Dyrektor Barkley Marathons maszeruje przez Amerykę!


Lazarus Lake, czyli Gary Cantrell to pomysłodawca i dyrektor Barkley Marathons, ultramaratonu znanego z dosyć nietypowych zasad i ogromnej skali trudności. Rzadko ktoś ten bieg kończy, a nawet niewielu dociera dalej niż do drugiej pętli. Cantrell nie szczędził wysiłków, by biegacze na każdym kroku napotykali problemy. W ramach zapisów trzeba pisać esej, nie wiadomo, kiedy bieg się zaczyna, a sygnałem do startu jest zapalony papieros.

Tym razem najbardziej ekscentryczny dyrektor biegu, dał sygnał do startu samemu sobie i wyruszył na trekking przez USA. Rozpoczął 10 maja z Rhode Island i niemal od razu zetknął się z największym problemem jego przedsięwzięcia czyli ruchem ulicznym. Drogi w USA nie były budowane z myślą o pieszych. Cantrell ma więc sporo przygód próbując nie dać się przejechać. Miał również kontakt z policją, która przekonywała go do zejścia z ruchliwej drogi.

Jak każdy ultramaratończyk w tak ekstremalnej podróży, zmaga się również z pogodą i problemami żołądkowymi. Mimo to, codziennie realizuje swój plan. Drogą U20 maszeruje po 14 godzin każdego dnia. Pokonuje w tym czasie trochę więcej niż maraton.

Po niecałym miesiącu marszu, w nogach ma już 721 mil i jest gdzieś w okolicy Cleveland. W pieszej podróży będzie przebywał łącznie ok. 119 dni. Te 4 miesiące codziennego wysiłku, początkowo budziły respekt, dlatego były biegacz i organizator imprez postanowił, że aż do 4 września, będzie się skupiał wyłącznie na jednym dniu marszu, nie myśląc za dużo o skali wyzwania.

Swój trekking zakończy w Newport. Będzie miał już wtedy na koncie ponad 3000-mil (4800 km).

Blog projektu: TUTAJ

IB


A propos Barkley Marathons. W internecie dostępny jest ponownie film "Gdzie sny umierają" ("Where Dreams Go To Die").

Obraz pt. "Gdzie sny umierają"  dokumentuje zmagania Kanadyjczyka Garry’ego Robbinsa z ponad 160-kilometrową trasą z 31,6 km przewyższeń, wytyczoną we Frozen Head State Park w Tennessee. Obie próby były nieudane, ale przy drugim podejściu meta była bardzo blisko. W 2017 r. Robbins z powodu mgły zgubił drogę i pobiegł część trasy w odwrotnym kierunku. Metę osiągnął w czasie czasem 60:00:06. Sześć sekund spóźnienia, ale też ominięcie 2-kilometrowego fragmentu pętli wyeliminowało go z grona finiszerów słynnego biegu.

Dokument, który ukazuje start ale i przygotowania Robbinsa do biegu, wyreżyserował Ethan Newberry.


Polecamy również:


Podziel się: