"Czas dla rodziny" vs. "Warto potruchtać". Trenerzy o bieganiu w święta

 

"Czas dla rodziny" vs. "Warto potruchtać". Trenerzy o bieganiu w święta


Opublikowane w pon., 23/12/2019 - 15:32

Biegacie w Boże Narodzenie? Znajdujecie czas na trening między świątecznymi wizytami i spotkaniami rodzinnymi? Traktujecie bieganie w tym czasie jako receptę na większą niż zwykle liczbę pochłoniętych porzy stole kalorii? A może poświęcacie sto procent czasu w te 2-3 dni wyłącznie najbliższym i tak jak w pracy, także w bieganiu robicie sobie wolne?

Szkół jest wiele, zarówno wśród samych biegaczy, jaki i ich trenerów. Poczytajcie, co na temat biegania podczas świąt myśli dwoje młodych instruktorów prowadzących treningi dla grup amatorskidh w Warszawie.


Hubert Duklanowski, Siła Peletonu, trener biegania

Czas świąt jest czasem dla rodziny! Dziur treningowych, jeśli je masz, nie nadrobisz w 2-3 dni, dlatego życzmy sobie wesołych świąt i dajmy sobie spokój z treningiem. Oczywiście, nie każdy może sobie na to pozwolić, bo są tacy, dla których całkowite odpuszczenie będzie błędem, to zależy m.in. od poziomu sportowego, tego na jakim jesteśmy etapie przygotowań do sezonu.

Ale jeśli miałbym udzielić rekomendacji na poziomie najbardziej ogólnym, zalecałbym aktywność zastępczą i skoncentrowanie się raczej na sprawności – tak żeby podtrzymać aktywność fizyczną, a jednocześnie być cały czas z rodziną. Rodzinie na czas świąt się nie odmawia, bliscy nie powinni w te dni prosić nas, byśmy zrezygnowali z treningu w lesie czy na stadionie, na szosie, basenie czy ściance.

Postarajmy się tym razem naszą pasję podporządkować więzom i relacjom rodzinnym. I jeszcze jedno ważne: bądźmy w święta z rodziną nie tylko ciałem, ale i mentalnie: nie myślmy o planach, założeniach i wszystkim, co jest związane z rozwojem sportowym, o tym, że „siedzę z nimi w domu zamiast iść na trening”! Bądźcie z rodziną całym sobą pozytywnie nastawieni do czasu poświęconego najbliższym!

Przez 2 czy nawet 3 dni większego jedzenia i braku ruchu nikt, kto jest aktywny na co dzień, jeszcze nie przytył. Kilogramów nie złapiemy, najwyżej możemy sobie troszkę popsuc samopoczucie, jeżeli zjemy naprawdę zbyt dużo. Pracujemy na swój wygląd i kondycję przez cały rok, więc nie martwiłbym się o to, że przez święta narobimy sobie krzywdy. Więcej złego zrobi z pewnością nadrabianie treningu po świątecznej labie, więc to bardzo odradzam.


Izabela Parszczyńska, trenerka Adidas Runners

Wszystkim swoim zawodnikom dałam wolne w Wigilię, natomiast na dwa dni świąt zostawiam im wolną rękę: nic albo spokojniutkie bieganie. Sama wiem po sobie, że lepiej się czuję, gdy wyjdę sobie troszkę pobiegać.

Chętnym, którzy bardzo chcą, zalecam więc lekkie bieganko, max 6-8 km, tak żeby niczym się nie stresować, a tylko poruszać na pełnym luzie, wyłącznie dla zdrowia, po kilku godzinach siedzenia za stołem. W pierwszy dzień świąt krótko, w drugi – nieco dłużej, ale też spokojnie, tlenowo, w tempie rozbiegania plus ewentualnie kilka żywszych rytmówek dla poprawienia trawienia i rozruszania zasiedziałych nóg (śmiech).

Cały czas jednak święta i rodzina mają być na pierwszy miejscu. A więc: wstanie od stołu, by się troszeczkę poruszać, potruchtać albo pojeździć rowerem i to najlepiej z bliskimi – tak, ale mocny trening – nie. Cały nasz organizm, także psychika, pracują w świątecznej atmosferze trochę inaczej, sens więc ma jedynie bardzo luźne bieganie: jest łatwe dla głowy, a pozwala podtrzymać aktywność.

Nie bójcie się: jeśli jesteście aktywni na co dzień, to nawet jeśli w święta „wychillujecie” i przez 2-3 dni nie będziecie się ruszali, nie przytyjecie. Musielibyście zjeść niemożliwe ilości pokarmów! Możecie się jedynie poczuć nieco ociężali, ale to tylko odczucie, a nie masa ciała. A ciastka fajnie się później przekształca na szybkość i wytrzymałość (śmiech).

Wysłuchał Piotr Falkowski

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce