Kolejne fale ruszają, a ty marzniesz. Jest na to sposób


Blisko godzinę potrwa w tym roku procedura startowa 29. Biegu Niepodległości w Warszawie. Jak sobie poradzić z ciałem w takich warunkach?

Rekordowa liczba 18 tys. uczestników wystartuje w sześciu falach podzielonych pod względem rekordów życiowych. Pierwsza o godzinie 11:11 wyruszy elita złożona z osób legitymujących się najlepszym czasem do 40 minut. Kolejne grupy ruszać będą w odstępie 4-5 minut, do tego trzeba dodać czas startu poprzedniej fali. Część z uczestników, zanim rozpocznie swój bieg, będzie mogła więc z przeciwnego pasa al. Jana Pawła oklaskiwać zwycięzców i kolejnych dobiegających na metę.

Taka formuła ma usprawnić przyjmowanie zawodników na mecie i rozładować korki na trasie. Ale nie ułatwi życia samym biegaczom, którzy powinni sumiennie przygotować się na ten start.

Wyobraźmy sobie, że stoimy w piątej czy szóstej fali, biegnąc na wynik w okolicach 60 minut. Ustawiliśmy się przed godziną 11:11, bo chcieliśmy usłyszeć hymn i doświadczyć niezwykłej, podniosłej atmosfery imprezy. Wybrzmiewa Mazurek Dąbrowskiego, ruszają pierwsi biegacze. A My stoimy i - najprawdopodobniej - marzniemy.

– Musimy zdać sobie sprawę, że nie jesteśmy pierwszymi, którzy mają taki problem. Podczas zawodów lekkoatletycznych sportowcy rozgrzewają się na godzinę przed swoją konkurencją. Później trzymają tylko ciepło w specjalnym Call Roomie. My też jesteśmy wstanie poradzić sobie z tym na poziomie amatorskim – mówi Grzegorz Zwierzchoń, instruktor lekkiej atletyki.

– Ważny jest ubiór. Proponowałbym na rozgrzewkę ściągnąć trochę rzeczy i ubrać się cieplej dopiero po jej skończeniu. Ja wykorzystuje do tego celu stare koszulki biegowe, które można szybko i bez żalu zostawić na starcie. Najprostsze rozwiązanie to oczywiście worek na śmieci. Robimy trzy dziury, zakładamy przez głowę, ściągamy wiązanie... Małymi podskokami, wymachami powinniśmy utrzymać ciepło – podpowiada nasz rozmówca. I dodaje: – Nie zostawiajmy sobie dużo wolnego miejsca w strefie. Zgromadźmy się bliżej siebie, ze znajomymi. To stara metoda rozgrzewania ciała, znana choćby z biwaków.

Nasz rozmówca zwraca też uwagę, żeby od razu po przestoju w strefie nie ruszać zbyt szybko.

– Dajmy czas, żeby nasz organizm się rozgrzał. Ten pierwszy kilometr niech nie będzie naszym najszybszym, tylko najwolniejszym. Jeśli jesteśmy przygotowani, to później odrobimy stratę i to z nawiązką. Najważniejszy jest rozsądek. Zdecydowanie jestem przeciwko ustawianiu się w innych strefach, żeby tylko wcześniej wystartować o te kilka minut. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na taki pomysł – apeluje trener.

Stołeczny Bieg Niepodległości wyróżnia się pod tym względem w Polsce, ale na świecie nie brakuje przykładów, w których biegacz musi odstać swoje na starcie. Jednym z przykładów jest Maraton Nowojorski - zawodniczki ruszają o godzinie 9:20 czasu lokalnego, pierwsza fala, w tym elita mężczyzn, 30 minut później. Ostatnia, czwarta fala startuje dopiero o godzinie 11:00. Bramki do stref otwierane są na pół godziny przed danym startem. Ważne jest też zadeklarowanie jak dociera się na miejsce: busem czy promem. Często więc na starcie jest się 2-3 godziny przed biegiem.

– W tamtym roku organizatorzy maratonu w Nowym Jorku wyłożyli trawniki słomą, żeby można było się ogrzać. To bardzo dobra izolacja cieplna. Ja swoim zawodnikom polecałem np. zakup najtańszej kołdry puchowej, żeby się ogrzać i po prostu ją zostawić na starcie. Przykładem wykorzystania kołdry jest tu np. skok o tyczce. Kiedyś Rosjanka Isinbajewa czekała po pół godziny na swoją próbę, bo nie zaczynała od niższych wysokości, a musiała być już na stadionie. Leżała pod kołdrą, wychodząc co pewien czas żeby się poruszać, i znowu się chowała – wskazuje Grzegorz Zwierzchoń.

RZ


Polecamy również:


Podziel się: