Stracił pracę przez nieobyczajne zachowanie na treningu


64-letni Australijczyk został sfotografowany na gorącym uczynku, gdy podczas treningu załatwiał nagłą potrzebę fizjologiczną. Nie szukał toalety, wystarczył mu chodnik pod czyimś blokiem. Teraz jego zawodowa kariera wisi na włosku.

Sytuacja wydarzyła się w mieście Brisbane. Fotografia to efekt zorganizowanej akcji sąsiadów, którzy połączyli siły. Mieli już dość tego, że ktoś regularnie zanieczyszcza ich trawniki i chodniki. Jak policzyli, w ciągu ostatniego roku aż 30 razy natknęli się na ekskrementy. Nazywali go „poo jogger”.

Do poszukiwań zakały wykorzystano... aparat noktowizyjny. W końcu udało się. Andrew Douglas Macintosh został przyłapany na gorącym uczynku. Zrobiono mu zdjęcie i sprawę zgłoszono na policję. Postawiono mu zarzut naruszanie ładu publicznego.

Jak się okazało, wypięte pośladki z fotografii nie licują z powagą piastowanego stanowiska. Biegacz pełnił bowiem ważną funkcję w dużej grupie inwestycyjnej. Lokalne media informują, że sam już zrezygnował ze stanowiska. Spółka oświadczyła, że jest rozczarowana rzekomymi incydentami dotyczącymi pana Macintosha, ale nadal będzie udzielać mu wsparcia i niezbędnej pomocy.

Mężczyzna jest też członkiem rady doradczej Rady Miasta, ale miejscu urzędnicy nie odnieśli się (jeszcze?) do sprawy.

W tym tygodniu sprawa trafiła do sądu, ale została odroczona. Zdaniem mediów, prawdopodobnie zapadnie decyzja o wycofaniu zarzutów.

RZ

fot. Steve Smith via NZ Herald


Polecamy również:


Podziel się: