Wygrał Brubeck Iron Run, ale "nie jest tak mocny jakby sobie życzył". Pora na „ważną życiową decyzję”


Artur Jendrych, chociaż drugi raz z rzędu wygrał Brubeck Iron Run na 9. TAURON Festiwalu Biegowym, uważa, że jest tylko biegaczem – amatorem. I to w dodatku nie tak mocnym, jak by sobie tego życzył

- Nie posiadam nadzwyczajnego organizmu. Moje parametry nie pozwalają na spektakularne wyniki tam, gdzie potrzebna jest wytrzymałość. No i nie prezentuję jakiegoś zawodowego poziomu - mówił nam tuż po zakończeniu ostatniego biegu festiwalwoej etapówki triumfator kat. do 39 lat i nieoficjalnej kat. open.

Aneta Ściuba, Artur Jendrych i Radosław Ślaski wygrywają Brubeck Iron Run 2018 [ZDJĘCIA]

W zeszłym roku zwycięstwo naszego bohatera było dla wielu zaskoczeniem. W tym roku obroniony tytuł zwrócił uwagę wielu biegaczy. Chociaż Artur prowadzi swój profil na Facebooku, rzadko dzieli się informacjami ze swojego życia. Nam zgodził się jednak opowiedzieć trochę o sobie.

Od jak dawna biegasz?

Artur Jendrych: Od dawna, chyba jakieś 16 lat, ale na początku nie znalazłem dla siebie właściwej konkurencji. Zaczynałem na stadionach i raczej krótkie biegi - 1000m, 3000m. Muszę przyznać, że nie byłem rokującym zawodnikiem, robiłem przeciętne czasy, ale pojawiła się miłość do biegania i starałem się systematycznie poprawiać swoje możliwości, aż poszedłem na studia. Tam zainteresowałem się ergometrem wioślarskim i bieganie trochę z tym przegrało. Wróciłem do niego po studiach, ale koncentrowałem się raczej na 5 i 10 km.

W ultra zadebiutowałeś w 2016 r. Jak do tego doszło?

W grudniu 2015 r. zadzwonił do mnie kolega i zapytał, czy pobiegnę z nim Rzeźnika. Nie widziałem, co to jest. Wyjaśnił, że pobiegniemy 80 km w parze, a moim najdłuższym dystansem wtedy był półmaraton. Musiałem inaczej trenować, ale przygotowania do ultra ciężko było połączyć z pracą. Biegałem po 100 km w tygodniu. Kolega zasugerował, żeby najpierw zrobić maraton. Tak zrobiłem. Najpierw leśny, który wygrałem, a później Maraton Lubelski, który zrobiłem w czasie około 2h51’. Wtedy okazało się, że do tego Rzeźnika… potrzebuję szybszego partnera.

I tak pobiegłeś z Cezarym Bednarzem.

Tak, to mój przyjaciel i świetny biegacz, który najlepiej czuł się na dystansie półmaratonu. Zakończyliśmy rywalizację na 16. pozycji. Jak na debiut chyba nieźle nam poszło, ale po drodze było dużo emocji. Mimo to, nadal się przyjaźnimy, a niedługo będę świadkiem na jego ślubie.

Przekonałeś się tam do ultra?

Pojawiła się we mnie myśl, by nie tłuc tej ulicy i przenieść się na górskie ultra. Tyle że mieszkam w Lublinie i tych gór tam nie jest za dużo, więc żeby móc startować w takich zawodach, zrezygnowałem z pracy w Polsce. Wyjechałem do Szkocji. Tam trenowałem w górach. Robiłem 2 treningi dziennie, często była siłownia. Przygotowywałem się do szkockiego Spartan Race Ultra, w którym trzeba pokonać 80 przeszkód. Zająłem tam 2. miejsce.

No i wygrałeś Iron Run w 2017 r.

Tak, i bardzo się z tego cieszyłem. Wiem, że nie można spocząć na laurach, trzeba cały czas pracować, udoskonalać się, jeśli ma się nadzieję na dobry poziom amatorski... W zeszłym roku dla wielu osób było zaskoczeniem, że tu wygrałem. W tym roku pomogło doświadczenie. Zwłaszcza, że do końca lipca nie wiedziałem, czy wystartuję w Krynicy. Musiałem podjąć decyzję, czy chcę rozpocząć naukę w studium oficerskim we Wrocławiu.

Będziesz kontynuował karierę wojskową?

No właśnie, po odbyciu szkolenia przygotowawczego, doszedłem do wniosku, że się w tym nie odnajduję. To nie jest dla mnie. Mogłem się więc zapisać na Brubeck Iron Run. Ale… w wojsku trochę inaczej się ćwiczy, było za mało biegania. Odczułem to robiąc maraton. Musiałem więc szybko znaleźć sposób, by odzyskać formę i się przygotować. Wszystkie treningi układam sam. Musiałem to sobie poukładać w głowie.

Jakie masz teraz plany biegowe?

Powoli dociera do mnie, że mógłbym spróbować coś zrobić w nietypowych, niszowych biegach, ale to jest kwestia przyszłości. Na razie myślę, że może mógłbym pobiec 150 km Ultra Łemkowynę. Chciałbym to zrobić z Michałem Tyburkiem, który wygrał Rzeźnika Ultra w zeszłym roku. Dobrze byłoby się czegoś nauczyć od doświadczonego kolegi.

Nie kontynuujesz kariery wojskowej, wróciłeś na dobre ze Szkocji. Co teraz planujesz?

Za każdym razem, właśnie po Iron Run, podejmuję jakąś ważną życiową decyzję. Wydaję mi się, że i tym razem tak będzie, chociaż jeszcze za wcześnie, by o tym mówić.

Poleciłbyś takie biegi jak Iron Run?

Zdecydowanie, ale trzeba się do nich dobrze przygotować. Oprócz dobrego przemyślania logistyki, polecam zrobienie kilku treningów na zmęczeniu. Trzeba sobie uświadomić, że to nie są trzy dni, tylko 9 biegów w 48 godzin.

Wrócisz za rok?

Właśnie sobie żartowałem z Radkiem Ślaskim, który wygrał kategorię powyżej 40 lat, że powinniśmy wrócić i każdy bieg ukończyć trzymając się za ręce!

Rozmawiała Ilona Berezowska

Partner tytularny konkurencji:

Partner konkurencji:

Polecamy również:


Podziel się: