Maraton w Hongkongu: Był drugi ale myślał, że wygrał


Opublikowane w ndz., 17/02/2019 - 12:59

Maraton w Hongkongu zakończył się rekordami trasy i małym nieporozumieniem.

Barnabas Kiptum, który przed rokiem zakończył ten bieg na 3. miejscu szybko ruszył do przodu i zniknął z pola widzenia rywali samotnie zmierzając do mety. Wstęgę przeciął z wynikiem 2:09:21, o dwie sekundy gorszym od swojej ubiegłorocznej życiówki z Buenos Aires, ale wystarczającym, by ustanowić nowy rekord trasy.

O Kenijczyku... zapomniał Dawit Wolde (na zdjęciu). Etiopczyk do ostatniej chwili walczył - jak sądził - o zwycięstwo. Za jego plecami napierali rywale, nie dając mu chwili wytchnienia. Wolde sprintem wbiegł na metę z czasem 2:11:11, zaledwie o sekundę wyprzedzając innego Etiopczyka Tsegaye Getachew Tadese.

Jeszcze odbierając medal Wolde sądził, że jest zwycięzcą. Tymczasem Barnabas Kiptum był już dawno na mecie.

Dawit Wolde musiał się zadowolić drugim miejscem. W rozmowie z serwisem SCMP zaznaczył, że chociaż naprawdę uważał, że wygrał, to z samego wyniku jest zadowolony. Wolałby większą nagrodę i laury triumfatora, ale najważniejsze było dla niego, że poprawił swoją lokatę sprzed roku. W 2018 Wolde zajął tu dalekie 16. miejsce. Wtedy biegł z kontuzją. Teraz ma nadzieję, że organizatorzy zaproszą go za rok, by mógł jeszcze raz stoczyć bój o zwycięstwo, tym razem bez pomyłek.

O żadnych pomyłkach nie było mowy w rywalizacji pań. Volha Mazuronak, mistrzyni Europy w maratonie, uczestniczka wielu polskich biegów, m.in. trzecia na mecie Koral Półmaratonu na Festiwalu Biegowym w Krynicy w 2014 r., w Hongkongu nie miała sobie równych Ustanowiła nowy rekord trasy z czasem 2:26:13 i o 4 minuty wyprzedziła drugą na mecie Eunice Chebichi Chumba z Bahrajnu. Podium pań uzupełniła Jemila Wortesa Shure z Etiopii z czasem 2:32:06.

IB


Polecamy również:


Podziel się: