"Gonić? Świetna motywacja!" Szóstka na „piątkę” w Dąbrowie Górniczej [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 12/05/2019 - 18:12

W Dąbrowie Górniczej odbyła się dziewiąta edycja Szóstki Pogorii. Była to Szóstka na piątkę… i nie chodzi tylko o dystans. Od jakiegoś czasu bieg odbywa się na pięciokilometrowej trasie, choć jego nazwa nawiązuje do pierwotnej, okrążającej zbiornik wodny Pogoria III. Na piątkę zasłużyła sama impreza, zarówno jej organizacja, jak i sama idea.

Szóstka Pogorii to jedna z bardzo niewielu imprez ze startem indywidualnym. Taki zdarza się najczęściej w biegach po schodach lub etapowych, gdzie o czasie startu decyduje strata do lidera z poprzednich etapów (jak w Iron Run podczas Festiwalu Biegowego). Organizatorzy, czyli Stowarzyszenie Pogoria Biega, zdecydowali się na tę nietypową formułę i… trafili w dziesiątkę. Choć wydłużył się czas trwania samej imprezy (start ponad 300 osób w odstępach 15 sekund trwa sporo), zyskała ona wyjątkowy charakter.

Dla większości uczestników bieg jest nie tylko szansą, by zmierzyć się ze swoimi słabościami i głową, ale też okazją do ustanowienia nowej życiówki. Okazuje się też, że zawodnicy mimo startu indywidualnego, wcale nie zostają na trasie sami. Przeciwnie, mogą liczyć na mocny doping tych, którzy są jeszcze w kolejce do startu oraz biegaczy, którzy już ukończyli rywalizację i czekają na ostateczne wyniki. Te również wywołują sporo emocji, bo zwycięzca jest znany ze stuprocentową pewnością dopiero, kiedy ostatni zawodnik dobiegnie do mety. W międzyczasie pozycja lidera przechodzi wielokrotnie z rąk do rąk… albo z nóg do nóg.

Ostatecznie zachował ją Sosnowiczanin Andrzej Nowak, który pokonał 5 km na brzegu Pogorii III w czasie 15:47. Drugie miejsce zajął Paweł Szymański z Katowic z czasem 16:27 a podium dopełnił Artur Rosiński z Rudy Śląskiej (16:40).

Wśród pań najszybsza była Dąbrowianka Monika Hangiel, która ukończyła bieg w czasie 19:39. Na drugiej pozycji uplasowała się Agata Hilaszek z Siemianowic Śląskich (20:49) a na trzeciej Roksana Darsicka-Mączka (21:13).

Jak indywidualna formuła zawodów podoba się ich uczestnikom? - Taka formuła sprzyja dobrym wynikom. Widzi się rywali przed sobą i to jest świetna motywacja, żeby ich dogonić – ocenia Grzegorz Kowalski. - Dzisiaj biegało się naprawdę dobrze, pogoda sprzyjała, bo nie było za ciepło. Była okazja do poprawy wyników, udało się pobiec o trzy minuty lepiej niż przed rokiem, więc jestem zadowolony.

- To motywujące, kiedy widzi się przed sobą jakiegoś zawodnika. Aż chce się przyspieszyć i go wyprzedzić. A potem ma się tę świadomość, że on jest tam gdzieś za plecami i trzeba biec tak szybko, żeby nie dać się wyprzedzić – powiedziała Zdzisława Wojsa. – Startowałam tutaj drugi raz, bo to super impreza i prawie u mnie w domu, jestem z Dąbrowy. Dzisiaj biegło się bardzo przyjemnie, nie padało, było chłodno.

Formuła sprzyjała nowym rekordom życiowym: - Pobiegłem dzisiaj swoją życiówkę, poniżej 21 minut, jestem bardzo zadowolony – cieszył się Tomek Eisler. - To zupełnie inna formuła zawodów niż pozostałe. Nie jest lepsza ani gorsza, to po prostu coś innego, takie uzupełnienie sezonu. Chociaż o życiówkę trudniej, kiedy nie można się ścigać z innymi osobami. Za to trasa bardzo ciekawa, płaska, z ładnymi widokami nad jeziorem. Dzisiaj było pusto z racji pogody, ale za to sprzyjała ona biegaczom. I życiówkom.

Pełne wyniki TUTAJ

KM

fot. KM / Dariusz Cupiał


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce