Ten Bal to tak naprawdę Prowokacja [ZDJĘCIA]


Biegacze nie zawiedli ani razu: od stycznia do grudnia stawiali się tłumnie na starcie Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej. Nie mogło być inaczej podczas ostatniego, trzynastego etapu cyklu, czyli Balu Zwycięzców. Choć tym razem kolorowe koszulki biegowe zamienili na eleganckie sukienki i koszule a sportowe buty na szpilki i lakierki. Mimo to niektórzy pod koniec byli nie mniej zmęczeni niż na mecie biegu. Cały wieczór spędzili na parkiecie…

Bal Zwycięzców to idea, która w Gliwicach sprawdza się już od pierwszej edycji cyklu, czyli od czterech lat. Zaproszenie, wraz z osobą towarzyszącą, otrzymują wszyscy, którzy wystartowali chociaż raz. Przychodzą jednak głównie stali bywalcy, zwłaszcza ci, którzy mogą z dumą odebrać upragnioną statuetkę Biegnącej Prowokacji. To okazja do tego, by poznać się trochę lepiej, wspólnie bawić i… umówić na kolejne zawody. Niezmiennie eleganckie kreacje wywołują zaskoczenie na twarzach rywali z trasy biegowej a czasem utrudniają wzajemnie rozpoznanie się.

W tym roku Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa sprowokowała do walki z lenistwem (takie jest jej hasło przewodnie) łącznie 1180 osób. Większość z nich pojawiła się zawodach więcej niż raz. 250 zawodników spełniło warunek konieczny do otrzymania statuetki, czyli startowało co najmniej 9 razy. Na złotą statuetkę za 12 startów zasłużyło 57 osób, srebrną (11 startów) 144 a na brązową (9 lub 10 startów). Rekordzista, Marek Niewiadomski, nie tylko wystartował dwanaście razy w minionym roku, ale nie opuścił ani jednej Prowokacji od początku jej istnienia! To daje 48 startów. I z pewnością na tym się nie zakończy, bo przecież kolejna Prowokacja rusza już za dwa tygodnie…

Najmłodszy z uczestników Prowokacji, którzy odebrali statuetki ma… 16 miesięcy. Tymoteusz Styczeń leśną trasę pokonywał w wózeczku, w towarzystwie taty Leszka. Dwukrotnie przebiegli półmaraton, raz zajęło im to 1:39:19. W tym czasie mama maszerowała z kijami. Czasem zaliczali w trójkę jedno honorowe okrążenie.

– Tak naprawdę tylko ja miałam chodzić z kijami a żeby zapisać Tymka zachęciła nas w marcu koleżanka. Stąd Tymek ma 9 a ja 10 startów. Trochę się obawialiśmy z mężem, bo pogoda była różna, ale na szczęście nasz synek przetrwał w zdrowiu całą przygodę – opowiadała podczas balu Hanna Styczeń, mama Tymoteusza. – Statuetka bardzo mu się spodobała a nas ucieszyła głównie jej trwałość, bo Tymek zapoznawał się z nią dość energicznie – śmiała się.

– Oczywiście planujemy kolejne starty, w tym roku Tymek będzie sam próbował przemierzać kawałki trasy. Uważamy, że taka impreza to świetna przygoda dla całej rodziny i trochę żałujemy, że nie ma takiej u nas w Zabrzu.

Start w tegorocznej, piątej już edycji, zapowiadali wszyscy wyróżnieni statuetkami. Prowokacja tak bardzo wrosła w życie części z nich, że nie wyobrażają już sobie roku bez tej imprezy. – Prowokacja bardzo wiele zmieniła w moim życiu – przyznaje Janusz Dadaś. – Otworzyłem się na ludzi, zacząłem bardziej wierzyć w siebie. Tutaj zrobiłem swój pierwszy maraton. Przez to co oni robią, to również i ja zacząłem udzielać się charytatywnie. Poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi i jeszcze udało mi się sprowokować do aktywności kilkoro znajomych.

KM

Polecamy również:


Podziel się: