Ben Johnson mógł jednak mówić prawdę?!


W latach 80 był niekwestionowaną gwiazdą sprintów.  Jego pojedynek z Carlem Lewisem był jednym z najważniejszych wydarzeń igrzysk olimpijskich w Seulu.

24 września 1988r. Finał olimpijski biegu na 100 metrów. W blokach startowych 8 zawodników. Ben Johnson, Kanadyjczyk jamajskiego pochodzenia, wystrzelił do przodu. Od startu było jasne, że w tym pojedynku nie będzie miał rywala. Linię mety przekroczył jako pierwszy, z czasem 9.79 sek., nowym rekordem świata. Carl Lewis skończył bieg z wynikiem 9.92.

Radość nie trwała długo. W próbce moczu Bena Johnsona znaleziono stanozolol. Kanadyjczyk stracił olimpijskie złoto, a jego wynik został anulowany. I dopiero tu robi się ciekawie…

Zwycięzcą i mistrzem olimpijskim został automatycznie Carl Lewis, który w tym samym roku trzykrotnie (!) nie przeszedł pomyślnie kontroli antydopingowej. Mógł jednak liczyć na wsparcie Amerykańskiego Komitetu Olimpijskiego. Zresztą, na dopingu przyłapano większość uczestników tamtego wyścigu. Przesunięty na drugie miejsce Brytyjczyk Linford Christie jeszcze w tym samym roku tłumaczył się z zanieczyszczonych próbek.

Tymczasem Johnson, który przyznał się do stosowania substancji zakazanych w roku olimpijskim, utrzymywał, że akurat w Seulu był czysty! Nigdy, przez całe 30 lat, nie zmienił w tej sprawie zdania. Twierdził, że jeśli rzeczywiście w jego organizmie był stanozolol, to znalazł się w nim w wyniku działania konkurencji!

Ten steryd ma formę białego proszku, który łatwo się rozpuszcza. Można go dosypać do solniczki, podać  w napoju, czy w innej formie. Scenariusz Johnsona był zatem możliwy, tyle że… nie do udowodnienia. Za zawartość próbki zawsze odpowiada zawodnik, bez względu na okoliczności.

Po trzech dekadach od igrzysk w Seulu, kanadyjscy dziennikarze na powrót zainteresowali się tematem. Dotarli do raportu z 1988 roku i wykazali, że jest on bardzo niejednoznaczny. Kody próbek są pomieszane, a czasem wręcz zamazane. W raporcie widnieje substancja, której nazwa została następnie przekreślona. Johnson mógł zatem mówić prawdę!

Wyposażony w nowe argumenty kanadyjski sprinter zapowiada, że będzie walczył z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim o przywrócenie mu złotego medalu. A gdy już go odzyska, wystawi na aukcję. Z ceną wywoławczą milion dolarów! Za pieniądze ze sprzedaży chce założyć ośrodek i trenować dzieci na rodzinnej Jamajce.

Źródło i pełne ustalenia dziennikarzy The Star 

IB

zdj. fb/Ben Johnson


Polecamy również:


Podziel się: