych na trasie a ratownicy patrolowali cały szlak, podpytując wszystkie przystające na moment osoby czy dobrze się czują.

Bo tak naprawdę niewielu śmiałkom udało się wbiec pod sam Krzyż Milenijny, czyli pokonać ponad 300 metrów przewyższenia na dystansie 1,5 km… Większość przechodziła do marszu a nawet przystawała. – Mój pulsometr rejestruje właśnie nowe tętno maksymalne! Będę musiał go przeprogramować! – żartował jeden z biegaczy na bardzo stromym podejściu.

Chociaż było bardzo trudno, nikt się nie zrażał. Trasę marszem, w swoim tempie, pokonywały nawet całe rodziny z dziećmi. Ci, którzy przyjechali naprawdę się ścigać, wiedzieli, co ich czeka. I przyjadą znowu, bo takie ekstremalne wyzwania przyciągają…

Szymon Kasprzyk z Dulowej w Limanowej startował pierwszy raz. – Wrażenia bardzo dobre. Trudności były, ale zostały pokonane… siłą woli. Byle do przodu. – mówił nam po biegu a jego brat Radosław Kasprzyk dodawał, że sam upał był gorszy niż góra.

– Na podbiegu fajnie szło, ale to ostatnie wzniesienie przed Krzyżem było gorsze, najbardziej strome. Zbieganie w porządku, mam dobre wrażenia – komentował Szymon. – A ja złe – mówił Radosław. – Na poprzednim biegu, w Szczawnicy, moje kolano nie wytrzymało na zbiegu, więc tu się tego bałem. Ale na szczęście dobiegłem do mety. Z czasu jestem zadowolony.

– I ja też – zgadza się tym razem jego brat. – Zaczynamy biegać górskie imprezy dopiero w tym roku, to nasze początki, więc nie robimy rewelacyjnych czasów. Ale jest dobrze!

Wyniki znajdziecie w naszym KALENDARZU IMPREZ.

Większość zawodników była zadowolona ze swoich wyników, bo pokonanie góry w takim upale do łatwych nie należało i samo dotarcie do mety było sukcesem. Z pewnością wielu z nich wróci za rok. A może niektórzy skuszą się na szykowany przez klub Forrest z Limanowej jesienny półmaraton?

Tymczasem pora myśleć o tegorocznym sezonie Grand Prix Małopolski. Cykl rozkręca się na dobre, przed nami jeszcze 6 startów. W limanowej punkty zdobyło 100 pierwszych panów i 50 pierwszych pań. Niebawem opublikujemy klasyfikację przejściową. Więcej o Grand Prix Małopolski przeczytacie TUTAJ.

KM

Projekt Grand Prix Małopolski wspiera Województwo Małopolskie:

Deja vu w Piwnicznej. Zdobywaj punkty w GP Małopolski

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce