Częstsze starty lepsze od treningów


Opublikowane w śr., 04/02/2015 - 11:26

Zima to nie najlepsza pora dla miłośników rywalizacji. Zawodów jest jak na lekarstwo, ale i teraz znajdzie się kilka startów w miesiącu. To nie tylko dobre uzupełnienie okresu przygotowawczego do właściwego sezonu, ale powinno być także celem samym w sobie. Im więcej startów tym stajemy się lepszymi zawodnikami.

Udział w imprezie sportowej nie różni się od treningu pod względem fizycznym. W obu przypadkach pokonujemy pewien dystans. Gdy ćwiczymy, rozwijamy przede wszystkim nasz aparat ruchu, ale gdy startujemy w zawodach na tym samym dystansie dochodzi do tego rozwinięcie żyłki współzawodnictwa. Mniejsze znaczenie ma osiąganie wyników - miejsc, bo jak wiadomo większości biegaczy na nich nie zależy. Liczy się budowanie charakteru i motywacji.

Fizyk i miłośnik biegania Alex Hutchinson zwraca uwagę, że obecnie wyczynowcy ograniczają liczbę startów, wybierając tylko te najważniejsze. Podaje przykład Amerykanki Shalane Flanagan, brązowej medalistki igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 roku, która w ubiegłym roku zrezygnowała z czerwcowych mistrzostw kraju na 10 000m metrów, bo celowała we wrześniowy maraton. Jako przeciwwagę przedstawia legendę amerykańskiego biegania Billa Rodgersa, który przed ustanowieniem w Bostonie w 1975 roku wieloletniego rekordu USA w maratonie (2:09.55) startował gdzie popadło, od dwóch mil w hali po 30-kilometrowe biegi uliczne.

Jakie ekspert daje wskazówki? Przede wszystkim należy wprowadzić dywersyfikację. Jeżeli celujemy w bieg na płaskim, powinniśmy startować w imprezach w terenie oraz możliwie trudnych warunkach. Wtedy łatwiej będzie podczas zawodów, w których chcemy się pokazać. W tych "ponadprogramowych" zawodach warto stosować taktykę, żeby pierwszą połowę biec wolniej od naszego zwykłego tempa i mocniej finiszować. To trudne, ale wykształci podstawową cechę dobrego biegacza - wytrzymywanie dużego obciążenia.

ŁZ

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce