Już był w ogródku, już witał się z gąską [WIDEO]


Słynne wersy Adama Mickiewicza przychodzą na myśl, gdy ogląda się decydujący fragment Mistrzostwa Świata w pięcioboju nowoczesnym. Reprezentant Francji pewnie już zmierzał po wygraną, gdy rzutem na taśmę wyprzedził go Brytyjczyk.

Mistrzostwa rozegrane zostały w Meksyku na wysokości 2200 m n.p.m. W ostatniej konkurencji, czyli biegu na 3000 m połączonego ze strzelaniem, doszło do zaciętej walki o wygraną. Znawcy tej dyscypliny mówią, że to najbardziej emocjonujący pojedynek w historii pięcioboju nowoczesnego.

Francuz Valentin Prade przebijał się z 14. miejsca zajmowanego po czterech konkurencjach. Prowadzenie objął na ostatnim okrążeniu, wyprzedzając Ukraińca Pawła Tymoszenko i Brytyjczyka Jamie Cooke. Gdy wychodził z ostatniego zakrętu, kibice byli pewni, że to on zostanie mistrzem świata. Był zresztą o tym przekonany również sam zawodnik, bo tuż przed metą unosił pięść w geście radości.

Broni jednak nie składał atakujący z trzeciej pozycji Jamie Cooke. Brytyjczyk najpierw spokojnie minął zawodnika z Ukrainy, a potem popisał się iście sprinterskim finiszem. Dzięki czemu wyrwał złoto Francuzowi wyprzedzając go o zaledwie o 0,03 s. Na metę obaj wbiegli ciesząc się z wygranej, ale zwycięzca mógł być tylko jeden.

Oczywiście to nie pierwszy przykład w historii pokazujący, że cieszyć się trzeba umieć i to nie tylko z małych rzeczy.

RZ

Polecamy również:


Podziel się: