12. Półmaraton Kietrz & Rohov - powrót legendy [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 08/06/2019 - 18:01

W dwunastej edycji tej wielokrotnie nagradzanej imprezy zaszło sporo zmian. Ale nie były to nowości. Po trzech latach stanowisko ponownie objął poprzedni dyrektor i twórca biegu Andrzej Wojtowicz a sam bieg powrócił na pierwotną trasę.

Zmieniła się więc szczegółowa nazwa imprezy, która znowu brzmi Półmaraton Kietrz&Rohov (w okresie 2015-2018 Półmaraton Kietrz – Trebom - Gródczanki- Pietrowice Wielkie). Fakt, że była to dobra zmiana najlepiej potwierdzili sami biegacze, którzy zgotowali Wojtowiczowi długie owacje w ramach podziękowania. Nic dziwnego – trudno znaleźć imprezę o podobnym poziomie.

Co decyduje o legendarnej sławie biegu?

Podejście do biegaczy, którzy mają tutaj wszystko: począwszy od dobrego zaplecza, przez bogaty pakiet, trudną, ale świetnie zabezpieczoną trasę, piękne medale, mnóstwo nagród, posiłki i masaże po biegu. Jeśli piszemy „bogaty pakiet”, to dokładnie to określenie mamy na myśli. Tegoroczni uczestnicy znaleźli w nim: ręcznik z haftowanym logo biegu, plecaczek, notes, smycz, piwo oraz izotonik, bilet na basen, wycieraczki oraz komplet dywaników łazienkowych lub samochodowych (do wyboru). W cenie pakietu był także grawer medalu po biegu. Na zawodnikw czekała cała armia masażystów oraz dwudaniowy posiłek.

Obecnie trasa biegu ponownie prowadzi przez Kietrz, Ściborzyce Wielkie, Rohov, Sudice, Trebom i Kietrz, czyli teren Polski i Czech. Jest wymagająca a jej pokonanie utrudnia upał, który jest tutaj niezawodnie podczas każdej edycji. Nie stanowi on jednak dużej przeszkody, bo organizatorzy wyjątkowo dbają o biegaczy, przygotowując dla nich częste i dobrze zaopatrzone punkty z wodą oraz kurtyny wodne. Zdecydowana większość prowadzi po asfalcie, ale 15% to drogi polne wśród pól i kwiatów. Klimat jest niepowtarzalny.

Podium należało do kenijskich biegaczy Benedek-Team. Jednak organizatorzy nagradzają tutaj pierwszych pięć miejsc open. Najszybszymi zawodnikami wśród panów byli: Hosea Kiplagat Tuei, który wygrał z czasem 1:09:21, Moses Kipruto Kibire (1:13:56), Mark Kipchumba Rotich (1:19:09), Czech Vojtech Schneider (1:20:54) oraz Robert Antczak (1:26:32).

- Miałem w planach wystartować i zobaczyć, co będzie. Po starcie Kenijczycy szybko nam uciekli, zostałem z kolegą z Czech i tak sobie biegliśmy razem. Przez dziesięć kilometrów czułem się dobrze, ale potem upał spowodował, że biegło się gorzej, tempo spadło i po prostu dobiegłem do mety – mówił najszybszy Polak imprezy. – Dzisiaj biegło się trudno, ta trasa nie jest łatwa, do tego upał i mocny wiatr od połowy trasy.

Na silny podmuchy wiatru prosto w twarz narzekała także najszybsza Polka Agnieszka Kobierska, która zajęła czwarte miejsce: – Trasa nie była niespodzianką, ale wiatr już tak. Jestem tutaj drugi raz, więc byłam przygotowana na to, że trasa będzie trudna. Biegłam już nią, bo startowałam jeszcze przed zmianą, jakieś pięć albo sześć lat temu. Dzisiaj najbardziej w kość dał silny wiatr prosto w twarz, który dokuczał od dziesiątego kilometra – mówiła na mecie. – Biegłam dzisiaj w formie treningu, bo za tydzień planuję start w górach. Wiedziałam, że będą kenijskie zawodniczki, z którymi nie mam szans. Walka była z zawodniczką z piątego miejsca, którą wyprzedziłam dopiero na ostatnim kilometrze.

Zawodniczką tą była Judyta Rębisz, która ukończyła bieg z czasem 1:32:41, tracąc do Agnieszki Kobierskiej 24 sekundy (1:32:17). Na podium stanęły kenijskie biegaczki: Gladys Japkurui Biwott (1:27:37), Jane Ngima Mbogo (1:25:43) i na najwyższym stopniu Euliter Jepchirchir Tanui, która wynikiem 1:21:01 pobiła rekord trasy ustanowiony przez Ewę Kucharską jeszcze w 2012 roku na poziomie 1:21:29.

Pełne wyniki: TUTAJ

Bieg ukończyło dwukrotnie mniej osób niż w rekordowej edycji z 2014 roku. Późniejsze odbywały się jednak pod zmienioną nazwą i z inną organizacją a frekwencja stopniowo malała. Wielu stałych bywalców zrezygnowało w tym czasie z udziału w imprezie, tak jak pan Jan Nowak, który w Kietrzu biegał aż dziewięć razy, z czego na zmienionej trasie tylko raz: - Biegłem raz zmienioną trasę, ale była taka… łatwa. Bardzo dobrze, że wróciła stara trasa i dyrektor. Widać to też po pakietach i całej organizacji. Atmosfera tutaj jest naprawdę rodzinna, do tego wyżerka. Bieg wspaniały, ale zawodnik nieprzygotowany – śmiał się. – Trasę się zna, ale za mało treningowych kilometrów. Do Kietrza zawsze warto wracać!

KM


Okiem Ambasadora

W sobotę 8 czerwca 2019 roku odbył się w Kietrzu już po raz dwunasty Półmaraton Kietrz-Rohov. Tegoroczna edycja biegu była szczególna. Po pięciu latach przerwy do organizacji biegu powrócił twórca półmaratonu i wielki pasjonat biegania Andrzej Wójtowicz. Dzięki niemu przed laty kietrzański bieg uchodził za najlepszy kameralny półmaraton w Polsce. Uważany przez liczne grono biegaczy za kultowy.

W tegorocznej edycji biegu wzięło udział przeszło dwustu biegaczy, którzy musieli się zmagać nie tylko z trudną i obfitująca w długie podbiegi trasą, ale również z wysoką temperaturą i mocno prażącym słońcem.

Na mecie na każdego uczestnika czekał okazały pamiątkowy medal, dedykowany pamięci zmarłego niedawno byłego Starosty Głubczyckiego Józefa Koziny, wielkiego entuzjasty kietrzańskiego półmaratonu.

Zwycięzcom sobotnich zawodów wręczono piękne puchary oraz atrakcyjne nagrody rzeczowe. Wśród wszystkich uczestników biegu, którzy osiągnęli metę rozlosowano wspaniałe upominki.

Tak więc w tym roku impreza powróciła do swych korzeni: stary / nowy dyrektor biegu, ta sama co przed laty trasa, bogaty pakiet startowy, atrakcyjne nagrody ale przede wszystkim wspaniała atmosfera i wzorowa organizacja. Była to niezwykle udana impreza biegowa za co wszystkim organizatorom, wolontariuszom i sponsorom należą się duże słowa uznania.

W kuluarach biegu można było usłyszeć, że Kietrz wraca z przytupem na biegowa mapę Polski.

Marcin Mogilski, Ambasador Festiwalu Biegów


Polecamy również:


Podziel się: