Słoneczny, bardzo wietrzny Gdańsk na Piątkę [ZDJĘCIA]


Blisko 400 osób ukończyło Gdańsk na Piątkę, bieg na dystansie 5 km poprzedzający niedzielny bieg maratoński, organizowany w stolicy polskiego Wybrzeża po raz czwarty. 

Na dość krętej trasie wytyczonej wokół i w okolicy zbudowanego na Euro 2012 bursztynowego stadionu Arena Bałtycka biegaczom towarzyszyło piękne słońce i... jak to nad morzem, silny wiatr. Szczególnie dawał się we znaki, wiejąc w twarz, na 3 i 4 kilometrze.

- Cieszę się z wygranej - mówił na mecie Marcin Spustek, reprezentujący klub MKS Truso Elbląg i grupę Kalenji Runners, który Gdańsk na Piątkę wygrał drugi raz z rzędu.

- Szkoda, że tak wiało, bo wynik mógłby być znacznie lepszy. Zacząłem bardzo mocno, kolejne kilometry w 3:05, 3:08 i znów 3:05, co pokazuje, że stać mnie w tym sezonie na złamanie 32 minut na 10 km, co otworzy mi drzwi do największych biegów w Polsce.

Czas Marcina to 16:04, a wygrał i tak zdecydowanie, o ponad minutę wyprzedzając ultrasa z Torunia Witolda Orcholskiego (17:06) i Tomasza Jankowiaka z gdańskiej grupy byłego znakomitego maratończyka Radosława Dudycza (17:21).

Furorę zrobiła Marta Łagownik. Gdańszczanka wpadła na metę jako czwarta (!), w czasie 17:35. Na kolejne panie czekaliśmy nieco dłużej: Zuzanna Głombiowska z Gdyni finiszowała z wynikiem 19:47, a Katarzyna Lipnicka z Ostródy - 21:01.

26 minut i 53 sekundy zabrało pokonanie 5 kilometrów Marcinowi Kaczmarkowi. Dla byłego piłkarza, a potem trenera drużyn ekstraklasy (Lechii Gdańsk, Pogoni Szczecin i ostatnio Wisły Płock) bieganie nie jest obce.

– Nie jestem teraz w formie, dlatego wystartowałem tylko na 5 km. Ja już swoje w życiu wybiegałem, teraz maraton byłby dla mnie wysiłkiem ekstremalnym, wymagającym bardzo długiego, żmudnego przygotowania – mówił syn Bogusława Kaczmarka, niegdyś asystenta selekcjonera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera. – Jestem szczęśliwy, że w moim mieście dzieją się takie piękne imprezy, to pokazuje, jak bardzo Gdańsk ostatnio się rozwinął i jak europejskim ośrodkiem się stał.

Na trasie nie brakło grup biegaczy ubranych w jednakowe stroje, reprezentujących kluby, stowarzyszenia, grupy biegowe czy firmy. Jedną z najliczniejszych była 19-osobowa ekipa w brązowych koszulkach z gdańskiego Hotelu Almond.

– Żeby wspólnie przyjechać na start wynajęliśmy 3 busy – śmieje się szefowa grupy, dyrektorka hotelu w dzielnicy Dolne Miasto Lucyna Waruszewska. To od niej wszystko co biegowe się w Almondzie zaczęło. – W tym roku nie ma działu, z którego w biegach 4. Gdańsk Maratonu nie uczestniczyłaby choć jednak osoba. Jeszcze wczoraj start w „piątce” deklarowała nawet koleżanka z księgowości, która jest w piątym miesiącu ciąży. Ostatecznie jednak, z rozsądku, zrezygnowała – zdradza szefowa hotelu.

Oprócz biegu na 5 km, w sobotę wokół hali Amber Expo odbyły się jeszcze biegi dzieci na dystansach 100-1500 m z udziałem kilkuset milusińskich.

Niedziela będzie stała pod znakiem maratonu. Indywidualnie dystans 42,195 km pokonają ponad 2 tysiące biegaczy, ponad 600 kolejnych wystartuje w maratońskiej sztafecie.

Start – o 9:00 (maraton) i 9:15 (sztafeta) na ulicy Żaglowej, przy Arenie Bałtyckiej. W Amber Expo będą też trwały maratońskie targi, na których znajdziecie stoisko 9 Festiwalu Biegowego. Mamy na nim dla Was atrakcyjną promocję – możecie zapisać się na start w Krynicy (7-9 września) z 30-procentową zniżką. Zapraszamy!

Piotr Falkowski


Polecamy również:


Podziel się: