Piotr Dasios: „Mam ponad 50 lat, ale dzięki bieganiu czuję się dwa razy młodszy”


Opublikowane w wt., 03/09/2019 - 09:25

Piotr Dasios nie chciał zostać staruszkiem siedzącym na ławce w parku łykającym tabletki na nadciśnienie. Zaczął biegać, w tym roku bije życiówkę za życiowką i po kolejną – tym razem na 10 km – przyjedzie na Festiwal Biegowy do Krynicy

Wysłuchaliśmy opowieści Piotr Dasios, który prowadzi bloga 50andstill.pl (czyli pomimo 50 lat wciąż... w domyśle biegam) jak i dlaczego zaczął biegać.

– Biegać zacząłem w wieku 48 lat właściwie od zera. Do tej pory nie byłem zbyt aktywnym człowiekiem. Chodziłem czasem na siłownie, bo lekarze kazali w związku z bólami kręgosłupa wzmacniać mięśnie. Dochodziłem do 50, byłem trochę za gruby, dokuczały mi rwy kulszowe. Widziałem siebie za 10–15 lat jako siedzącego na ławce w parku staruszka.

Kolega namówił mnie, by wziąć udział w akcji „Biegam, bo lubię” i zaiskrzyło. Zaplanowałem, że w niecałe pół roku przygotuję się do maratonu i tak zrobiłem. Pobiegłem w Warszawie. Ukończyłem go w 3 godziny i 31 minut. Czas jak na debiutanta bardzo dobry i trochę mi to przewróciło w głowie. Myślałem, że z łatwością będą biegł coraz szybciej. W Krakowie chciałem zejść poniżej 3 godzin i 15 minut. Przeliczyłem się i zszedłem z trasy. Wróciłem do lokalnych biegów, zarzuciłem maratony i zacząłem się edukować w temacie biegania i zdrowego odżywiania.

I wróciłem do maratonów. I w tym roku poprawiam rekordy za rekordem. W ostatni weekend pobiegłem najszybciej w życiu półmaraton – 1:23.04. Poprzednia życiówka na tym dystansie przetrwała zaledwie półtora miesiąca. W tym roku w Pradze złamałem trzy godziny w maratonie w Pradze.

Wciąż startuję w wielu lokalnych biegach w Ostrowcu Świętokrzyskim i okolicach. Na facebooku publikuję co tydzień filmy zachęcające do aktywności, do wychodzenia na świeże powietrze. Doszło do tego, że jak czasem zapomnę to zrobić, to znajomi dzwonią i pytają, dlaczego nie ma.

To mój szósty rok biegania. I nigdy nie czułem się lepiej. Mam 54 lata, a jak byłem na badaniach sportowych, to lekarz powiedział, że EKG mam jak u 35–letniego mężczyzny. Moi koledzy codziennie łykają tabletki na nadciśnienie, stres rozładowują różnie, często niekoniecznie zdrowo. A ja teraz przy 176 cm, ważę 68 kg. Zdrowo się odżywiam, jem coraz mniej mięsa, za to dużo gotowanych warzyw, prowadzę higieniczny tryb życia. Starość może być piękna, jeśli jest się zdrowym. Bieganie mi w tym pomaga, to najbardziej zdrowy sposób na stres. Na mojej stronie jest maksyma Emila Zatopka: „Jeśli chcesz biegać, przebiegnij kilometr, a jeśli chcesz zmienić życie, przebiegnij maraton”.

Obawiam się trochę momentu, kiedy nie będą w stanie już poprawiać wyników, a to na pewno nadejdzie. Myślę o bieganiu w górach, tym bardziej że wychowałem się w Beskidzie Wysokim. Tyle że bieganie w górach nie idzie w parze z poprawianiem rekordów w biegach ulicznych. Traci się wtedy szybkość na korzyść wytrzymałości. Także jeszcze z rok pościgam się na płaskim, a potem spróbuję gór i ultra. To na przyszłość może być dla mnie spełnienie.

Na razie jeszcze pnę się w kategoriach wiekowych. W ostatnim Półmaraotnie Praskim byłem czwarty w swojej kategorii, w maratonie w Limassol drugi. W tym jeszcze mogę się spełnić i powalczyć. Wybieram się na mistrzostwa świata masters w półmaratonie w Gdańsku.

Do Krynicy miałem już przyjechać rok temu, ale plany pokrzyżował mi wyjazd służbowy na Ukrainę. Teraz nic nie powinno się wydarzyć i pobiegnę w Życiowej Dziesiątce. Oczywiście pobiegnę po nowy rekord życiowy. Na razie to 37 minut i 46 sekund. Myślę, że mogę biegać w tempie 3,5 minuty na kilometr. To może dać nawet dwie minuty lepszy rekord życiowy.

Planowałem występ w Koral Maratonie. To byłoby wyzwanie, ale muszę wrócić do Ostrowca, bo tamtejszy klub KSZO zagra jubileuszowe spotkanie z Lechem Poznań. Jako wiceprezydentowi Ostrowca nie wypada mi tam nie być. Słyszałem o Krynicy same świetne opinie od kolegów i chcę na własnej skórze się o tym przekonać.

Mam jeszcze jeden plan, który powoli realizuję. To Korona Maratonów Świata. 3 listopada biegnę w Nowy, Jorku i w ten sposób zaliczę szósty kontynent. Zostanie mi tylko Antarktyda, ale to bardzo droga impreza. Nie dość, że trzeba zapłacić 15 tys. euro, to startuje raz w roku 50 osób. To musi poczekać, ale nie zrezygnuję.

Wysłuchał AK


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce