Sam Chelanga kończy karierę i wstępuje do armii


Amerykański biegacz kenijskiego pochodzenia poinformował w mediach społecznościowych, że zawiesza buty na kołku. Zdolny i wciąż młody długodystansowiec zmienia kierunek swojej kariery zawodowej, którą będzie kontynuował w wojsku.

Sam Chelanga posiada szósty czas w historii amerykańskiego półmaratonu - w styczniu tego roku pobiegł 21,097 km w Teksasie w czasie 1:00:37. Dwa miesiące później zafiniszował na 14 miejscu podczas MŚ w półmaratonie w Walencji. Do dziś pozostaje rekordzistą NCAA w biegu na 10 km (27:08.49 w 2010 r., w tamtym biegu wynik 27:10 zanotował Galen Rupp).

Chelenga wiele razy potwierdzał swoje rosnące aspiracje w biegach ulicznych, wykraczające daleko poza rolę pacemakera w słynnej próbie maratońskiej #Braking2, a nawet wyniki swojego brata, Joshuy Chelangi (maratońska życiówka 2h07’). Jednak na początku lipca, tuż po mistrzostwach USA w biegu na 10 km w Atlancie w których wywalczył wysokie czwarte miejsce, zaskoczył swoich kibiców. Mimo wciąż młodego wieku 35 lat ogłosił, że kończy z profesjonalnym bieganiem.

Jak pisze Chelanga, pod koniec miesiąca wstąpi do US Army i - docelowo - zostanie oficerem. Niebawem przejdzie podstawowy kurs w Fort Jackson w Południowej Karolinie, a juz 15 grudnia dołączy do studentów szkoły oficerskiej w Fort Benning w Georgii.

Popularny w USA serwis dla biegaczy letsrun.com, a wraz z nim kibice, zastanawiają się nad motywami decyzji Chelengi. Dlaczego właśnie teraz, u progu maratońskiej kariery, prawdziwych sukcesów, które musiały przyjść. Ten odpowiada krótko – „zrobiem już wszystko co miałem do zrobienia w bieganiu”, „dostałem od biegania więcej niż oczekiwałem”. Przyznaje, że wciąż czuje się młodo, ma w sobie pokłady niespożytkowanej energii, które teraz, już w wojsku, chce spożytkować.

Co ciekawe, pod koniec pierwszej dekady XXI wieku Chelenga nie wybrał wojska by uzyskać amerykańskie obywatelstwo (co stało się ostatecznie w 2015 r.). A był do tego namawiany. Gdy kończyła mu się zielona karta, podpisał kontrakt z nike. Z łyżwą na koszulce biegał 6 lat i pod koniec ubiegłego roku zakończył współpracę z teamem z Oregonu, choć ten chciał ją przedłużyć. Już wtedy musiał wiedzieć co będzie robił od lata tego roku – służyć nowej ojczyźnie, jako Amerykanin, dumny mąż i ojciec.

O swoich korzeniach nie zapomina, marzy o modernizacji szpitala, w którym zmarł jego ojciec. Podczas biegowej kariery regularnie wysyłał filtry wody w rodzinne strony. Pomaganie krajanom było zresztą jednym z jego priorytetów podczas biegowego zawodowstwa.

Źródło: LetsRun.com


Polecamy również:


Podziel się: