Do bicia życiówek przygotuj się w Wysokich Tatrach


Opublikowane w sob., 03/08/2013 - 17:16

Kilka dni temu pisaliśmy na łamach naszego serwisu o korzystnym wpływie treningu wysokogórskiego na organizm biegacza. Oczywiście nie każdy może sobie pozwolić na miesięczny obóz górski, niemniej już same wędrówki po górach wydatnie podnoszą możliwości ludzkiego organizmu. Osoba p. Zygmunta Berdychowskiego, inicjatora Festiwalu Biegowego w Krynicy jest tego najlepszym przykładem.

Dlaczego góry? Jak wyjaśnia w swojej publikacji Andrzej Sagalara, przebywanie w warunkach wysokogórskich, a więc w obniżonym ciśnieniu atmosferycznym i obniżonym ciśnieniu tlenu, korzystnie wpływa na układ krążenia. ? Zwiększają się możliwości transportu tlenu we krwi, bo zwiększa się m.in. liczba hemoglobiny i erytrocytów, a przez to ponosi się potencjał wysiłkowy organizmu ? tłumaczy ekspert Body Relax i naszego portalu.

Z  przywołanych przez naszego eksperta badań na profesjonalnych zawodnikach wynika, że 24-dniowy trening wysokogórski pozwala ?urwać? ok. 20 sekund na dystansie 5 km. Można się domyślać, że jeszcze lepsze wynik można osiągnąć na dłuższych trasach, np. maratońskich.

Nie każdy jest jednak zawodowcem i nie każdy ma możliwość wygospodarowania kilkudziesięciu dni i pieniędzy na treningi w Alpach czy Dolomitach. Nie każdy chce też trenować jak zawodowcy. Ale każdy może wyprawić się choć na kilka dni w Wysokie Tatry i w rekreacyjnej formie wysilić swój organizm. ? Efekty kilkukilometrowego spaceru na Wysoką czy Żabi Mnich mogą zaskoczyć niejednego ? mówi Zygmunt Berdychowski, zapalony biegacz i miłośnik górskich wędrówek.

Panie Zygmuncie. Wyniki badań i eksperymentów jednoznacznie wskazują na korzystny wpływ treningu wysokogórskiego na możliwości ludzkiego organizmu. Czy Pan, jako biegacz i miłośnik górskich wypraw, odczuwa to na własnym ciele?

Porównując sezon do sezonu mogę powiedzieć - zdecydowanie tak. Kiedy w roku 2012 byłem 6 razy w górach, miałem imponującą końcówkę sezonu ? rekordy życiowe na trasie maratonu i 10 km. Natomiast kiedy nie chodziłem w góry, np. w sezonie 2011, takich dobrych wyników nie było. Nie będąc specjalistą od medycyny mogę stwierdzić, że wtedy kiedy chodzę po górach efekt jest, kiedy nie chodzę tego efektu nie ma.

W jakie góry zapuszcza się Pan najczęściej?

Przez kilka ostatnich lat udało mi się wejść na najwyższe tatrzańskie szczyty, w tym takie jak Lodowy, Wysoka, Mnich, Zadni Mnich, Cubryna, Mięguszowiecki Szczyt, Mięguszowiecki Czarny, Żabi Wierch, Żabi Mnich. Są to bardzo różne góry, bardzo wymagające, góry które można, a nawet trzeba ?zaliczać? z przewodnikiem.

Bywa Pan też zagranicą, np. w Himalajach?

To zupełnie inna historia i inna część sezonu. O efektach tak długiego pobytu na dużych wysokościach, bo taką wyprawę trzeba planować na co najmniej miesiąc, mogę powiedzieć tylko tyle, że są piorunujące. Tętno jest bardzo niskie, organizm jest przyzwyczajony do nadzwyczajnego wysiłku. O ile jednak w Tatry można wyjechać na jeden dzień i koszt takiej wyprawy jest niewielki, nawet wtedy, kiedy musi ona uwzględniać koszt przewodnika, tak wyprawa w Himalaje jest od tej strony gigantycznym przedsięwzięciem logistycznym i finansowym.

Jakich rad mógłby Pan udzielić osobom, które chciały by się wybrać na jeden dzień lub dwa w Wysokie Tatry? Jak powinny się przygotować do takiej wyprawy?

Przede wszystkich takie osoby muszą biegać. Jeśli tego nie robią, to taka wyprawa jest fizycznie niemożliwa i mówię to w oparciu o własne doświadczenia. Wychodzi się rano, miedzy godz. 7:00 a 8:00, wraca ok. godz. 17:00 i cały czas się maszeruje. Przerwy na odpoczynek są krótkie. W związku z tym jeśli organizm jest niewytrenowany to wtedy człowieka wszystko boli i nie ma żadnej przyjemności i korzyści z tego, że się chodzi po górach. Dlatego uwaga pierwsza ? takie wyprawy przynoszą efekt tylko wtedy, kiedy jesteśmy przygotowani do sezonu startowego lub już startujemy.

Po drugie ? wyprawy w góry należy planować co najmniej z tygodniowym wyprzedzeniem, żeby umówić przewodnika, z którym się chodzi. Tatrzańskie trasy, położone z dala od szlaków turystycznych, są trasami wymagającymi, w związku z tym nie można tam chodzić samodzielnie. Zgranie terminu, w którym jest przewodnik i jest pogoda, zajmuje nawet miesiąc i pochłania wiele wydzwonionych minut.

Ostatnia rzecz ? w górach pracują zupełnie inne partie mięśni. Jeśli się chodzi tak jak ja, czyli maszerując i wspinając się na szczyty, to zawsze po takiej wyprawie wszystko człowieka boli. I nie pomaga tu nawet solidna zaprawa biegowa, choć oczywiście zmniejsza ona dolegliwości. Dlatego warto przykładać się do pracy nad swoim organizmem już na nizinach.

Jaki sprzęt należy zabrać ze sobą na wyprawę w góry?

Całość sprzętu wspinaczkowego zabezpiecza przewodnik ? kask, uprząż, linę. My musimy się zatroszczyć o skarpety i buty na zmianę oraz talk, który pomoże nam poradzić sobie ze spoconymi stopami. Bez niego nie da się normalnie zejść z gór. Ważna jest też kurtka przeciwdeszczowa i nieprzemakalne worki foliowe, w które możemy spakować swoje rzeczy. Bez znaczenia powinna być dla nas aktualna pogoda, bo jak wiemy warunki atmosferyczne w górach są bardzo zmienne. Moją ostatnią wyprawę na Lodowy Szczyt zaczynałem w ponad 30-stopniowym upale, kończyłem przy rzęsistym deszczu i nieco ponad 10-stopniowym chłodzie ? to wszystko wydarzyło się na przestrzeni jednego dnia.   

Trzeba więc być zapobiegawczym?

Pamiętajmy, że idziemy w góry dla przyjemności i dla konkretnego efektu zdrowotnego. Przemoczone ubranie czy obtarte nogi mogą nam tę przyjemność skutecznie zabrać. 

Jak Pan odpoczywa po wyprawach wysokogórskich?

Po wyjściach w góry organizm jest mocno zmęczony. Nawet bardzo mocno zmęczony. Mój sposób na regenerację jest taki - wracam do domu zwykle w niedzielę, w poniedziałek rano zaliczam 10-kilometrową przebieżkę w tempie nie większym niż 120 uderzeń serca na minutę i.. idę do pracy!    

Zygmunt Berdychowski serdecznie poleca wyprawy w Wysokie Tatry jako cenny składnik treningu biegacza. ? Nie musimy wyjeżdżać w Alpy, Dolomity czy Himajale, by podnieść swoje możliwości fizyczne. Na polsko-słowackim pograniczu mamy zarówno dobre zaplecze logistyczne, jak i przystępne ceny. Warto z tego skorzystać, nawet 2-3 razy w roku ? zachęca.

GR

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce