Pięciomaraton dla małego Alana. Akcja łódzkich biegaczy [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 20/05/2019 - 08:50

Pięć maratonów w pięć dni postanowił przebiec łódzki biegacz Michał Karwowski, by zebrać jak najwięcej środków na leczenie i rehabilitację małego Alana Kameckiego – synka swojego kolegi z pracy. Wyczynu tego dokonał na dwukilometrowej tartanowej ścieżce biegowej w łódzkim Parku im. J. Piłsudskiego (Parku na Zdrowiu) w dniach 13-17 maja. Tak nam opisał swoją akcję w imieniu potrzebującego chłopca:

„Chciałbym tylko przejść przez park! Pomóż mi 17 listopada kończę 7 lat. Niestety nie mogę bawić się z innymi dziećmi, bo jestem bardzo ciężko chory. Tata tłumaczy, że od urodzenia mam wadę serca w postaci HLHS, skłonności do padaczki, a w dodatku poważne kłopoty z oddychaniem (tracheostomia). Codziennie patrzę na zdrowe, radosne dzieci, które swobodnie grają w piłkę, spacerują z rodzicami w słoneczne dni albo po prostu dobrze bawią się w domu. A ja bym chciał tylko przejść przez park! O własnych siłach, z rozłożonymi rękami i wielkim uśmiechem na twarzy!

Na razie nie mogę tego zrobić - oprócz leków potrzebuję miesięcznie 2 000 złotych na specjalną rehabilitacje wykonywaną w domu. Na razie grupa dobrych ludzi, sportowców i amatorów, obiecała mi przebiec park za mnie - przez pięć dni z rzędu zmierzą się w Łodzi z pełnym maratonem (!) i dołączyć do nich może każdy - w ten sposób moi przyjaciele chcą nagłośnić moje marzenie - wspólne bieganie z innymi dziećmi i z rodziną. Każdy też może choć drobną kwotę wpłacić na konto podane na stronie pomagam.pl

Bardzo proszę wszystkich o wsparcie - czasem trzeba dobrego serca u wielu ludzi, by móc spełnić takie zwyczajne marzenie. Jeśli kiedyś zobaczycie mnie na spacerze – to może się odbyć dzięki Wam! Dziękuję!”

Michał z przyjaciółmi biegali w deszczu i słońcu, w temperaturach od 10 do ponad 20 stopni. Maratony wychodziły w średnim czasie nieco ponad 4 godzin. Niektórzy przebiegli z nim cztery, albo nawet wszystkie pięć królewskich dystansów. Spotkaliśmy się z nim podczas jego ostatniego maratonu, na cztery okrążenia pętli, czyli 8 km przed końcem przedsięwzięcia.

– Czuję się bardzo dobrze, wciąż jest siła mimo ogólnego zmęczenia! – zapewniał. – Towarzystwo dopisuje, co też bardzo pomaga. Przez całe pięć dni zjawiało się po dziesięć do kilkanastu osób dziennie, żeby ze mną pobiegać. Najbardziej zasłużyli się Piotr Pazdej, który przebiegł wszystkie pięć maratonów, a także Marcin Ubych, pokonując cztery, no i jego brat Mariusz. Niezastąpiony Krzysiek Czerski też zrobił piątkę dzień po dniu, tylko zaczął kilka dni wcześniej, kończąc w ostatni wtorek. Ogromną pomoc dostałem też od Przemka Stupnowicza, który zrobił z nami pierwszy maraton, a w następnych nam dzielnie pomaga i nas wspiera.

Czy nasz bohater ostatniej akcji planuje w najbliższym czasie jakieś ultra-wyzwania? – Na razie nie mam dłuższych celów startowych – stwierdził krótko. – Może coś się urodzi w najbliższym czasie.

Wspomniany przez niego Piotr Pazdej ukończył ostatni maraton w imponującym jak na piąty dzień z rzędu czasie 3:47. – To były dwa cele w jednym – opowiedział nam. – Ten charytatywny dla Alanka, połączony z treningowym. Chciałem przy okazji złapać trochę kilometrażu i nadrobić słabo przepracowaną zimę. Mój trener Roman Elwart (reprezentant Polski w biegu 24-godzinnym – red.) się zgodził. Moim startem docelowym jest 12-godzinny bieg na bieżni u Augusta Jakubika w Katowicach na początku lipca.

Strona akcji na facebooku: TUTAJ

Datki na rehabilitację Alana można wpłacać poprzez stronę zbiórki: TUTAJ

KW


Polecamy również:


Podziel się: