Nie tylko dla orłów. Trening biegowy w Tatrach


Opublikowane w pt., 09/08/2019 - 08:36

Sprzęt i bezpieczeństwo

Jeśli o kijach mowa, to warto mieć składane na trzy lub cztery części, by móc je łatwo schować do biegowego plecaczka. Te superlekkie z włókna węglowego oczywiście mniej ważą, lecz są bardziej podatne na złamania – wybór należy do nas.

Nawierzchnia w Tatrach to więcej skał, niż ziemi i błota. Dlatego w bieżniku naszych butów ważniejsza od agresywności będzie przyczepność. Wybierajmy bardziej „skalne” buty o podeszwach z większymi klockami i przyczepną gumą. Amortyzacja i spadek to jak zawsze sprawy naszych osobistych preferencji.

Oczywistością jest podstawowy sprzęt, obowiązkowy na większości zawodów: plecak lub pas biegowy, coś na napoje (bukłak, bidony, softflaski), czołówka, folia NRC, apteczka, ubiór odpowiedni do pogody (zawsze dobrze mieć przynajmniej lekką kurtkę, chroniącą przed deszczem, wiatrem i wychłodzeniem, kiedy się zatrzymamy na odpoczynek i ze dwie bandanki/buffki na głowę) i naładowany telefon, najlepiej z aplikacją ratunkową lub przynajmniej numerami służb ratowniczych.

Numery alarmowe:

  • TOPR to 985 lub 601 100 300 (łatwo zapamiętać: „setka czysta”).
  • Słowacka HZS (Horská záchranná služba): 18300.

Trasy planujmy odpowiednio do naszych możliwości, dokładnie sprawdzając prognozę pogody. Ta bywa w Tatrach wyjątkowo kapryśna i może ulegać błyskawicznym zmianom. Ten artykuł nie jest poradnikiem nt. bezpieczeństwa w górach. Po prostu zachowajmy zdrowy rozsądek!

W planowaniu wycieczek pomocna jest np. strona mapaturystyczna.pl . Podawane na niej czasy przejść odpowiadają prędkości niezbyt szybkiego turysty i nie uwzględniają odpoczynków. Z mojego doświadczenia, średnio wytrenowany biegacz może skrócić te czasy mniej więcej o połowę.

Raczki biegowe mogą okazać się przydatne na zmrożony śnieg i lód, który miejscami (choć rzadko) może zalegać nawet do połowy lata. Na tatrzańskich wycieczkach z pogranicza biegania i wspinaczki zdarzało mi się nawet latem użyć czekana – na stromym płacie czerwcowego śniegu. Jednak sprzęt kojarzony bardziej ze wspinaczką (kask, czekan, uprząż, lina itp.) może się przydać tylko przy aktywnościach, o których w tym tekście ledwo wspominamy. Wyposażenia typowo zimowego nie wymieniamy, gdyż nie jest ono tematem tego artykułu.

Więcej porad treningowych można znaleźć na blogu świetnej górskiej biegaczki Olgi Łyjak, która na co dzień trenuje w Tatrach: TUTAJ

Przepisy

Szlaki po polskiej stronie Tatr w większości są otwarte nawet zimą, natomiast na Słowacji te w wyższych partiach gór są zamykane od 1 listopada do 15 czerwca. O chodzeniu z psami wspomnieliśmy wyżej. Z kolei w Polsce na terenie TPN od 1 marca do 30 listopada obowiązuje zakaz poruszania się po szlakach nocą.

Na Słowacji dobrze jest posiadać ubezpieczenie od akcji ratunkowej, ponieważ nieubezpieczeni turyści pokrywają tam jej koszty z własnej kieszeni. Większość naszych ubezpieczycieli ma w swoich ofertach tego rodzaju polisy za niewielką cenę na krótki okres. Przy częstej aktywności górskiej na Słowacji i w innych krajach, warto rozważyć np. wykupienie członkostwa w Alpenverein, w którym zawarta jest taka polisa.

Jeśli chodzi o ambitniejszą turystykę pozaszlakową na pograniczu wspinaczki, to przepisy różnią się po obu stronach granicy. W polskich Tatrach jest ona traktowana jak wspinaczka: można ją uprawiać poza rezerwatami ścisłymi i od jakiegoś czasu nie trzeba już posiadać karty taternika – wystarczy wpis w książce wyjść (papierowej w schronisku lub elektronicznej). Na Słowacji, aby wędrować poza szlakami bez narażania się na mandat od parkowych strażników, należy skorzystać z usług górskiego przewodnika, co nie jest tanie.

Uregulowanie to pochodzi jeszcze z czasów słusznie minionych, kiedy nieliczna grupa miejscowych przewodników stworzyła sobie nieźle zarabiający monopol na wejścia łatwiejszymi drogami na wszystkie pozaszlakowe szczyty. Dopiero od lat 90-tych licencjonowani przewodnicy z innych krajów, w tym Polski, również mogą prowadzić klientów w słowackich Tatrach.

Przepis ten nie obejmuje członków klubów wspinaczkowych, poruszających się drogami powyżej II stopnia trudności (w skali UIAA), bądź też udających się w kierunku takich dróg lub z nich schodzących. Co by o nim nie sądzić, osobom bez umiejętności wspinaczkowych i górskiej wprawy naprawdę odradzamy poruszanie się poza szlakami bez opieki kogoś bardziej doświadczonego. Natomiast dyskusja o zasadności pewnych parkowych przepisów to temat na osobny artykuł.

Tekst ten ma z konieczności skrótowy charakter i nie jest wyczerpującym poradnikiem biegania po Tatrach. Życzymy wszystkim górskim biegaczom udanych i bezpiecznych treningów w naszych najwyższych górach!

Kamil Weinberg


 

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce