Dyrektor Biegu Lublinieckiego: „Poprzeczkę zawiesiliśmy sobie naprawdę wysoko!”


Opublikowane w śr., 15/05/2019 - 09:10

3. SATISFASHION Bieg Lubliniecki reklamuje się jako „jedyny taki w okolicy” a jego dyrektor Sebastian Kaczmarczyk zapewnia, że organizatorzy „dbają o szczegóły”. Jak sam przyznaje, jest perfekcjonistą, więc nie wyobraża sobie innej możliwości niż perfekcyjnie zorganizowany bieg. Nawet, jeśli to „tylko dycha”.

Zawodnicy, którzy zdecydują się na start w Lublińcu, mogą liczyć na całą gamę atrakcji, ciekawą trasę, dobre zaplecze, piękny medal i bogate nagrody. Do wyboru mają także kolekcję odzieży z logo imprezy. Jak to możliwe, że stosunkowo niewielki bieg doczekał się takiej oprawy? Spytaliśmy o to dyrektora Sebastiana Kaczmarczyka

Jak narodził się Bieg Lubliniecki?

Pomysł organizacji takiego biegu zrodził się w mojej głowie w połowie 2016 roku. Wraz z KS Mafia Team Lubliniec chciałem zrobić imprezę, jakiej jeszcze w okolicy nie było. Mamy w Lublińcu Wojskowy Klub Biegacza META, który w przeświadczeniu biegaczy organizuje biegi trudne, w większości dedykowane wojskowym. Chcieliśmy zrobić coś dla wszystkich, także dla zwykłego truchtacza z okolicy, bieg, który będzie przystępny, profesjonalny i taki, do którego będzie się chciało wracać.

W tym roku zyskaliśmy sponsora strategicznego firmę SATISFASHION Sp. z o.o., który bardzo nam pomógł. Przy współpracy z UM w Lublińcu oraz pozostałymi sponsorami podnosimy poziom organizacyjny i sportowy imprezy. Staramy się finanse wykorzystać maksymalnie by rozreklamować bieg, dlatego poszliśmy na przykład w kierunku dedykowanej kolekcji odzieży, do której zainspirowały nas inne imprezy, w których bierzemy udział.

Skąd taka dbałość o szczegóły podczas organizacji?

Lubliniec zasługuje na bieg, który będzie jego wizytówką. A skoro ma być wizytówką, to staraliśmy się od początku robić wszystko starannie. Ja sam też jestem perfekcjonistą i muszę mieć wszystko dopracowane w szczegółach. Nie lubię, kiedy coś się nie udaje, wszystko musi być dokładnie zaplanowane. Wobec szerokiej oferty sportowej, nie jest łatwo się przebić. Dlatego do organizacji imprezy podchodzimy w taki sposób, by w kolejnych latach to właśnie Bieg Lubliniecki był tym elementem biegowego kalendarza, od którego biegacze rozpoczną układanie swoich planów.

Przejdźmy zatem do szczegółów, zacznijmy od trasy, która ma być w całości przełajowa…

Składa się z dwóch pętli po 5 km. Bieg odbędzie się na terenie Parku Miejskiego w Lublińcu a jego uroda jest taka, że mieści się pomiędzy drogami krajowymi nr 46 i 11, więc nie było nam dane się rozpędzić, musieliśmy trasę zapętlić. Wszystko rozpocznie się i skończy na Stadionie Miejskim, to dość nowy obiekt, komfortowy, oferujący szatnie, prysznice, krytą trybunę i wiele przestrzeni – co szczególnie ważne dla dzieci. Startujemy zatem z bieżni i wybiegamy na leśne ścieżki. Mają one delikatne elementy trailu: trzeba pokonać lekki podbieg, czasem wąskie ścieżki, przebiegamy mostkiem nad kanałem… nie jest to równa, asfaltowa trasa. Odpowiada za nią Kazik Kordziński z naszego klubu, którego pasją jest dbałość w wyznaczaniu tras. Mierzył ją na mapie, GPS-em oraz kółkiem pomiarowym, więc mam pewność, że to będzie dokładnie 10 km.

Czy w takim razie przeciętny biegacz, który dotąd biegał tylko po asfalcie, poradzi sobie z tą trasą? To dobre miejsce na debiut w przełajach?

Tak! Trasa jest łatwa, te elementy trailowe to takie drobiazgi: zwężenia, korzenie, niewielkie podbiegi. Każdy sobie z tym poradzi. Kończenie pierwszej i rozpoczynanie drugiej pętli na bieżni Stadionu, gdzie zgromadzonych jest wielu kibiców, daje niesamowitego kopa na drugą część trasy.

Jeszcze można się zgłosić?

Tak, mamy Biegi Dzieci i Młodzieży z limitem 200 dzieciaków i Bieg Główny, na który przewidzieliśmy 300 miejsc. Zgodnie z regulaminem 20 maja, zarówno wśród dzieci jak i dorosłych, zweryfikujemy opłaty i usuniemy z listy niepotwierdzone zgłoszenia, zwalniając miejsca dla kolejnych osób. Będzie można się zapisać w dniu zawodów. W tej chwili w Biegu Głównym mamy opłaconych około 240 osób, więc pewnie zakręcimy się koło limitu.

Jest zatem plan, żeby w kolejnych edycjach zwiększyć limit uczestników?

To jest dobre pytanie. Rok temu mieliśmy także limit 300 osób i zastanawialiśmy się czy i o ile go zwiększyć. To nie jest proste, bo na przykład inwestujemy w dobrej jakości medale, w cenne nagrody, w dobrej jakości jedzenie, atrakcje dla dzieci. Rok temu bieg ukończyło 217 biegaczy, pierwszą edycję biegu 186. Musimy kupić 300 medali plus naddatek. Jeśli nie przyjdzie sto osób, to my musimy sto medali wyrzucić albo oddać a to konkretna strata.

To samo dotyczy kwestii gastronomicznych i wielu innych. W tym roku pierwszy raz mamy komfort, bo sponsor zabezpieczył nas finansowo i pozwoliliśmy sobie na utrzymanie limitu, zwiększyliśmy nakłady na reklamę i liczymy, że odwiedzi nas dużo więcej osób niż w poprzednich edycjach. Dzięki temu też dołożyliśmy nagrody finansowe, będzie zabezpieczenie medyczne na trasie, prawdopodobnie także ubezpieczenie dla wszystkich uczestników. Na razie sprawdzamy jak to wyjdzie. Zmieniliśmy też termin i szukamy takiego naszego miejsca w kalendarzu. Za rok pewnie zostaniemy w tym samym terminie i przy podobnym limicie uczestników.

Czyli nie macie aspiracji, żeby stworzyć z tej imprezy ogromny bieg z imponującą liczbą uczestników?

Raczej nie. To jest bieg „tylko na 10 kilometrów” i to jeszcze z trasą przełajową, czyli bez atestu. Myślę, że trudno będzie uzyskać tutaj więcej niż 500 osób. Poza tym jest sporo imprez wokół. A przede wszystkim chcemy pozostać biegiem kameralnym, dobrze zaopatrzonym i przygotowanym, ale nadal kameralnym, taką fajną alternatywą dla biegaczy zmęczonych kwietniowymi masówkami.

Skoro już mowa o dobrym zaopatrzeniu… Od początku podnieśliście poprzeczkę bardzo wysoko, oferując świetnie przygotowany bieg z mnóstwem "świadczeń". Czy w takiej sytuacji da się jeszcze czymś zaskoczyć w kolejnych edycjach?

Po drugiej edycji znajomy powiedział mi, że tak wysoko zawiesiliśmy sobie poprzeczkę, że trudno będzie nam utrzymać ten poziom. Profesjonalny spot video po biegu, piękna kolorowa ścianka sponsorska... to nie są elementy często spotykane w „małych biegach”. Dbam osobiście o każdy szczegół i zajmuje mi to naprawdę sporo czasu. Dziękuję tutaj Prezesowi Zbyszkowi i reszcie ekipy KS Mafia Team Lubliniec, którzy bardzo mi pomagają.

Cały czas staramy się coś ulepszyć. Rok temu na przykład były dwa punkty z wodą, ktoś powiedział, że przydałby się jakiś po drodze… Czemu nie? W tym roku będą trzy punkty a może i kurtyna wodna. Sprawdziliśmy skrzynkę mailową i staramy się reagować na wszystkie uwagi. Poprzednio mieliśmy 150 miejsc w biegach dla dzieci, chętnych było więcej. Wiem, że są biegi, w których organizatorzy zapisują ponad limit, ale później na mecie dzieci nie dostają medalu. My nie chcemy dopuszczać do takich sytuacji, kiedy ktoś odchodzi z naszego biegu niezadowolony. Dlatego w tym roku zwiększyliśmy limit, każdy dzieciak otrzyma medal, wodę z logo sponsora tytularnego, coś słodkiego, lody, watę cukrową, lemoniadę, oraz możliwość skorzystania z atrakcji przygotowanych przez Przedszkole Artystyczne w Lublińcu oraz Klub Piłkarski LKS Sparta Lubliniec. Przyjdźcie do nas z dziećmi!

Biegi dla dzieci, nagrody finansowe, trzy punkty z wodą na krótkiej trasie, dedykowana kolekcja odzieży, piękny medal, posiłek i deser… czy jeszcze czymś można zaskoczyć uczestników?

Tak. Dzień przed biegiem planowany jest panel dyskusyjny, którego gościem specjalnym będzie Kamil Leśniak. Szczegółów szukajcie na profilu biegu oraz na www.bieglubliniecki.pl. Przygotowaliśmy też sporo atrakcyjnych nagród do rozlosowania, więc warto zostać do końca.

W takim razie pozostaje tylko pobiec! Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała KM


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce