Adam Kszczot wciąż zwycięski. Obronił tytuł w Madrycie [IAAF World Indoor Tour]


Cykl IAAF World Indoor Tour dotarł do półmetka. W Madrycie kibice mogli zawołać głośno „¡Olé!” po występie Adama Kszczota. Natomiast Angelika Cichocka doświadczyła, co znaczy „mañana”.

Adam Kszczot przyjechał do stolicy Hiszpanii bronić tytułu zwycięzcy mityngu Villa de Madrid. Rok temu Polak pobił rekord zawodów wynikiem 1.46,38 min. Tym razem dwukrotny wicemistrz świata na otwartym stadionie wygrał z czasem 1.46,53. Bieg rozegrał w dobrze znanym stylu. Dał się wyszaleć rywalom, a rozpoczynając ostatnie okrążenie wyprzedził prowadzącą grupę po zewnętrznym torze i nie oddał już prowadzenia. Dzięki tej wygranej Kszczot objął samotne prowadzenie w cyklu World Indoor Tour w biegu na 800 m.

Nie było łez, wręcz przeciwnie – uśmiech i radość. Były za to pot i krew. Kilka godzin po zawodach polski mistrz „pochwalił się” na fejsbuku pamiątką z rywalizacji w Madrycie.

W słabszej serii 800 m, obsadzonej głównie hiszpańskimi zawodnikami, wystąpił Mateusz Borkowski, brązowy medalista Mistrzostw Europy Juniorów z 2015 r. 21-letni zawodnik RKS Łódź wygrał z wynikiem 1:47,75 min. Minimum na Halowe Mistrzostwa Świata (2-3 marca w Birmingham) wynosi 1:46,50.

Daniem głównym mityngu był bieg na 1500 m kobiet. Po udanym występie w Düsseldorfie, na kolejny dobry występ liczyła mistrzyni Europy z Amsterdamu Angelika Cichocka. Faworytką była oczywiście Genzebe Dibaba, polująca na prezent z okazji 27 urodzin.

Etiopka wygrała ze słabszym, jak na nią, wynikiem 4:02,43 min. Tym razem nie był to spektakl jednej aktorki, jak w Karlsruhe, gdzie Dibaba uzyskała najlepszy czas na świecie (3:57,45). Próbowała ją gonić Niemka Konstanze Klosterhalfen. Szarża kosztowała ją mnóstwo sił, ale zajęła drugie miejsce z wynikiem 4:04,72. Angelika Cichocka przekroczyła metę w okolicach 6-7 miejsca, ale do tej pory nie została przez organizatorów sklasyfikowana. Przy jej nazwisku w wynikach wciąż figuruje skrót DNS (did not start), mówiący o tym, że Polka nie brała udziału w biegu.

I jeszcze kilka zdań o starcie Polaków w Madrycie w konkurencjach technicznych. W skoku o tyczce wicemistrz świata Piotr Lisek zajął drugą lokatę z wynikiem 5,80 m. Tuż za nim Paweł Wojciechowski, który jednak skoczył tylko 5,65 m. Mistrz świata z Deagu wciąż walczy o minimum na mistrzostwa w Birmingham. Wracający po kontuzji Robert Sobera nie zaliczył żadnej wysokości.

Wygrał Grek Konstadinos Filippidis, który w kontrowersyjnych okolicznościach (przytrzymał poprzeczkę na stojakach) pokonał wysokość 5,85 m. W klasyfikacji generalnej cyklu IAAF World Indoor Tour prowadzi Piotr Lisek.

W kuli drugi był Michał Haratyk, który pchnął na odległość 20,96 m. Konrad Bukowiecki był szósty (19,48 m), a wygrał lider światowych list Czech Tomas Stanek, który posłał kulę na odległość 21,69 m.

7 miejsce w trójskoku zajęła Anna Jagaciak-Michalska. Jej wynik to 13,53 m, a minimum na mistrzostwa świata wynosi 14,30 m, zatem Polka wciąż walczy o wypełnienie wskaźnika. W Madrycie najlepsza była Rosjanka występująca pod neutralną flagą Wiktoria Prokopienko.

Czwarte zawody w cyklu IAAF World Indoor Tour - 10 lutego w Bostonie.

RZ, Piotr Falkowski

Polecamy również:


Podziel się: