Zmiany, że ho ho ho! Mikołaje biegali w Warszawie i Wrocławiu [ZDJĘCIA]


Choinki, renifery, elfy, śnieżynki, a przede wszystkim brodacze w czerwonych kostiumach. Taki radosny korowód ciągnął po trasie Biegu Mikołajów. Jednocześnie w Warszawie i Wrocławiu wystartowała kolejna edycja charytatywnej imprezy. Za 1 kilometr organizatorzy przekazywali 1 zł na cele dobroczynne.

Szósta już odsłona Biegu Mikołajów stała pod znakiem zmian. W ubiegłym roku zawody zawitały do kilku miast: Warszawy, Wrocławia, Poznania, Gdyni oraz Krakowa. Teraz w mikołajowym worze znalazły się już tylko dwie pierwsze lokalizacje.

W stolicy zmieniła się też miejscówka imprezy. Po latach uczestnicy przenieśli się z Toru Wyścigów Konnych na Służewcu do kampusu stołecznego AWF. Meta znajdowała się na tamtejszym stadionie lekkoatletycznym. O ile jednak nie brakowało tam miejsca do wytyczenia trasy, rozstawienia miasteczka biegowego, to jeśli ktoś wybrał się na bieg autem, miał problem. I to spory. Wielu mikołajów nie miało gdzie zostawić swoich „sań”...

Uczestnicy Biegu Mikołajów mieli do pokonania dystans liczący ok. 10 km. Start obu biegów nastąpił o godzinie 12:00. We Wrocławiu rozgrzewkę poprowadził Rafał Omelko - halowy mistrz i rekordzista świata w sztafecie 4 x 400 m. W stolicy Dolnego Śląska impreza odbyła się zresztą na terenie „jego” uczelni, czyli wrocławskiego AWF.

Sama impreza przebiegała w radosnej i świątecznej atmosferze. Z głośników dobywały się dźwięki świątecznych hitów. Widać było też, że nie wszyscy przyszli się ścigać. Jeden z mikołajów w swoim worze miał cukierki. Co chwile przystawał, by rozdawać je kibicom. Inni schodzili z trasy już po jednym z czterech okrążeń, czyli po 2,5 km.

Na drugim biegunie znajdowali się natomiast ściganci. Część pogubiła się gdzieś w obliczeniach co do pokonanych rund. „Ile jeszcze mamy biec, bo już szóste okrążenie robimy!” - wołał z trasy jeden z uczestników w chwili, gdy opuszczaliśmy zawody.

Większość wystartowała w mikołajowych czapkach. Nie zabrakło też osób, które wykazały się kreatywnością i skompletowały cały strój znanego mieszkańca Laponii. Pojawił się też stroje elfa, renifera, choinki, oraz innych stworzeń czekających na prezenty.

– Ten strój mikołaja jest dla mnie trochę za krótki. Nie łatwo było go dopasować, bo mam 2 metry wzrostu (śmiech). Warto było się jednak przebrać i wprowadzić na trasę trochę świątecznego nastroju. Zwłaszcza, że ten bieg ma fajną inicjatywę. Oczywiście kostium trochę krępuje ruchy, ale nie aż tak bardzo, żeby nie dało rady wystartować – mówił nam Robert Dwojak, jeden z uczestników biegu w stolicy. – To mój drugi start w tej imprezie. Rok temu nie mogłem pobiec ze względów zdrowotnych. Tym razem zachęciłem córkę, która pierwszy raz bierze udział w takim wydarzeniu – podkreślał z dumą.

– To jest kotko-myszko-króliczek, czyli bardzo świąteczne zwierzątko, bo wszystkie istotki celebrują święta. Ten strój już testowałam podczas Półmaratonu Warszawskiego (2:37:33) i bardzo dobrze się sprawuje, a do tego cieszy innych, zwłaszcza młodszych kibiców. Może więc i teraz czyiś uśmiecham przywołałam! – opowiadała pani Katarzyna Hyra, która przyozdobiła swój strój w maskę antysmogową. – Sprawdziłam rano stan powietrza i nie jest najlepsze. Lepiej nie ryzykować… – wskazała.

W Warszawie wygrali Daniel Mikielski (34:37) i Iwona Rek (45:31). Pobiegło ponad 1100 osób.

– Jeśli chodzi o moją formę, to jak to podczas roztrenowania bywa, musiałem walczyć ze sobą. Ale było fajnie, szczególnie że pogoda się poprawiła w porównaniu z sobotą. Uważam, że trasa nie była przygotowana na taką liczbę osób. Były duże problemy z dublowaniem. Cieszę się jednak z wygranej. Była to dobra zabawa. Lubie ten okres świąteczny i wszystkie te symbole. Miło było założyć czerwoną czapkę i wziąć udział w rywalizacji – powiedział nam Daniel Mikielski.

– Start w biegu zaproponował mi kolega. Ponieważ jest to impreza charytatywna, to chętnie dołączyłam. Fajnie było pobiec dla kogoś, a przy okazji zrobić trening – mówiła Iwona Rek. – Jeszcze jakoś o świętach nie myślałam. Mam oczywiście już listę prezentów, ale ja jestem bardziej mikołajem symbolicznym. Uważam, że bardziej liczy się gest, upominek, który zjednoczy i zaangażuje domowników, np. gra planszowa… – dodała nasza rozmówczyni.

Wyniki Biegu Mikołajów z Wrocławia podamy po opublikowaniu rezultatów przez organizatora.

RZ


 

 

Polecamy również:


Podziel się: