Zakręcony Bieg SGGW. Wróciła na stare śmieci i... [ZDJĘCIA]


Kręta, przełajowa trasa oraz żar lejący się z nieba. To tylko część z „atrakcji” czekających na uczestników Biegu SGGW, który odbył się dziś w Warszawie. Impreza rozpoczęła kolejną edycję Pucharu Króla.

Po dwóch latach Puchar Króla Jana III Sobieskiego musiał opuścić Pola Wilanowskie. Ma to związek z budową Południowej Obwodnicy Warszawy. Miejsce w którym do tej pory rozgrywano biegi przypomina już plac budowy.

W sobotę uczestnicy spotkali się na Ursynowie, a dokładniej na terenie starego kampusu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Okolice te okazały się idealne do przeprowadzenia ciekawego biegu przełajowego. Kusiły też bezpłatne pakiety startowe. Tylko pogoda bardziej zachęcała do plażingu, niż wzmożonego wysiłku.

Biegano na dystansie ok. 5 km. Trasa składała się z dwóch pętli, frywolnie zakręconych jak szarfa, którymi bawią się dzieci. Pilot na rowerze nie miał szansy jechać przed uczestnikami, tak duża była liczba zakrętów. Dodając fragment trasy wiodą boiskiem do siatkówki plażowej, liczne podbiegi i zbiegi oraz przeszkody ze słomy, stało się jasne, że przełaj był rasowy. Do pełni szczęścia brakowało może tylko błotnego odcinka, a byłoby jak na przełajach w Wielkiej Brytanii.

Najlepiej z wymagającą trasą i aurą poradził sobie Mateusz Łękawa, który uzyskał czas 14:56. Nad drugim na mecie Filipem Gruszką miał 44 sekundy przewagi. Trzeci uplasował się Dawid Zarodkiewicz z wynikiem 15:41.

– Nie było lekko, 27 stopni, a do tego bieg w pełnym słońcu. Organizatorzy dodali jeszcze kilka utrudnień – relacjonował zwycięzca, który na koncie ma m.in. Rzeźnika czy Kierat, ale dziś skupia się już wyłącznie na biegach ulicznych. Dzisiejszy start był „miłą odskocznią” od asfaltu.

– Prowadziłem od początku, chociaż zwykle staram się nie wychodzić za szybko, bieg jednak układał się dosyć spokojnie. Sama trasa pozwalała kontrolować, to co dzieje się za plecami. Jest to prolog przed Biegiem Ursynowa, ale jeszcze nie wiem czy wystartuje w czerwcu na 5 km – mówił Mateusz Łękawa.  (aby zobaczyć zdjęcia kliknij w ikonę facebook)

Wśród pań górą była Katarzyna Ślusarczyk, która uzyskała rezultat 18:14. Zwykle biegaczkę można spotkać podczas zawodów na orientację, tym razem jednak mapa i kompas nie były jej potrzebne. Pani Katarzyna jest ona absolwentką SGGW.

– To mój siódmy start w ciągu dwóch tygodni, z czego sześć było z mapą. Warunki nie były najłatwiejsze dla biegaczy, ale startując w zawodach na orientację nawet w upale musimy biegać w długim stroju. Wszystko po to, żeby biegając w lesie nie narobić sobie większych szkód. Zresztą dzięki biegom na orientacje mój aparat mięśniowy też już się przyzwyczaił do biegania po takim nierównym podłożu. To na pewno był mój atut. Jak ktoś biega tylko na asfalcie czy bieżni, to mógł mieć problem – mówiła triumfatorka, prywatnie absolwentka SGGW.

– Trasa była bardzo ciekawa i dzięki temu łatwa psychicznie do zniesienia. Cały czas widziałam za sobą wężyk biegaczy, ale przez te serpentyny nie wiadomo było w jakiej odległości są rywale.

– Na pewno miło wygrać w takim biegu. Pięć lat tu studiowałam, byłam tu w AZS. Organizowałam imprezy w ramach Akademickich Mistrzostw Warszawach, chciałam wrócić… – mówiła po biegu Katarzyna Slusarczyk.

Druga na mecie Róża Bartnicka miała 47 sek. straty do zwyciężczyni. Podium uzupełniła Justyna Jaskulska z wynikiem 20:18.

Bieg SGGW ukończyło prawie 275 osób. W ramach imprezy rozegrano też biegi dla dzieci oraz marsz nordic walking. Pełne wyniki: TUTAJ.

Kolejny impreza w ramach Pucharu Króla Jana III Sobieskiego, czyli Bieg Husarii, odbędzie się 2 września na Targówku w okolicach Zalewu Bardowskiego.

RZ


Polecamy również:


Podziel się: